Koreański sposób na zdrową cerę – dobrodziejstwo czy przekleństwo?

Koreańczycy zdecydowanie bardziej niż inne nacje dbają o cerę. Mało który Europejczyk zdaje sobie sprawę, jak wielką wagę przykłada się w tym kraju do urody, nienagannej skóry, idealnego kolorytu twarzy. To tradycja to część lokalnego folkloru, który przenosi się z pokolenia na pokolenie.

Koreański rynek kosmetyków

Jedną z najbardziej rzucających się w czy różnic pomiędzy rynkami kosmetyków koreańskim, a amerykańskim jest bardzo długi proces pielęgnacji skóry twarzy. Koreańczycy naprawdę dużą ilość czasu przykładają do porannych i wieczornych zabiegów, podczas gdy w USA stawia się głównie na minimalizm oraz maksymalne ograniczenie pracochłonności dokonywanych zabiegów. Oczywiście, bez wątpienia liczy się sam efekt, ale najlepiej jeśli Amerykanie uzyskają go szybko i skutecznie. Idealnie byłoby, gdyby taka rzecz miała miejsce już po pierwszej aplikacji. Koreańczycy nie chcą półśrodków. Gotowi są więc zainwestować swój jakże cenny czas, aby ich skóra była idealnie gładka oraz nienagannie jasna. Dr Lauren Ploch, certyfikowany dermatolog z prywatnej praktyki w Georgia Dermatology and Skin Cancer Center w Augusta, powiedziała:

największą różnicą pomiędzy zachodnimi i koreańskimi kosmetykami jest przede wszystkim koncentracja na jasnej karnacji.

Nic więc dziwnego, że w Korei dużo inwestuje się w przemysł kosmetologiczny. Ogromną wagę przykłada się też do samych badań, jakie prowadzone są na prestiżowych uniwersyteckich kierunkach. Jednym słowem, to wielki biznes pochłaniający ogromne pieniądze, a ta inwestycja naprawdę się opłaca. Wartość rynku kosmetycznego szacowana jest na ok. 5 mld dol. (import w wysokości ok. 1,5 mld dol.). Jeśli jednak chcemy być uczciwi, to musimy też podkreślić, że eksport naszych polskich produktów kosmetycznych do Korei także rośnie. Wszystko za sprawą chęci przyjmowania zachodniego stylu przez tamtejszych mieszkańców, głównie młodzież. Przykładowo, sprzedaż kosmetyków na rynek koreański prowadzi kilka polskich firm, np. Ziaja, AA Oceanic, Dr Irena Eris, DAX Cosmetics, Eveline oraz Bielenda.

Nowatorskie składniki

Jako, że studia kosmetyczne i badania naukowe to duża część budżetu państwa, nauka i idące za tym badania kwitną. Okazuje się, że są też bardzo efektywne. Nieustannie przekonują się o tym nie tylko sami Koreańczycy, którzy bezpośrednio korzystają z owoców tego dochodowego przemysłu, ale też inne narody.

W Stanach Zjednoczonych zaczęły być bardzo modne kosmetyki typu „BB creams”. Jest to jednak krem hołdujący raczej zasadzie, że w jednym produkcie łączą się wszystkie idealne jego cechy. Może być więc stosowany zarówno jako krem nawilżający, krem przeciwsłoneczny i być może zawierający antyoksydanty lub inne składniki przeciw starzeniu. Nie sposób też nie wspomnieć o bardzo innowacyjnych składnikach koreańskich kosmetyków, jak choćby esencja perłowa, wydzielina ślimaka lub mleko z osła, aby wymienić tylko kilka. Amerykański rynek ceni koreańskie kremy głównie za to, że doskonale podkreślają rysy twarzy, ale także zakrywają niedoskonałości, a to, jak wiadomo, jest spowodowane kulturą selfie oraz nagrywaniem obrazu w technologii HD, która bardzo wyostrza wszelkie szczegóły.

Jak nie dać się zwieść koreańskim produktom?

Oczywiście, można święcie wierzyć, że koreańskie kosmetyki czynią cuda za pomocą dziesięciu prostych kroków. Być może tak właśnie jest. Kiedy przyglądamy się tamtejszym właścicielom nienagnanej i jasnej cery, przyznamy temu rację. Czy jednak jest to aby na pewno konieczne?

Zdania są tu podzielone. Jedni dermatolodzy uważają, że zbytnie nastawanie skóry na działanie tych wszystkich mniej lub bardziej ingerujących środków, skłania skórę do swoistego lenistwa sprawiając, że sama traci swoją cenną zadaniowość. Poniekąd rozpieszczamy skórę, która przestaje samodzielnie o siebie dbać, regenerować się i usuwać ubytki.

Z drugiej zaś strony poleca się poszukiwanie środków nawilżających, serum czy łagodnych środków czyszczących, właśnie na koreańskich półkach. Warunek jest jeden. Koniczne jest celowanie w te produkty, których składniki są jasno wypunktowane, etykieta została dokładnie przetłumaczona, a my nie narażamy w ten sposób swojej skóry na ryzyko, z którym mogłaby sobie zwyczajnie później nie poradzić.

Tutaj jeszcze jedna uwaga. Jeśli oczekujemy angielskich etykiet, musimy się skłonić do zakupów w renomowanych sklepach, takich jak choćby Sephora czy Peach i Lily, a wówczas będą one droższe, aczkolwiek bezpieczniejsze. Food and Drug Administration nie zaleca wierzyć produktom sprzedawanym w internecie przez niesprawdzony sprzedawców. Często są to produkty podrobione, fałszywe i mające bardzo podejrzany skład, z pewnością niezalecany przez dermatologów. Konieczne należy też pamiętać o tym, że na pewne składniki kosmetyków możemy zareagować alergicznie tym bardziej, że jako Europejczycy nie zawsze jesteśmy przyzwyczajani do ich stosowania. Wydzielina ślimaka nie jest bowiem tak powszechnie stosowana w naszym rodzimym przemyśle kosmetycznym i pierwsza styczność tego składnika ze skórą może się skończyć podrażnieniem czy wysypką. Warto być więc nad wyraz ostrożnym.

Jakie zabiegi stosują Koreańczycy?

Kosmetyki koreańskie idą w parze z wieloma innymi zabiegami, jakie stosuje się nad ranem i wieczorem. Dobrym przykładem jak dbać o skórę twarzy jest jej masaż pod prysznicem. To polecane jest nie tylko przez kobiety, ale także mężczyzn od wielu pokoleń. Wystarczą ruchy okrężne oraz poklepywanie. Detoksykacja odbywa się za pomocą nałożenia maseczki z węgla drzewnego na skórę na 20-30 minut. Jest to także dodatkowy relaks, ponieważ musimy odczekać chwilę, aby maseczka się wchłonęła. Takie złuszczanie skóry stosowane jest przez rzesze Koreańczyków.

Złuszczanie odbywa się też za pomocą myjki nasączonej wodą. Starzejący się Koreańczycy zapewniają, że to dzięki temu zabiegowi nie mają zmarszczek. Do tego stosuje się każdego dnia także wszelkiego rodzaju esencje nawilżające, ale też specjalne kosmetyki, które „rozmywają i zamazują” niedoskonałości skóry. Nierzadko wydaje się to dość niemożliwe do wykonania, ale faktycznie działa. Koreańczycy polecają także stosowanie maseczek do twarzy na noc. To bardzo ważne, ponieważ to właśnie podczas snu następują bardzo intensywne procesy odbudowy i regeneracji komórek skóry. Namnażają się, a my zyskujemy zupełnie nową warstwę skóry. Dzieje się to podczas głębokiej regeneracji. Sen ma przecież tak doskonałą funkcję. Jest też sposób na naturalne usta. To nawilżenie ich i nasycenie naturalnym kolorem poprzez nałożenie kosmetyku, jakim jest np. Dior Addict Lip Glow Color Awakening Lip Balm. Ten wspaniały balsam dostosowuje się do koloru ust wydobywając z nich głębię oraz wyjątkowy, naturalny i rzeczywisty koloryt.

Koreańskie naturalne sposoby na skórę

Istnieje jeszcze szereg naturalnych sposobów, które stosuje na przykład amerykańska aktorka Gwyneth Paltrow. Jest ona prawdziwą fanką detoksykacji również innych części ciała, nie tylko twarzy, jaka odbywa się poprzez medytację nago na stołku nad garnkiem wody wypełnionej leczniczymi i aromatycznymi ziołami, takimi jak bylica przez 30 do 45 minut. Zabieg rzekomo pomaga kobietom z problemami niepłodności poprzez „oczyszczanie” macicy i równoważenie poziomu hormonów.

Zaskakującym ćwiczeniem może też być poprawianie krążenia ust i rozjaśnianie ich kolorytu za pomocą prostych ćwiczeń artykulacyjnych. Wystarczy powtarzać sobie ciąg głosek, jakim jest A-E-I-O-U w przesadny sposób. Koreańczycy polecają także pić herbatę jęczmienną. To, jak się okazuje, także część koreańskiej tradycji i kultury. Herbata ta podawana jest koreańskim dzieciom od urodzenia, ponieważ ma wzmacniać ich odporność, a także pozytywnie wpływać na skórę. Poprawia też samopoczucie oraz krążenie krwi. Wszystko za sprawą bogactwa przeciwutleniaczy, które chronią przed wieloma chorobami, a także wpływają na utratę masy ciała.

Być może więc my Europejczycy nie mamy już szans na poprawę kondycji swojej skóry, jako że nie pijemy tego typu specyfików od dziecka? Może dobre jest stosowanie jednego z powszechniejszych kosmetyków, jakim jest serum ampułka wpływająca na poprawę wyglądu naszej skóry, która działa także przeciwzmarszczkowo. Jej receptura jest podobno bardzo skuteczna, a na pewno wierzą w nią Koreańczycy. Po pierwsze: ampułka jest jak surowica na sterydy. Zawiera najwyższą koncentrację składników aktywnych do naprawy, przywrócenia równowagi i naładowania komórek w jak najkrótszym czasie. Serum niweluje przebarwienia, a nawet leczy trądzik, który jest prawdziwą zmorą wielu nastolatków, nie tylko w Polsce, ale na całym świcie.

Na koniec warto podkreślić, że nigdy nie można eksperymentować z żadnymi kosmetykami, szczególnie jeśli ich językiem jest koreański. Warto nawet zainwestować w przetłumaczenie etykiety, ponieważ czarny, azjatycki rynek dopuszcza się wielu oszust, które mogą nas kosztować później jeszcze więcej, a więc zdrowie skóry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *