Zmora tłumaczy: literówki – jak ich unikać?

Literówka, „chochlik drukarski”, to błąd polegający na zmianie kolejności liter w wyrazie, użycie niewłaściwej z nich, zamiany małej na wielką lub odwrotnie, ale też przestawieniu cyfr w liczbie. Jako zjawisko jest to istna „zmora” zarówno samych tłumaczy, jak i ich klientów. Większość edytorów tekstu z opcją sprawdzania pisowni potrafi wychwycić część literówek – niestety, tylko tych, które tworzą nieistniejący w ich bazie wyraz. Nie znajdą natomiast przykładowo błędu polegającego na napisaniu „łatanie” zamiast „latanie”, czy też „jedynym” zamiast „jednym”, ponieważ ostateczna, choć nieprawidłowa forma, jest ortograficznie poprawna. Jak inaczej poradzić więc sobie z literówkami?

Najczęstsze przyczyny popełniania literówek

Przestawienie liter w wyrazie najczęściej wynika ma kilka podstawowych przyczyn, do których należą:

  • zbyt szybkie tempo pisania – sekwencje ruchów palców prowadzących do wpisania konkretnego wyrazu łatwo jest wtedy zamienić, powodując błąd w kolejności liter;
  • częste używanie znaków z obrzeży klawiatury – te w środkowej części uderza się najbardziej sprawnymi i wygimnastykowanymi palcami, pomyłki występują zwykle przy zewnętrznych;
  • kolejność znaków w wyrazie odwrotna w stosunku do układu dłoni, palców – sposób wpisania danego słowa jest wówczas dla nas nienaturalny, łatwo więc o literówkę.

Jeżeli długo i często pracuje się w edytorze tekstu, najczęściej wykształcają się pewne „mechanizmy obronne” – uważniej przyglądamy się wpisanym wyrazom, przeglądamy poszczególne akapity ponownie, szukamy wzrokiem czegoś, co nam „nie pasuje”. Wystarcza to zwykle do znalezienia większości literówek, czasem jednak niestety jakaś da radę się „ukryć”.

Literówki w oryginalnych dokumentach dostarczonych przez klienta

Zdarzają się sytuacje, kiedy już w oryginale tekstu otrzymanego od klienta zauważymy jedną, kilka, albo całe mnóstwo literówek. Dobra praktyka tłumaczeniowa uczy, aby o takich sytuacjach poinformować bezpośrednio osobę zlecającą przekład. Ubezpieczamy się tym samym przed zarzutem o nierzetelność oraz usprawiedliwiamy jakiekolwiek niejasności. Jeśli kontakt z klientem jest utrudniony, można także tekst opatrzyć odpowiednim komentarzem.

Sprawdzanie pisowni w różnych językach

Nowsze edytory tekstu pozwalają sprawdzać pisownię w wielu różnych językach, tak samo, jak w polskim. Wystarczy ściągnąć odpowiednie słowniki i dodatki (robi się to zwykle łatwo, wybierając odpowiednią opcję z poziomu menu) i wskazać język, w jakim tekst ma być weryfikowany.

Wbrew pozorom nie jesteśmy tu ograniczeni wyłącznie do języków popularnych. MS Word na przykład oferuje bardzo duży wybór, łącznie z egzotycznymi czy dalekowschodnimi. W każdym z nich literówki tworzące nieistniejące w danym języku wyrazy zostaną podkreślone.

Poprawianie błędów – najlepiej robić to na bieżąco

Nie warto zostawiać poprawiania błędów i literówek na sam koniec redagowania tekstu przekładu. Zazwyczaj nie wychwycimy wtedy wszystkiego, a po zamknięciu pliku czy przekonwertowaniu go na format PDF wszelkie poprawki stają się znacznie bardziej skomplikowane.

Oczywiście, po zakończeniu pracy koniecznie trzeba całość przeczytać ponownie, weryfikując przy tym również ewentualne błędy i literówki – najlepiej jednak robić to także jeszcze w trakcie tłumaczenia. Na przykład po każdym kolejnym akapicie. Mamy wówczas niejako podwójną kontrolę: podczas opracowywania tekstu i po zakończeniu zlecenia. Szansa na uniknięcie błędów jest wtedy zdecydowanie większa.

Wolniejsze pisanie = mniej literówek

Pośpiech generuje błędy, wie to każdy, kto pracuje z tekstem. Dobrze jest więc dostosować tempo pisania do rzeczywistych umiejętności i ewentualnie poćwiczyć w specjalnych programach szybkość. Nie „trenujmy” jednak nigdy na naszej pracy, konsekwencją może być mnogość literówek – i osłabienie zaufania klienta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *