Jakiego „kota” wybrać? Trzej muszkieterowie – Trados, Wordfast i MemoQ

Tłumaczenie wspomagane komputerowo, znane częściej jako CAT, jest znacznym ułatwieniem życia tłumaczy. Dzięki temu, że możemy jednocześnie widzieć tekst oryginału i nasze tłumaczenie, nasza wydajność znacznie wzrasta. Każda fraza, która się powtórzyła, automatycznie pojawia się w oknie tłumaczenia, dzięki czemu nie musisz pisać, ani robić operacji kopiuj – wklej.

Większość programów tego typu jest płatnych, ale ich opcje idą jeszcze dalej – pozwalają na korzystanie z pamięci tłumaczeniowych, dzięki czemu sprawdzamy, jak podobny tekst przetłumaczyliśmy kiedyś, lub jak zrobili to nasi koledzy. Dzięki temu praca jest szybsza i wydajniejsza.

Liderem rynku programów tego typu jest SDL Trados

Program jest rozwijany od lat 90. ubiegłego wieku. Zaczął być szczególnie ważny w roku 1997, kiedy zaszła konieczność tłumaczenia programów firmy Microsoft.

To właśnie twórcom tego programu zawdzięczamy takie opcje, jak segmentacja plików, ułatwiająca tłumaczowi pracę z tekstem. Działanie programu jest podobne, jak w przypadku innych CAT-ów, gdyż po naciśnięciu przycisku Enter, skanuje on pamięć tłumaczeniową i sprawdza, czy takie zdanie nie pojawiło się już wcześniej. Im mniejszy ustawisz próg dopasowania, tym większe prawdopodobieństwo, że zamiast dokładnych dopasowań, dostaniesz dopasowania rozmyte. Idealnym progiem według wielu użytkowników jest 60 procent.

Zaletą programu Trados jest także to, że umożliwia on odczytywanie plików w wielu formatach. Osoby, które go używają, są zadowolone z tego, że dopasowania programu są dokładniejsze niż w Wordfaście.

Trados ma jeden minus, który odstrasza od niego początkujących tłumaczy. Program jest bardzo skomplikowany i rozpoczęcie tłumaczenia wymaga zapoznania się z treningiem.

Wordfast – tańsza alternatywa

Wordfast jest na drugim miejscu, jeśli chodzi o częstotliwość wykorzystywania przez tłumaczy. Plusem jest to, że jego najtańszą, jednostanowiskową wersję można pobrać za darmo.

W wersji Wordfast Pro otrzymujesz elastyczny interface, wsparcie dla wielu rodzajów formatów i możliwość dostępu do nieograniczonej liczby glosariuszy i plików TM. Program Transcheck sprawdza tłumaczenie pod względem błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, częstotliwości występowania terminologii i innych czynników, dzięki czemu nie trzeba go sprawdzać jeszcze raz w edytorze tekstu.

Można także pobrać wersję Wordfast Classic, która jest lżejsza od głównej aplikacji. Plik o wielkości 2 MP daje Ci prawie takie same możliwości, co wersja oryginalna. Ograniczenie dotyczy ilości glosariuszy i formatów plików.

Plusem tego programu jest możliwość bardzo szybkiego rozpoczęcia tłumaczenia, gdyż nie jest on tak skomplikowany, jak jego główny rywal. Wiele osób wypowiada się pozytywnie o wsparciu użytkownika i o tym, że w ciągu 3 lat od zakupu można liczyć na bezpłatne aktualizacje programu.

Minusem programu Wordfast jest to, że nie jest on popularny tak, jak Trados, ponieważ oferuje nieco mniej opcji. Nawet, jeśli Wordfast jest dla Ciebie świetnym oprogramowaniem, z czasem będziesz musiał się nauczyć Tradosa i go zakupić. W przeciwnym razie możesz mieć problem ze współpracą z biurami tłumaczeń lub klientami.

MemoQ – trzecie miejsce

Program jest nieco tańszy od Tradosa – w cenie około 770 dolarów otrzymujesz licencję na program i rok aktualizacji. Następny rok aktualizacji kosztuje 20 procent oryginalnej ceny. Według wielu tłumaczy lepiej opłaca się dołożyć do Tradosa, jednak MemoQ przebija go prostym interface i bardzo dużą ilością darmowych filmów szkoleniowych.

Program można pobrać za darmo i zainstalować na 45 dni – to pozwoli zapoznać się z nim lepiej niż z licencją 30 dniową.

Jeśli chodzi o możliwości programu, MemoQ oferuje podobną pracę z pamięciami tłumaczeniowymi, co poprzednio wymienione programy. Możesz w nim wybrać opcję ukrycia tych języków, którymi się nie zajmujesz, dzięki czemu korzystanie z menu jest jeszcze bardziej przejrzyste.

W MemoQ dobrze sprawdza się moduł kopiowania słów, które znajdują się poza jego oknem. Nowe opcje, to także możliwość robienia kopii zapasowej w chmurze, dzięki czemu nie tracisz miejsca na dysku twardym. Ta opcja pozwala także na pracę wielu osób nad jednym projektem. Otwarta struktura programu pozwala na tworzenie własnych wtyczek (podobnie, jak w aplikacji Wordfast), co znacznie zwiększa jego możliwości.

Wnioski

Wybór programu CAT jest w dużej mierze uzależniony od tego, czego używają Twoi klienci. Wielu tłumaczy jest zmuszonych do korzystania z dwóch programów, z których pierwszym jest prawie zawsze Trados. Jego ogromnym plusem jest popularność i bardzo duże możliwości. Niektórzy klienci nie mają preferencji co do programu i korzystają z każdego z nich, lub używają darmowych rozwiązań.

Oprócz programów, które wymieniliśmy powyżej, warto się przyjrzeć jeszcze trzem aplikacjom – Deja Vu, Across i OmegaT. Dwa ostatnie są darmowe.

Pamiętaj o tym, że dobrego tłumacza wyróżnia nie program, z jakiego korzysta, ale sposób, w jaki go wykorzystuje.