IT idzie na śmietnik (?)


Branżę IT w Indiach wycenia się na ok. 154 mld USD. National Association of Software and Service Companies (NASSCOM) wyliczyło, że same przychody z eksportu oscylują w granicach 117 mld USD. Bardzo często można wręcz usłyszeć, że kraj ten jest światową stolicą outscouringu – prawie każda firma w tym sektorze działa na tych zasadach – generując ok. 28% tego typu zleceń na świecie. I choć międzynarodowe indyjskie firmy jak Tata Consultancy Services (TCS) zatrudniają największą ilość programistów na naszym globie okazuje się, że tamtejsi profesjonaliści IT przeżywają dramat. Zmiany na rynku związane z automatyzacją i robotyką wymusiły na branży nowe zasady gry. Kto chce utrzymać się na powierzchni musi iść z duchem czasu i postawić na wydajność i nowe technologie. Najwięksi giganci błyskawicznie zmienili strategię. Mówi się o tym, że w 2017 roku zredukowano 56 tys. miejsc pracy. „Prawdziwa rzeź”, tak drastyczne cięcia etatów określiły mass media. Tamtejsi programiści mają dwa wyjścia: albo dostosują się do zmieniającego się świata, albo pakują rzeczy i wracają do domu.

Branża IT w Indiach pod lupą

Kilka faktów o branży IT w Indiach według danych NASSCOM:

  • przychody z branży IT BPM (bez sprzętu) szacuje się na ok. 130 mld USD (2015-2016) i na ok. 154 mld USD (2016-2017),

  • udział sektora IT w PKB Indii ocenia się na ok. 7,7% (2016),

  • TCS liderem rynku – generuje ok. 10,4% łącznych przychodów Indii z sektora IT i ITeS (2016),

  • 5 największych firm IT tworzy ponad 25% łącznych przychodów z branży,

  • przychody krajowe branży IT szacuje się na ok. 38 mld USD, a przychody z eksportu na 117 mld USD (2017).

NASSCOM (National Association of Software and Services Comapanies) – indyjskie stowarzyszenie branżowe technologii informatycznych i oprogramowania komputerowego. Powstało w 1998 roku, jego siedziba mieści się w New Delhi. Organizacja działa na zasadzie non-profit, finansuje je przemysł IT.

Na przełomie 2016 i 2017 roku światowy rynek IT & ITeS (bez sprzętu) osiągnął 1,2 bilionów USD. W tym samym roku globalny rynek zaopatrzenia wzrósł o 1,7 razy by osiągnąć 173-178 mld USD. Indie pozostały światowym liderem w zakresie zaopatrzenia, ich udział oszacowano na 55%. Ponadto indyjskie firmy założyły ponad 1000 globalnych centrów dostaw w ponad 200 miastach na całym świecie.

Konkurencyjność kosztowa Indii w dostarczaniu usług IT – należy zwrócić uwagę, iż jest tańsza średnio o 3 a nawet 4 razy niż np. w USA – to nadal ostoja sprzedaży na globalnym rynku zaopatrzenia.

Nie da się też nie zauważyć, że Indie zyskują również na znaczeniu w zakresie kapitału intelektualnego, a kilka globalnych firm IT tworzy tutaj swoje centra innowacji i ośrodki badawczo-rozwojowe. Miejscowa branża wyszła z pomysłami dotyczącymi m.in. sztucznej inteligencji. DIPP (Deparpment of Industrial Policy and Promotion) szacuje, że od kwietnia 2000 do grudnia 2016 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne osiągnęły wartość 22,83 mld USD.

Globalny rynek zaopatrzenia w Indiach wciąż rośnie w niezwykle szybkim tempie. Niestety nie pokrywa się to z tempem rozwoju IT-BPM (Business Process Managment), czyli z zarządzaniem procesami biznesowymi branży IT.

Koszmarny 2017

Tata Consultancy Services (TCS, indyjska międzynarodowa firma z siedzibą w Mumbaju działająca od 1968 roku w branży IT. Jej przychody za 2017 roku szacuje się na 17, 57 mld USD) i Infosys (przedsiębiorstwo z branży IT z siedzibą w Bengaluru w Indiach. Jest to jedna z największych firm indyjskich założona w 1981 roku i osiągająca roczny przychód w 2017 roku na poziomie 10, 21 mld USD) po raz pierwszy zmniejszają liczbę pracowników.

Przyjrzyjmy się faktom z bliska:

w I 2017 roku TYLKO Infosys zlikwidował 9 tys. miejsc pracy.

Nad 1 projektem zamiast 10 pracowników pracują tylko 3 osoby.

Wzrost bezrobocia.

Rynek przyszłości bez przyszłości (?)

Pracownicy branży IT z Indii patrząc za siebie, na 2017 rok, zapewne woleliby zapomnieć o tym czasie. „Prawdziwy koszmar”, „krwawa rzeźnia” – takie tytuły krzyczały z wielu nagłówków gazet, a także stron internetowych. Jeden z gigantów zwolnił wówczas ok. 56 tys. osób. Niestety nie był to tylko zły sen, a rzeczywistość, której nie dało się odczarować. Niektórzy analitycy wręcz ocenili sytuację jako gorszą od kryzysu finansowego z 2008 roku.

Fakty dla branży IT są nieubłagane: zatrudnienie spadło o ponad 50%. Pozostaje zapytać: i co dalej?

Po latach stabilnego wzrostu indyjskie firmy IT stanęły w obliczu ogromnej presji konkurencyjności. To właśnie ona zmusiła wiele z nich do cięć kosztów.

Do tej pory korzystano z rekrutacji akademickiej, która spadła od 50 do nawet 70%. Wiąże się to ze zmianą taktyki. Wcześniej wynajmowano świeżych pracowników na przyszłe kontrakty. Teraz pracowników zatrudnia się w systemie Just-in-Time. Firmy kierują się zyskiem – przy rosnącym wzroście przychodów nie chcą mieć niepotrzebnej puli pracowników oczekujących na projekty na liście płac. Zmieniono więc strategię – zwiększyć zatrudnienie wyspecjalizowanych talentów i podnieść kwalifikacje tych posiadanych.

Przyłożyła się też do tego automatyzacja – wprowadzono ją w celu zapewnienia szybszych i bardziej wydajnych usług zagranicznym klientom. Np. Wipro i Infosys wdrożyły już narzędzia Al., które mogą wykonywać zadania tradycyjnie wykonywane przez inżynierów.

Firmy ponoszą konsekwencje powołania do życia sztucznej inteligencji.

Dane HfS Research są miażdżące: szacuje się, że do 2021 roku Indie stracą 640 tys. stanowisk o niskich kwalifikacjach. To aż o 28% mniej miejsc pracy z powodu automatyzacji – głównie jest to zw. z wprowadzanymi na dużą skalę zmianami zw. z „zapleczem” i wsparciem informatycznym.

Szacuje się, że obecnie indyjska branża informatyczna warta 150 mld USD zatrudnia prawie 10 mln osób.

Kolejny problem to zmaganie się indyjskich firm informatycznych ze spowolnieniem popytu ze strony dużych klientów na tradycyjne podejście do usług informatycznych – wiele branż podejmuje się zmian na dużą skalę w kierunku usług cyfrowych i tzw. chmury, czyli w ku technologiom, które wymagają nowych umiejętności.

Automatyzacja i robotyka prawdopodobnie stworzą setki tysięcy nowych miejsc pracy, ale będą wymagały innych umiejętności.

Dodatkowo powstała niepewność i niemiła atmosfera zw. z regulacjami w USA i Europie. Pogorszyło to popyt na specjalistów z Indii, szczególnie wśród klientów z sektora służby zdrowia.

Donald Trump i polityka protekcjonalizmu

Warto zwrócić uwagę na niedawne represje ze strony prezydenta USA w sprawie wiz H1-B:

  • są to wizy pracownicze powszechnie wykorzystywane przez firmy technologiczne pragnące ściągnąć pracowników do Stanów Zjednoczonych.

W kwietniu 2017 roku Donald Trump podpisał dokument „Buy American, Hire American” obiecując przywrócić miejsca pracy w kraju. Tym samym naraził pracowników migrujących na niebezpieczeństwo utraty zatrudnienia.

W listopadzie 2017 roku Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych (United States House of Representatives) udzieliła zgody na Protect and Grow American Jobs Act (HR 170).

  • Jest to ustawa o bezpieczeństwie i rozwoju klasyfikująca każdą firmę mającą więcej niż 15% siły roboczej pracującej na zasadzie on-site jako „zależną od wizy”.

  • Rośnie presja indyjskich gigantów outsourcingu, którzy czasami mają ponad 50% siły roboczej pracującej w ten sposób.

  • Co więcej, USCIS, amerykańskie służby celne i imigracyjne, planują ograniczyć nadużycia wizowe. W tym celu postanowiono podwoić wizyty w miejscach pracy.

Obrazując skalę problemu na konkretnym przykładzie: Cognizant Technology Solutions czerpie 76,8% przychodów z USA.

Co ciekawe, korporacje z Doliny Krzemowej zaciekle walczyły o zmianę prawa, gdy w Indiach miały miejsce przedziwne zdarzenia. HCL Technologies przez usta swego CEO otwarcie stwierdziła, że nie chce oddawać swoich pracowników. Natomiast jej rywal firma Wipro poszła inną ścieżką. Otóż oznajmiła, że chce mieć aż 50% pracowników zatrudnionych w USA.

Jedno jest pewne, indyjskie firmy IT, dotychczas będące liderem outsourcingu na rynku IT, mają problem.

Obraz na froncie pracy jest bardzo ponury.

Według NASSCOM w ciągu 3 najbliższych lat może nastąpić 20-25% redukcja miejsc pracy. Ponadto stwierdzono, że w ciągu ostatniego roku podatkowego (2016-2017) przemysł wzrósł o 8,6%, a zatrudnienie tylko o ok. 5%.

Takie dane pokazują, że wzrost branży IT staje się przyszłością bez przyszłości, bo gdzie miejsc pracy?

Wielki rynek pracy (?)

Sednem problemu jest zasadnicza zmiana w modelu biznesowym, z którym zmagają się indyjskie firmy IT. Wygląda to tak, jakby świat stał się cyfrowy i nie miał dość cyfryzacji.

Przyjrzyjmy się więc sytuacji na rynku.

Według MeKinsey, globalnej firmy konsultingowej, w ciągu najbliższych 3-4 lat prawie 50% pracowników w indyjskich firmach usług IT stanie się bezużytecznymi. Branża IT będzie zmuszona do przekwalifikowania większości pracowników by zaspokoić popyt na usługi cyfrowe.

Na kartach historii największych indyjskich firm znajdują się redukcje etatów ze względu na słabą wydajność. Z tym, że w przeszłości rysowało się to w następujących proporcjach:

  • od 1% do 1,5% dla krajowych firm,

  • ok. 3% dla firm zagranicznych z dużymi indyjskimi operacjami.

  • Natomiast w 2017 roku było to już od 2% do nawet 6%!

Firmy tj. Tech Mahindra, nie ukrywają, że muszą wdrażać nowe strategie, aby sprostać wymaganiom biznesu w obecnej sytuacji gospodarczej. Podkreślają jednocześnie, że ich działalność nastawiona jest na wyniki stąd regularnie oceniają wydajność pracowników i podejmują niezbędne działania tam, gdzie jest to konieczne.

Śmiało można powiedzieć, że posypała się cała struktura piramidalna, czyli struktura organizacyjna. Równolegle z podjęciem prac nad nowymi technologiami, tj. np. chmura, firmy z branży IT zaczęły odchodzić od modelu kierowanego przez ludzi. To z kolei wiązało się z o wiele mniejszym zapotrzebowaniem na pracowników. Mało tego, w międzyczasie wiele firm korzystało z narzędzi automatyzacji – w ten sposób pozbyto się armii inżynierów, którzy wcześniej wykonywali codzienne, powtarzalne zadania.

Phil Fersht, CEO HfS Research, odnosząc się do kwestii tych zmian mówi o tym, że to, co jeszcze 5 lat temu wymagało 50 programistów, analityków i księgowych teraz może zostać wykonane przez garstkę inteligentnych osób i dużo inteligentniejszy system

W 2016 roku podczas szczytu Światowego Forum Ekonomicznego Vineet Nayyar, wiceprzewodniczący Tech Mahindra India, mówił o tym, że jeśli technologie będą rozwijane w tak szybkim tempie jak dotychczas, spowoduje to wstrząs społeczny przekładający się na odejście prac klasy średniej. Według niego sprawa dotknie nie tylko Indie, ale cały świat i jeszcze dotkliwiej podzieli ludzi na bogatych i biednych.

Jeśli tradycyjni programiści IT nie dostosują się do nowego świata i nowych technologii, będą mieli problem.

Programiści z Indii zaleją Europę?

Statystyki pokazują, że w 2017 przychody z USA wzrosły o 1,4%, a z Europy aż o 8,5%. Branża IT z Indii liczy, że północnoeuropejskie gospodarki nordyckie, tj.:

  • Dania,

  • Finlandia,

  • Islandia,

  • Norwegia,

  • Szwecja,

  • a także Niemcy

będą chciały doścignąć w nowych technologiach Stany Zjednoczone, i w tym upatruje swojej nowej szansy.

Zważywszy na fakt, że programiści z Indii są o wiele tańsi od tych ze Starego Kontynentu można brać pod uwagę scenariusz, w którym zalewają nasz rynek.

Programiści z Indii miesięcznie zarabiają ok. 1400 zł, w Polsce ok. 6000 tys. zł, a w USA 18 500 zł.

Wbrew pozorom na przeszkodzie mogą im stanąć nie tylko problemy legislacyjne, ale i różnice mentalne i kulturowe.

Boris Kontsevoi, prezes i dyrektor generalny firmy outsourcingowej Intetics podkreśla, że względy kulturowe sprawiają, że o wiele wygodniej jest założyć centra rozwoju w kraju europejskim niż w Indiach.

Nearshoring

Europa nie ma możliwości konkurowania z Indiami w takich kwestiach, jak niższe koszty czy dostępność siły roboczej. Pojawia się jednak Nearshoring. Współpraca technologiczna krajów z bloku Europy Wschodniej tj. Polska, Rumunia czy Bułgaria pomaga przyciągać m.in. brytyjskie firmy, które chcą zająć się usługami IT za granicą.

Atutami krajów z Europy Wschodniej są:

  • bliskość kulturowa,

  • wysoko wykwalifikowani pracownicy. Poziom wykształcenia jest tu znacznie wyższy niż w Indiach,

  • a do tego kraje te wydają się mieć długą tradycję w takich dziedzinach jak inżynieria czy matematyka.

Zachęty podatkowe

Poza tym gospodarki Europy Wschodniej kuszą zachodnie firmy niższymi kosztami niż te obowiązujące na Zachodnie. Do tego dają od siebie dużo inżynierii i umiejętności IT.

Ponadto wprowadzono zachęty podatkowe. Działalność zakłada na swoim terytorium, teren UE, daje też pewne bezpieczeństwo prawne.

Trudno przewidzieć jak rozłoży się sytuacja na światowym i europejskim rynku specjalistów IT. Można jednak przypuszczać, że Europa Wschodnia tak łatwo „nie odda” projektów, które mogą wpaść w jej ręce, a programiści z Indii nie tak szybko podbiją ten kontynent – na przeszkodzie nie stoją jedynie różnice mentalne i kulturowe, ale także potrzeba podwyższenia kwalifikacji (obowiązują tu standardy zachodnie). Wszystkich łączy język angielski – jeśli jesteś osobą zainteresowaną tematem i potrzebujesz profesjonalnych informacji zadbaj o dobre tłumaczenia z języka angielskiego na polski i języka polskiego na angielski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *