Czy właściciele biur muszą być tłumaczami?

W Polsce większość firm zakładana jest pierwotnie jako jednoosobowe działalności gospodarcze, później natomiast dopiero rozwijana. Siłą rzeczy więc przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że właściciel przeważnie reprezentuje zawodowo tę branżę, w której zaczął działać jako przedsiębiorca: najpierw sam wykonuje wszelkie zlecenia, później dopiero zaczyna zatrudniać pracowników. Odruchowo więc zapewne większość z nas odpowie, że tak, właściciel biura powinien być tłumaczem. Czy jednak rzeczywiście jest to najlepsza opcja?

W biznesie konieczna jest dobra znajomość branży

Niezależnie od tego, w jakim sektorze działać ma firma, pewne jest, że jej właściciel musi swoją branżę dogłębnie znać. Jest to konieczne choćby po to, żeby:

  • wiedział, z jakimi problemami rynkowymi może się spotkać;
  • znał najczęstsze potrzeby i wymagania swoich przyszłych klientów;
  • potrafił określić koszty prowadzenia działalności;
  • już miał lub mógł łatwo nawiązać kontakty z firmami pokrewnych branż, na przykład w celu rozszerzenia oferty czy wzajemnej reklamy usług;

Najważniejsze jest jednak to, żeby właściciel firmy znał specyfikę pracy swoich przyszłych podwładnych. Tylko wtedy będzie w stanie zorganizować efektywne metody realizacji zleceń, współpracy między pracownikami, komunikacji z klientem. Umożliwi mu to również określenie niezbędnych standardów jakości oferowanych usług.

Szef powinien więc znać branżę, ale nie musi być tłumaczem

Teoretycznie, to właśnie tłumacz najlepiej będzie orientował się w takich kwestiach jak tajniki metod wykonywania przekładów, poziom ich trudności, problemy, jakie mogą wyniknąć przy ich realizacji. Przeprowadzi też zapewne skuteczną rekrutację najlepszych pracowników, potrafiąc przecież ocenić reprezentowany przez nich poziom umiejętności i zakres wiedzy.

W praktyce jednak, od wykonywania pracy jest… pracownik. Realizacja zleceń klientów należeć będzie więc do zatrudnionych tłumaczy, którzy są w swoim fachu specjalistami. Zadaniem właściciela jest natomiast przede wszystkim koordynowanie ich współpracy, zapewnienie im dobrych warunków i miłej atmosfery, a także zaplanowanie efektywnych procedur kontaktu z klientem i opracowywania przekładów. Czyli, zasadniczo rzecz biorąc – zarządzanie, nie zaś zajmowanie się tłumaczeniami.

Właściciel biura musi więc być sprawnym menadżerem

Do zadań szefa firmy należy przede wszystkim kontrola płynności zleceń i ewentualne zarządzanie działaniami reklamowymi i handlowymi, wszelkie kwestie finansowe, a przede wszystkim określenie i zapewnienie możliwości sprawnej pracy swoim podwładnym. To właściciel określa nie tylko metody pracy, ale też definiuje wymaganą rzetelność, jakość i fachowość tłumaczń.

W małych biurach nie ma większego znaczenia to, jakie wykształcenie ma właściciel. Najważniejsze, aby swoim pracownikom zapewnił motywujące warunki do realizacji zadań i satysfakcjonujące zarobki, a także dbał o funkcjonowanie firmy jako całości.

Dla większych biur jednak lepiej jest zdecydowanie, jeśli właściciel tłumaczem nie jest, jednocześnie zaś orientuje się jednak dobrze w tej branży. Przynajmniej na tyle, aby skutecznie rozdysponować wśród swoich pracowników określony typ przekładu, móc kontrolować efekty ich pracy i utrzymywać jej wysoką jakość. To właśnie koordynacja jest priorytetem sprawności współpracy wewnątrz firmy oraz z klientem – zwłaszcza właśnie w dużych firmach, realizujących wiele zleceń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *