Warto inwestować w naukę języka, który zna w kraju niewielu

Czy warto znać rzadkie języki obce?

Czy warto znać rzadkie języki?

„Poszukuję księgowego ze znajomością języka węgierskiego”, „trwa rekrutacja do działu call center – poszukiwane osoby z biegłą znajomością języka fińskiego”, „tłumacz techniczny języka koreańskiego pilnie poszukiwany”

To tylko nieliczne przykłady ciekawych ogłoszeń o pracę. Chcesz być konkurencyjnym na rynku pracy – zainwestuj w niszowy język.

Języki łatwe czy inne?

Często język jest uważany za niszowy, ponieważ jest trudny w nauce. Piętno języków trudnych, przyjmują te, które mają inny niż rodzimy system fonetyczny, fleksyjny, gramatyczny. Odwróćmy jednak sytuację – czy polskie zbitki szeleszczących głosek nie wzbudzają trwogi u obywatela świata? W tej konstatacji i nasza mowa ojczysta może być uznana za „egzotyczną”.

Naukę rzadkich języków obcych warto rozpatrzyć w aspekcie psychologicznym. Zauważmy, że w popularnych językach europejskich istnieje wspólne dziedzictwo kulturowe, zarówno
w warstwie gramatycznej jak i językoznawczej, często uczymy się języków na zasadzie analogii. Ta metoda nie zdaje egzaminu w nauce rzadkich języków, zwłaszcza jeżeli operują zupełnie innym alfabetem niż rodzimy.

Pracodawcy coraz częściej poszukują pracowników ze znajomością języka niderlandzkiego, portugalskiego, szwedzkiego, norweskiego. Nie ma lepszej motywacji do nauki.

Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń 2012 dowiodło, że znajomość języków obcych wpływa na wysokość wynagrodzenia. Ponad połowa badanych wskazała, że w stopniu przynajmniej średnim włada językiem angielskim. Tylko 10 % osób zadeklarowała znajomość niemieckiego czy rosyjskiego na podobnym poziomie. Co ciekawe, wśród języków europejskich, najmniej popularna wśród Polaków jest znajomość włoskiego, francuskiego czy hiszpańskiego.

Najwięcej korzyści ze znajomości języka angielskiego czerpią dyrektorzy czy członkowie zarządu. Pracownik niższy stopniem, średnio uzyska 100-150 zł z tego tytułu miesięcznie. Badania wykazały, że warto zainwestować w znajomość języka angielskiego, koszt przeciętnego kursu, zwróci się po roku (w przypadku pracownika szeregowego).

Także znajomość języka niemieckiego jest opłacalna. Różnice w wynagrodzeniu nie są jednak tak drastyczne jak zaobserwowano w przypadku języka angielskiego. Nie bez znaczenia jest położenie geograficzne naszego miejsca pracy. Można przypuszczać, że lekarz ze znajomością języka ukraińskiego szybciej znajdzie opłacalną pracę w Chełmie Lubelskim, aniżeli w Szczecinie. Z kolei ten, znający niemiecki ma szanse zawojować szczecińskie szpitale przygraniczne.

Znajomość języka angielskiego doceniana jest przede wszystkim w branżach sprzedażowych, ale i finansach. OBW wykazuje, że księgowy bez znajomości języka zarabia nawet o 2550 zł brutto mniej od tego, który biegle włada językiem obcym.

W 2010 roku, to samo badanie wykazało, że najwyższe wynagrodzenie otrzymują pracownicy biegle posługujący się francuskim, następnie w kolejności – angielskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, rosyjskim. Tendencja utrzymała się w 2012 roku. Na tych samych stanowiskach wynagrodzenia są nawet o 36 % wyższe, jeżeli pracownik biegle posługuje się językiem francuskim.

Nauka rzadkich języków to także aspekt uwarunkowany polską rzeczywistością polityczno- społeczną. Po roku 1989 Polacy zachwycili się językami Europy Zachodniej, jawnie drwiąc ze znajomości języków Europy Wschodniej, co motywowane było raczej pobudkami o charakterze politycznym. Tendencje się odwróciły.

Czy rzeczywiście znajomość języków „egzotycznych”, niszowych daje nam wyższe wynagrodzenie?

Jakże często spotykamy się z teorią, że im bardziej niszowy język, tym wyższe zarobki. Co ciekawe nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ pensja w pierwszej kolejności uzależniona jest od zajmowanego stanowiska – tak odpowiada raport z badania OBW w 2012 roku.

Ale badania OBW przeprowadzone w 2010 roku, dowiodły jednoznacznie, że znajomość języka rzadkiego pozwala na przekroczenie mediany wynagrodzeń w danej branży.
W rankingu najlepiej opłacanych języków przodowały chiński, szwedzki i arabski. Niestety – są i wyjątki. Znajomość języka greckiego, białoruskiego czy ukraińskiego ma najmniejszy wpływ na wynagrodzenie.

Dziennik „Gazeta prawna” w 2011 roku, również potwierdził opinię, że znajomość rzadkich języków popłaca. Księgowy znający węgierski zarobi nawet o połowę więcej niż księgowy znający tylko język angielski. Za taki stan odpowiadają powstające w Polsce centra usługowo-księgowe. Takie firmy jak Shell, IBM, Motorolla coraz częściej potrzebują specjalistów ze znajomością języka rumuńskiego, tureckiego, hebrajskiego. Przede wszystkim do pracy w call center.

Według „Gazety prawnej”, przejawia się to także w cenach za tłumaczenia. Strona tłumaczenia maszynopisu z angielskiego na polski to średnio koszt 35 – 50 zł. Można otrzymać nawet dwa, trzy razy więcej, za tłumaczenie podobnej objętości np. z języka bengalskiego (tłumacz otrzyma 110 zł), a z turkmeńskiego – 120 zł.

Tłumacze języków niszowych potrzebni są w rozmowach z partnerami chińskimi, indyjskimi, białoruskimi nieznającymi języka angielskiego.

A gdzie znajdzie pracę tłumacz języka azerskiego, uzbeckiego, mongolskiego, kazachskiego?

Przede wszystkim w agencjach pracy zajmujących się rekrutacją pracowników ze Wschodu.

Zapotrzebowanie na specjalistów z niszowych języków zaspokajają szkoły językowe. Np.
z danych firmy ESKK, zajmującej się organizacją internetowych kursów językowych, wynika, że zainteresowanie np. językami skandynawskimi czy japońskim w ciągu 2 lat zwiększyło się o 30 %.

Znajomość języka ważniejsza niż dyplom uczelni wyższej?

W zależności od branży. Dla firmy poszukującej pracownika call center, zdecydowanie ważniejszy będzie język niż wykształcenie. Co ciekawe, Przemysław Gacek – szef portalu pracuj.pl twierdzi, że dla firmy zajmującej się finansami, korzystniejsze jest zatrudnienie pracownika ze znajomością języka niderlandzkiego, bez odpowiedniego dyplomu, niż odwrotnie. Z prostego względu – lepiej zainwestować w szkolenie z finansów, niż w kurs językowy, bo on efekty przyniesie dopiero po kilku latach, w przeciwieństwie do szkolenia
z finansów.

Pointując z przymrużeniem oka, rzuć studia i zostań tłumaczem uzbeckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *