Tłumacze języków martwych – czy nadal istnieją na rynku…?

Sprawy rynkowe i usługowe branży rozpatrujemy obecnie głównie w kontekście zapotrzebowania społeczeństwa na przekłady. Interesujemy się tłumaczeniami współczesnych języków europejskich, amerykańskich, a czasem nawet egzotycznych, takich jak afrykańskie. Często jednak niestety zapominamy, że u źródeł każdego języka tkwi jeden z tych, jakie określane są obecnie mianem „martwych”.

Martwe języki, żywa historia

Łacina czy język starogrecki charakteryzują się swoistą magią, dziś niedostrzegalną dlaprzeciętnego tłumacza. Warto jednak z ukłonem pochylić się nad tajemniczymi językami martwymi, nie tylko ze względów historycznych, własne kompetencje jako tłumacza.

Dlaczego warto powracać do tłumaczeń języków martwych?

  • Specyficzność języka. Takich tłumaczeń praktycznie już nie ma, chyba że ktoś zajmuje się zawodowo historią, i to raczej dawniejszą. Występują w nich niespotykane nigdzie indziej problemy, choćby bardzo ograniczony zasób źródeł, z których możemy korzystać. Co jednak jeszcze ważniejsze, nie mamy w ogóle możliwości skonfrontować naszego tłumaczenia z praktycznym użyciem przez użytkowników języka, po prostu dlatego, że nikt już się nim na co dzień nie posługuje. Jest to więc świetny trening zdolności analitycznych.
  • Mało jest w nich charakterystycznych wyrazów i zwrotów używanych powszechnie w obecnej mowie. Języki martwe były przede wszystkim tworem elitarnym, którego znajomością mogła się poszczycić wyłącznie najwyższa i najbogatsza warstwa społeczna. Stąd też pewna ich górnolotność i dość wysoka specjalizacja, na przykład religijna (bardzo długo Kościół nie dopuszczał przeciętnych ludzi do tajników liturgii) czy medyczna
    (anatomia opisywana była od stuleci łaciną).
  • Teksty, zwroty, powiedzenia, a nawet nazwy pochodzące z języków martwych, osadzone są bardzo głęboko w kulturze i niektórych dziedzinach nauki. Znajomość takiego języka bywa więc czasami tak samo ważna, jak świadomość realiów kulturowych, które go stworzyły. Dzięki temu, mimo że obecnie nikt się nim na co dzień nie posługuje w rozmowie, może być bardzo przydatny tłumaczowi w czasie wykonywania przekładu z pewnych dziedzin wiedzy – historii, religii, medycyny.

Wbrew powszechnej opinii, języki martwe nie do końca przestały być obecne w naszym życiu.Przecież historia ich tłumaczeń, sztuka i metodyka, są starsze niż przekłady nowożytne. Metodyka pracy w branży opiera się w bardzo dużej mierze na solidnych, sprawdzonych fundamentach tłumaczeń starożytnych.

Tłumaczenia języków martwych: czy tylko „sztuka dla sztuki”?

W biznesowym, skomercjalizowanym, nastawionym na cel i efektywność świecie, sztuka zaczyna odgrywać rolę drugorzędną. Jeśli jednak poważnie podchodzimy do swojego zawodu, naprawdę warto poznawać warstwę leksykalno –gramatyczną protoplastów większości języków europejskich. Poszerzy to znacznie nasze horyzonty, wpływając korzystnie na jakość warsztatu pracy każdego tłumacza.

Na większości kierunków polonistycznych, studenci poznają język starocerkiewnosłowiański. Wielu z nich wydaje się, że jest to zupełnie zbędne, skoro nigdy przecież go raczej nie użyją w pracy. Nic jednak bardziej mylnego. Właśnie ten język jest doskonałym przykładem pokazującym zalążki, tworzenie się i ostateczne kształtowanie języków słowiańskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *