Czy komputer będzie kiedyś w stanie zastąpić żywego tłumacza?

Jeżeli ktoś korzystał choć raz z obecnie funkcjonujących na rynku programów do tłumaczenia tekstu, prawdopodobnie uzna pomysł za absurdalny. Mimo że autorzy tych aplikacji bardzo starają się uzyskać choćby w przybliżeniu czytelny efekt, wykonywane przekłady są przedmiotem nieustannych żartów nie tylko tłumaczy, ale nawet laików. Z drugiej jednak strony, czy przypadkiem nie popukalibyśmy się palcem w czoło, słysząc jeszcze wiek temu o obecnych, całkiem rzeczywistych i stanowiących naszą codzienność możliwościach Internetu?

Czy jeżeli programy „nauczą się” tworzyć realistyczne przekłady, tłumacze znikną?

Miejmy nadzieje, że czasy, w których komputer będzie wiódł prym w tłumaczeniach, nigdy nie nadejdą. I to nie tylko ze względów czysto materialnych, ale i z szacunku do tradycji tego wyjątkowo ważnego obecnie zawodu.

Jednak chociaż w kontekście dzisiejszej technologii stworzenie oprogramowania, które przełoży tekst z uwzględnieniem kontekstów, jest niemożliwe – prawdopodobnie któregoś dnia doczekamy się i takich rozwiązań. Czy wówczas tłumacze przestaną być potrzebni? I czy jest to zagrożenie realne?

Prowadzone są liczne badania nad tak zwaną „sztuczną inteligencją”, wszystkie jednak na razie wskazują, że skonstruowanie komputera choćby w przybliżeniu przypominającego efektywnością i sposobem działania ludzki mózg, będzie zadaniem szalenie trudnym. Technologie takie są jednak rozwijane – bo naukowcy rzadko zniechęcają się trudnościami – i obecnie koncentrują się na dwóch zagadnieniach: połączeniach neuronowych i obszernych bazach danych.

Idealna baza danych, zawierająca całą wiedzę ludzkości?

Jest to jedna z teoretycznych na razie koncepcji, która miałaby zbliżać zasoby „wiedzy” systemów komputerowych do tego, czego jest w stanie nauczyć się mózg człowieka. Idealna baza danych powinna być kompilacją mnóstwa zdarzeń, kontekstów, sytuacji, rozmów oraz innych rzeczy, z jakimi spotykamy się na co dzień. Gdyby udało się połączyć ten zasób z funkcjami lingwistycznymi, szansa na uzyskanie tłumaczenia niemal idealnego znacząco by wzrosła.

Naukowcom pozostaje jednak nadal do rozwiązania bardzo poważny problem. Ludzki mózg uczy się, analizuje dane i wyciąga wnioski w sposób dynamiczny. Odpowiednie połączenia neuronowe tworzone są i utrwalane lub „gubione” przez cały czas, pod wpływem każdego zdarzenia, bodźca czy sytuacji, z jaką się stykamy. Nawet najbardziej nowoczesne systemy komputerowe nie są jak na razie w stanie przebudowywać swoich struktur w choćby podobny sposób, co sprawia, że nie ma obecnie fizycznie możliwości naśladowania tych wszystkich skomplikowanych procesów.

Połączenia neuronowe – prawie jak w ludzkim mózgu?

Naukowcy doszli w pewnym momencie do wniosku, że być może to, co mózg robi fizycznie – czyli dynamiczne tworzenie nowych połączeń neuronowych – da się naśladować za pomocą oprogramowania. Szansa niewątpliwie jest większa, ponieważ o ile nie potrafimy jeszcze zbudować komputera, który sam siebie będzie „przerabiał”, o tyle „uczące się” systemy w jakimś początkowym stadium rozwoju już mamy.

Przeprowadzono nawet pewien eksperyment tłumaczeniowy: zsynchronizowano kilka komputerów dysponujących obszernymi bazami danych i każdemu z nich przydzielono inne zadanie dotyczące przekładu zadanego tekstu. Ten sam dokument opracowywali też równolegle żywi ludzie. Jak łatwo przewidzieć, tym ostatnim zadanie poszło znacznie lepiej, a efekt był bardziej naturalny dla odbiorców.

Na razie branży tłumaczeń nie grozi więc kompletny upadek

Ludzki mózg jest rezultatem tysiącleci ewolucji. To wystarczająco długi czas, żeby uzyskać naprawdę skomplikowany „mechanizm”, nawet metodą prób i błędów. Nadal do końca nie wiemy, jak działają połączenia między neuronami, dlaczego są tworzone w taki, a nie inny sposób, na jakiej zasadzie następuje wybór: które mają być zachowane, a jakie są zbędne.

Oczywiście, programy wspomagające tłumaczenia będą coraz doskonalsze. Pojawią się na pewno systemy przekładające zarówno tekst, jak i mowę na tyle dobrze, że odbiorca zrozumie przekaz. Na razie jednak nie ma realnej możliwości, żeby komputer mógł zastąpić żywego człowieka czy to w procesie samej komunikacji, czy pośredniczenia w niej jako tłumacz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *