Kilka prostych sposobów na zabezpieczenie się przed nieuczciwymi biurami tłumaczeń

Byłoby świetnie, gdyby można było sobie wzajemnie ufać bez ryzyka, że zostaniemy oszukani. Niestety w rzeczywistym świecie tego luksusu nie ma. Zdarzają się biura tłumaczeń, które – choć zapewniają o swoim profesjonalizmie i rzetelności – wcale takimi nie są. Na szczęście można skorzystać z kilku sprawdzonych metod zabezpieczenia się przed negatywnymi skutkami nawiązania z nimi współpracy.

Po 1: wyszukiwanie opinii na temat konkretnego biura

Można oczywiście pytać znajomych, ale szansa na to, że będą znali osobiście dane biuro, jest zwykle niewielka. Nie jest też zbyt rozsądne sprawdzanie w Internecie opinii w komentarzach czy na forach, jako że większość z nich jest obecnie po prostu opłacona w ramach działań reklamowych firmy.

Dobrze jest również po prostu wpisać w wyszukiwarkę Google dokładną nazwę firmy. Pośród reklam i „kupionych” recenzji, znajdziemy również dyskusje byłych pracowników oraz klientów – a z nich można się dowiedzieć sporo nie tylko na temat rzetelności biura tłumaczeń, ale również sprawdzić, jak oceniany jest sam kontakt z firmą, jego podejście do zleceń i ich wykonawców, dotrzymywanie terminów, jakość wykonywanych przekładów. Pamiętajmy – Internet to potęga informacyjna.

Po 2: zabezpieczenie się zaliczką

Prawie połowa tłumaczy nauczyła się już, że wypłacenie zaliczki jest niezłym sposobem na zagwarantowanie sobie uczciwości klienta. Przy okazji zaś, obserwując reakcję właściciela biura na taką sugestię, możemy wywnioskować wiele na temat jego planów: ktoś, kto zamierza „grać” uczciwie, nie będzie miał nic przeciwko temu. Jeśli natomiast gra na zwłokę i znajduje milion powodów, dla których absolutnie nie zgadza się na zaliczkę – mamy prawo podejrzewać, że podobną rozmowę będziemy musieli odbyć, chcąc odzyskać zarobione przez siebie pieniądze.

Po 3: płatność z góry

Jest to pewne rozwinięcie poprzedniego punktu, tutaj jednak szansa na zgodę biura tłumaczeń jest raczej niewielka. Z jednej strony, dla nas jest to wyjście optymalne: mamy pewność, że wykonana praca zostanie opłacona. Druga strona tej sytuacji jest jednak taka, że sam zlecający, jeżeli nigdy wcześniej z nami nie współpracował, może z kolei nie mieć aż takiego zaufania do nas. Wiele razy zdarza się niestety, że po otrzymaniu pieniędzy – zleceniobiorca po prostu znika.

Można więc spróbować takiej propozycji, ale też i nie dziwić się ani nie obrażać, jeżeli zostanie ona odrzucona przez biuro tłumaczeń. Będzie to ze strony właściciela raczej rozsądne działanie.

Po 4: niewielkie zlecenie na początek

Jeżeli dopiero zamierzamy podjąć współpracę z biurem tłumaczeń, dobrze jest zaproponować na początek wykonanie niewielkiego, stosunkowo prostego zlecenia. Dzięki temu my mamy ogólny obraz współpracy z tym konkretnym przedsiębiorcą – on zaś może ocenić nasz warsztat pracy, jakość przekładów, terminowość ich oddania.

To świetna metoda, aby przekonać – być może przyszłego szefa lub zleceniodawcę – do siebie jako profesjonalisty.

Po 5: niepodejmowanie zleceń, z którymi sobie nie poradzimy

Kiedy zdamy sobie sprawę, że danego zlecenia nie jesteśmy w stanie wykonać w założony z góry sposób, w odpowiedniej jakości, bądź terminowo – najlepiej jest od razu powiedzieć to szefowi. Trzeba zdawać sobie sprawę, że „zawalenie” zadania pozostawia u przełożonych niesmak i niechęć do podejmowania się kolejnej współpracy – a to systematycznie zmniejsza liczbę nowych klientów. Szczerość i realistyczna ocena własnych możliwości powinna zawsze być podstawą współpracy.

Po 6: rozmowa przez telefon

Nawet kontakty pośrednie, przez telefon bądź Internet, pozwalają zaprezentować siebie jako profesjonalistę. Jeżeli rozmowa przebiega rzeczowo, przyszły zleceniodawca jasno określa reguły współpracy, a my potrafimy w sposób fachowy odnieść się do tego, co mówi – warto zainteresować się ofertą. Nawet jeżeli w przyszłości prawdopodobnie nie będziemy się z nim w ogóle widywać osobiście.

Jak sprostać wymaganiom i jednocześnie pokazać swój profesjonalizm?

Długie tłumaczenia warto jest podzielić na kilka mniejszych części – i przesyłać je kolejno, za każdą z nich pobierając odpowiednią procentowo zapłatę. Jest to sposób wygodny dla obu stron: zlecający widzi dokładnie, za co płaci – wykonujący natomiast jest pewien, że wynagrodzenie otrzyma po skończeniu kolejnego etapu pracy.

Wybór tego, w jaki sposób zabezpieczamy swoje interesy finansowe, najczęściej zmienia się w czasie, ponieważ jest w dużym stopniu uwarunkowany naszymi wcześniejszymi doświadczeniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *