Kto nie powinien być tłumaczem?

José Ortega y Gasset był zdania, że „tłumaczenie nie jest kopią, lecz aktem twórczym”. Nikołaj Gogol twierdził, iż „powinno przypominać szybę, całkowicie przezroczystą, tak aby czytelnik nie zauważał jej istnienia”. Z kolei Friedrich von Gentz podkreślał to, „ile trudności i nieporozumień można by uniknąć, ile czasu oszczędzić, oddając sprawy w zaufane ręce tłumacza”. Jedno jest pewne – przekładanie to zajęcie wymagające doświadczenia, wielu umiejętności i wiedzy. Wiąże się z pewnymi predyspozycjami i chęcią nieustannej nauki, co wiąże się z tym, że nie jest to zawód dla każdego. Kto nie powinien być tłumaczem? Na to pytanie postanowiliśmy odpowiedzieć „rozprawiając się” z pewnymi mitami dotyczącymi tego, kto może tłumaczyć. Jesteście ciekawi? Zapraszamy do lektury!

 

Zależy ci na znalezieniu tłumacza, który jest profesjonalistą w prawdziwym tego słowa znaczeniu? Od razu mówisz „nie” wszystkim amatorom? Zawsze dobrym rozwiązaniem jest skonsultowanie swojego projektu z przedstawicielami renomowanego biura tłumaczeń SuperTłumacz. W tym miejscu znajdziesz ekspertów, którzy mają wielkie serce i wszelkie predyspozycje do tego, aby przekładać. Fakt ten przekłada się na gwarancję najwyższej jakości, rzecz bezcenną i najbardziej pożądaną w branży.

Nieporozumienia dotyczące kwestii zawodu tłumacza

 

Nieporozumienie 1: Jeśli mówisz drugim językiem, możesz być tłumaczem

Jest to prawdopodobnie najczęstsze nieporozumienie dotyczące tłumaczenia. Większość ludzi myśli, że jeśli ktoś włada drugim językiem, jest w stanie zająć się przekładaniem. Tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy, że możliwość mówienia w innym języku niż nasz polski nie oznacza automatycznie, że z marszu możemy być tłumaczem.

Tłumaczenie to umiejętność, której nie każdy posiada i nie posiądzie, nawet jeśli w stopniu biegłym posługuje się drugim, trzecim czy siódmym językiem. Stąd ani native speakerzy jakiegoś języka, ani dwujęzyczni, ani ci znający ich kilka – bez predyspozycji, konkretnych umiejętności, zgłębienia technik, a także wiedzy – nie będą w stanie być tłumaczem w profesjonalnym znaczeniu tego słowa.

Jak powiedział Ignacy Krasicki:

… przeświadczyć się o tym należy, jako tłumaczenie, lubo się zdaje mniej ważną być rzeczą, w istocie jednak jest kunsztem i szacownym, i wielce trudnym, a zatem nie jest pospolitych umysłów pracą….

  • Chcąc być tłumaczem, musisz być absolutnie skrupulatny, rzetelny i w pełni profesjonalny. Tu nie można zrobić coś na pół gwizdka. W przekładaniu trzeba zadbać o każdy detal i dopiąć wszystko na ostatni guzik. I nie ważne czy pracuje się ze zwykłą korespondencją, literaturą czy tekstem wysoko specjalistycznym. Trzeba możliwie najdokładniej przekazać to wszystko, co miał na myśli, i co było intencja autora tekstu źródłowego. To tak jakbyś był malarzem i potrafił uchwycić ogólny obraz obiektu twoich zainteresowań i zarazem umiał dostrzec wszelkie pojedyncze maleńkie elementy, które się na niego składają.

  • Musisz mieć doskonałe umiejętności pisania. Zwróćmy uwagę, że bardzo często mówi się, że tłumacz jest drugim autorem. Tak naprawdę w pewnym sensie tłumacząc powołuje się do istnienia coś nowego. Stąd osoby chcące pracować w tym zawodzie muszą mieć lekkie pióro, dosłownie żonglować słowem i robić z tekstem wszystko to, co da się zrobić z plasteliną. Przydadzą się tu umiejętności i wiedza copywriterska, a także smykałka pisarska.

  • Gramatyka języka źródłowego i docelowego nie może mieć przed nami tajemnic. Wyobrażacie sobie, że osoba tłumacząca nie do końca orientuje się w tym temacie i bierze tekst do przełożenia…? Trzeba mieć też wiedzę lingwistyczną, pedagogiczną i psychologiczną, aby w pełni świadomie podejmować decyzje o tym, które rozwiązanie odniosą pożądany przez nas skutek. Dobrze więc mieć wykształcenie kierunkowe, które daje nam narzędzia, którymi możemy się posługiwać na co dzień w tej pracy. Pragniemy jednak zaznaczyć, że wśród wielu bardzo dobrych tłumaczy są osoby bez wykształcenia kierunkowego, a o ogromnym talencie.

  • Posiadać wyjątkową znajomość zarówno języka, na który tłumaczymy, jak i tego, na który tłumaczymy. Języki nie mogą mieć prze tłumaczem tajemnic. A tam, gdzie pojawiają się znaki zapytania, profesjonalista drąży temat, pyta, szuka, doczytuje. Ktoś kiedyś powiedział, że tłumacz jest kimś w rodzaju przewodnika autora tekstu oryginalnego w innym, tym drugim świecie. Te słowa skrywają w sobie wiele mądrości. I dzięki znakomitej znajomości obu języków może nas oprowadzać po zupełnie innej rzeczywistości, jednocześnie nie pozwalając, abyśmy poczuli się nieswojo, obco czy w ogóle zgubili się w tym wszystkim, co jest dla nas nowe i po prostu inne.

  • Posiadać dużą wiedzę na temat kultury związanej z odbiorcą tekstu źródłowego i kultury związanej z odbiorcą tekstu docelowego. Trzeba mieć świadomość, że tłumaczenie dotyczy nie tylko języków, ale i kultur, które tworzą cały kontekst i otoczkę dla słów. Bez tego często słowa same w sobie są niczym. Świadomość kulturowa daje tłumaczowi też wyczulenie na „tego drugiego”. Jest zabezpieczeniem, że przez niewiedzę czy ignorancję obrazi kogoś uczucia czy wprowadzi ogólny niesmak. Poza tym bez tej warstwy często wręcz nie jest możliwe oddanie ducha tekstu czy pełnego znaczenia słów.

  • Mieć w sobie chęć nieustannego uczenia się. Jeśli ktoś należy do osób, które chcą pójść na 3 czy 5 lat do szkoły i na tym skończyć swoją edukację, tłumaczenie to zdecydowanie nie ta ścieżka życiowa. Tutaj każdego dnia, każdego miesiąca i każdego roku cały czas należy rozwijać się. Zresztą ci, którzy wybrali świadomie i z pasji ten zawód, właśnie to lubią w tym fachu.

  • Kochać czytać. Być może ktoś śmieje się z tego punktu, ale tak, trzeba uwielbiać czytanie. Nie tylko to dotyczącego tekstu źródłowego, który czeka na przełożenie. Praca tłumacza polega na nieustannym czytaniu w celu poszukiwania informacji, znalezienia rozwiązań, dowiedzenia się co nowego w branży, ale także dla rozwoju języka czy przyjemności. Bardzo często mówi się, że tłumacz to najbardziej czujny i wnikliwy czytelnik.

  • Posiadać zdolność rozwiązywania różnych problemów. Być może dla wielu osób praca tłumacza kojarzy się z nudą i rutyną. Nic bardziej mylnego. Nawet jeśli tłumacz jest wyspecjalizowany w określonej dziedzinie, codziennością jest, że na swojej drodze spotyka różne nowe trudności, które musi pokonać. Czasem problem polega na tym, że jakiegoś terminu czy zwrotu z języka źródłowego nie ma w ogóle w słowniku języka docelowego. Innym razem przełożenie jakiejś metafory będzie kompletne niezrozumiałe dla odbiorcy tekstu docelowego, ale nie można pozwolić sobie na jej pominięcie i trzeba tutaj znaleźć najlepsze rozwiązanie. A jeszcze w innej sytuacji trudność polega na tym, że tekst nie tylko trzeba kapitalnie przełożyć, ale zastosować różne techniki copywriterskie, retoryczne i sprzedażowe, aby we właściwy sposób trafił on do grona swoich odbiorców. W każdej z tych sytuacji i wielu innych tłumacz ma ściśle określony czas pracy i nie może pozwolić sobie na zawalenie terminu, ponieważ z czymś nie miał wcześniej styczności czy to za wiele dla niego. Tutaj nie ma poddawania się, a poszukiwanie rozsądnych wyjść z takich kłopotliwych sytuacji.

  • Trzeba to lubić. Biorąc pod uwagę to, ile godzin w ciągu miesiąca i roku trzeba poświęcić na pracę z tekstami, nie da się tego nie lubić. Na dłuższą metę dla kogoś, kto nie posiada pasji, jest to naprawdę coś nie do wytrzymania. Stąd tłumacze to w większości ludzie, którzy lubią to, co robią.

Nie chcesz oddać pracy pierwszemu z brzegu tłumaczowi? Zależy ci na znalezieniu człowieka doświadczonego, posiadającego duże umiejętności oraz wiedzę? W takiej sytuacji rozważ konsultację projektu z profesjonalistami z renomowanego biura tłumaczeń. Raz – już na starcie otrzymasz jasno określone reguły współpracy i wycenę pracy. Dwa – będziesz mieć dostęp do grona wysokiej klasy specjalistów, a to sprawia, że twoje zlecenie trafi w najbardziej odpowiednie ręce. Trzy – masz gwarancję najwyższej jakości.

Nieporozumienie 2: Jeśli potrafisz tłumaczyć ustnie, możesz tłumaczyć także pisemnie i na odwrót

Tłumaczenie ustne nie jest tym samym, co tłumaczenie pisemne i na odwrót. Te dwie działki są bardzo różne i wymagają dwóch bardzo różnych umiejętności. Wystarczy rozejrzeć się wśród tłumaczy, aby niemal natychmiast wyciągnąć wniosek, że praktycznie niewielki procent to osoby pałające się jedną i drugą specjalizacją.

Tłumacze pisemni posługują się słowem pisanym, podczas gdy ich koleżanki i koledzy tłumacze ustni działają jako pośrednik między dwoma lub więcej stronami komunikującymi się słownie, pracują więc z językiem mówionym.

Każdy, kto chce zostać tłumaczem ustnym musi:

  • opanować doskonałą umiejętność mówienia,

  • szybkość reakcji,

  • możliwość natychmiastowego dostosowania się do mówców, sytuacji i tematów.

  • trzeba mieć także odporność na stres,

  • potrafić pracować na pełnych obrotach przez bardzo długi czas.

Wszystkie te kwestie sprawiają, że jest to specjalizacja dla osób o ściśle określonych predyspozycjach i umiejętnościach.

Z kolei u tłumaczy pisemnych powyższe umiejętności przydają się, ale tutaj niezbędna jest dbałość o szczegóły i umiejętności pisarskie. Ale jest szereg innych kwestii, które sprawiają, że to zupełnie inny typ pracy. Weźmy np. czas pracy. Choć tłumacz pisemny ma ściśle określony termin, w którym musi wykonać przekład nie musi znaleźć odpowiedniego słowa na „już”, co jest wymogiem dla tłumacza ustnego. Specjaliści z tej kategorii mają więc pewien zapas czasu na to, aby wszelkie niejasności czy trudności pokonać na spokojnie. Tu także nie ma czegoś takiego jak margines błędu, a na co mogą sobie pozwolić tłumacze ustni ze względu na pracę w czasie realnym i bardzo często wysoki poziom stresu.

Trzeba też wziąć pod uwagę środowisko pracy. Tłumacze ustni pracują dosłownie z ludźmi – np. wyjeżdżają na różne spotkania ze swoimi klientami by twarzą w twarz czy „z boku” tłumaczyć. Są więc świadkami i uczestnikami pewnych wydarzeń. Tłumacze pisemni zaś mogą pracować w spokoju swoich gabinetów, a kontakty z klientami ograniczyć do możliwego minimum. Jest to także ważny aspekt pracy tłumacza. Jeśli ktoś nie lubi podróżować, stresuje go praca z nowymi ludźmi czy praca „na żywo”, nie odnajdzie się w zawodzie tłumacza ustnego. Tak samo, gdy ktoś nie czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie ze słowem pisanym, nie będzie dobrym tłumaczem.

Nieporozumienie 3: Tłumacze nie muszą rozumieć, co tłumaczą

To jedno z wielkich nieporozumień dotyczących pracy, że tłumacz nie musi orientować się w temacie, który tłumaczy. O ile są pewne sprawy czy materiały, w których specjalista pracuje na zwyczajnym słownictwie i uniwersalnych kwestiach, być może można się z tym zgodzić. Niemniej większość tłumaczeń zahacza lub bezpośrednio dotyczy konkretnych branż, dziedzin i tematów. Wiele materiałów trafiających w ręce tłumaczy dotyczy wysoko specjalistycznych kwestii. Nie da się tego obejść bez odrobiny pojęcia o tym, czym się zajmujemy. Ba! Są takie teksty, które muszą trafiać nie tylko w ręce profesjonalnych tłumaczy, ale i jednocześnie osób wyspecjalizowanych w konkretnych dziedzinach, ponieważ bez szerokiej wiedzy można popełnić błędy, a na te nikt nie może sobie pozwolić.

Dokumenty wysoce techniczne, tj.:

  • umowy prawne,

  • patenty,

  • sprawozdania finansowe,

  • raporty medyczne,

  • specjalistyczne materiały marketingowe

wymagają wiedzy nie tylko z lingwistyki, ale i w konkretnych tematach.

Aby tłumacz mógł odtworzyć dokument w języku docelowym, musi w pełni zrozumieć oryginalne słowo w tekście, a także dobrze zrozumieć dany temat, aby upewnić się, że jego znaczenie jest precyzyjnie przekazane w tłumaczeniu i napisane w odpowiednim stylu i języku.

Weźmy np. przekład treści ulotki nowego leku. Tutaj pomyłka to nie tylko zwykły błąd. Każde przeinaczenie czy zła interpretacja może kosztować pacjenta sięgającego po ten lek uszczerbek na zdrowiu, a nawet kosztować życie. Stąd łatwo zrozumieć, że im materiał jest bardziej specjalistyczny, tym bardziej wymaga ręki tłumacza będącego ekspertem w tym temacie. Dość powszechną praktyką jest więc, że teksty dotyczące np. przywołanej tematyki leków tłumaczą zawodowi farmaceuci czy lekarze, którzy każdego dnia mają z tym styczność.

Nieporozumienie 4: Stanie się tłumaczem to łatwy sposób na zarobienie dużej ilości pieniędzy

Jeśli ktoś wpadł na szalony pomysł, aby zostać tłumaczem, ponieważ według niego jest to droga prowadząca do milionów, już w tym momencie powinien nie dziesięć, a sto razy przemyśleć swoją decyzję.

Tak, możesz zarobić dobre pieniądze. Oczywiście, o ile jesteś profesjonalistą, który już odnosi sukcesy, albo ma przed sobą taką perspektywę. Trzeba jednak mieć świadomość, że nie jest to łatwy sposób na zarabianie pieniędzy.

  • Bycie tłumaczem często wymaga długich godzin pracy,

  • coraz częściej terminy to krótki czas realizacji tłumaczenia zamówionego tekstu,

  • napięte terminy sprawiają, że nie można pozwolić sobie na amatorszczyznę i trzeba pracować w niezłym tempie, aby wyrobić się z pracą i nie zniszczyć sobie nazwiska przez opóźnienia. Jeśli raz pozwolimy sobie na poślizg, możemy stracić cennego klienta,

  • każdy, kto działa jako tzw. freelancer dużo czasu i wysiłku musi włożyć w zbudowanie bazy klientów. Taka osoba działa jak jednoosobowa firma więc każdy aspekt pracy jest na jej głowie. Do jej obowiązków oprócz samego tłumaczenia należą różne prace zw. z szeroko pojętym zarządzaniem. Trzeba też zapewnić sobie technologię niezbędną do pracy jako profesjonalny tłumacz, co może być kosztowne i wymagać regularnej aktualizacji.

Nieporozumienie 5: Tłumacze nie są już potrzebni, teraz dostępne są darmowe narzędzia online

Od jakiegoś już czasu w branży panuje niepokój. Każdy laik też słyszy o pewnych rzeczach, a na nawet być może z nich korzysta w celach prywatnych – weźmy tutaj chociażby za przykłada tłumacza Google. A wszystko jest związane z pojawieniem się sztucznej inteligencji wykorzystywanej w tłumaczeniach maszynowych i różnego rodzaju programach umożliwiających szybsze przekładanie ogromnej ilości tekstów.

Do tej kwestii należy podejść rozumie. Choć tłumaczenie maszynowe czyni postępy i jest coraz lepsze, dla zwykłego człowieka wręcz wystarczające, komputer nie jest w stanie zastąpić człowieka. Dotyk ludzki wciąż jest na pierwszym miejscu i w cenie.

Żadna maszyna nigdy nie będzie w stanie w pełni zrozumieć i przetłumaczyć subtelności języka i być w stanie z powodzeniem przetłumaczyć złożone dokumenty marketingowe i literackie na takim samym poziomie, co tłumacz.

Oczywiście rozwój nowych technologii będzie coraz mocniej wymagał na tłumaczach większego wyspecjalizowania się, ale nie należy snuć wizji apokaliptycznych, w których komputery przejmują 100% rynku tłumaczeń i odbierają pracę człowiekowi.

Dlaczego tłumaczenie nie jest dla ciebie?

Rozliczając się z najczęściej pojawiającymi się nieporozumienia zw. z postrzeganiem procesu przekładu chcieliśmy pokazać, że nie jest to praca dla każdego.

W tym zawodzie nie powinni pracować ci, którzy w swojej pracy nie lubią dążyć do zbliżenia się do ideału – naszym skromnym zdaniu w tłumaczeniu jest to jeden z najważniejszych aspektów.

Tutaj liczą się także detale, niuanse, drobne kwestie więc jeśli ktoś nie zwraca na te sprawy uwagi, nie będzie się dobrym fachowcem w tej branży.

Praca wymaga rzetelności, solidności i oddania.

Zdecydowanie nie jest dla kogoś, kto lubi być między ludźmi i ostatnia rzecz o jakiej marzy to samotnicze spędzanie długich godzin nad zleceniami.

Wymaga też ciągłej nauki, a nie jest to też coś, co chce robić każdy.

I przede wszystkim: jeśli tego nie lubisz, lepiej znajdź inny pomysł na karierę zawodową.

Zależy ci na szybkim nawiązaniu współpracy z profesjonalnym tłumaczem? Chcesz, aby była to osoba o bogatym portfolio i doświadczeniu z twojej branży? Najprościej dotrzeć do właściwego eksperta przez renomowane biuro tłumaczeń. Obierając taką drogę nie tylko zyskujesz gwarancję najwyższej jakości przekładu, ale od początku masz pewność ceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *