Najczęstsze mity branży tłumaczeniowej

W poprzednim artykule przedstawiliśmy pięć najważniejszych mitów, które dotyczą branży tłumaczeniowej. Dziś opiszemy kolejne.

Tłumacze są poliglotami i przekładają z kilku języków.

Klienci czasem zadają tłumaczom pytanie – „Ile języków Pan zna i na ile tłumaczy?”. Rozczarujemy Państwa, ponieważ większość z nich pracuje wyłącznie w jednym języku.Tłumacz, który chce być najlepszy w tym co robi, nie może opanować profesjonalnie kilku języków naraz.Łatwo to wytłumaczyć – w języku angielskim jest około miliona słów. To jeden z najbardziej „obszernych” języków na świecie. Przeciętna osoba używa codziennie od 4 do 5 tysięcy słów. Osoba wyedukowana używa ich od 8 do 10 tysięcy, a najbardziej rozbudowane słowniki z różnych dziedzin – takich jak medycyna i prawo, zawierają około 23 tysięcy słów! Ich poznanie zajmuje lata. Tłumacze dążą do tego, by specjalizować się tylko w jednej dziedzinie tłumaczeń, ponieważ w taki sposób mogą w pełni poznać swój temat. Niektórzy tłumacze są wybitnie uzdolnieni i znają kilka języków pasywnie, czyli rozumieją je, nie będąc poliglotami.

Tłumaczenia są kupowane jedynie przez wydawnictwa i firmy zajmujące się edukacją

Zapotrzebowanie na tłumaczenia dotyczy każdej firmy, która rozwija swoją działalność na rynki zagraniczne. Nie dotyczy to jedynie wydawnictw. Bez tłumaczeń nie byłoby rozwoju biznesu i handlu międzynarodowego, gdyż każda transakcja wymaga przetłumaczenia odpowiednich dokumentów. Okazuje się, że firmy z listy Fortune 500, stale zwiększają wydatki na tłumaczenia. Przekładów potrzebują także przedsiębiorstwa państwowe i organizacje non-profit. Bez tych usług nie uda się osiągnąć sukcesu na arenie międzynarodowej. Dzięki tłumaczeniom możliwe jest też unaocznienie trudnej sytuacji innych krajów, jak np. Afryka.

Crowdsourcing sprawił, że tłumacze nie są już potrzebni

Bardzo popularne jest dziś organizowanie akcji internetowych, które mają na celu zaangażowanie ludzi w jakiś projekt lub produkt. Podobnie, jak w przypadku Wikipedii, każdy może zabrać się za tłumaczenie instrukcji, programu czy dialogów w grze. Fani otrzymują zdania do przetłumaczenia, a następnie wysyłają je do twórców, dzięki czemu praca sama posuwa się do przodu.

Ta forma wprowadzania produktów czy programów na rynek nie jest wykorzystywaniem wolontariuszy i chęcią zaoszczędzenia pieniędzy. Okazuje się, że zbudowanie systemu, który umożliwi przesyłanie tłumaczom tekstów i odbieranie ich, a następnie przekazywanie do kolejnych osób, kosztuje więcej, niż przetłumaczenie tekstu przez profesjonalistę. Zajmuje też czas i skutkuje gorszym wynikiem, pod względem językowym. Teksty są często poprawiane przez profesjonalistów. Celem crowdsourcinsgu jest pokazanie ludziom projektu na wczesnym etapie, ponieważ ma on szansę się udoskonalać. Dzięki temu etapowi prac zdobywa się mnóstwo cennych informacji, których się nie uzyska, jeśli tekst zostanie po prostu przetłumaczony.

Tłumaczenia maszynowe niedługo wyeliminują popyt na usługi zwykłych tłumaczy

Maszyny pozbawiły nas dominacji w wielu dziedzinach – na przykład w szachach, które podobnie jak tłumaczenia, wymagają niemałych zdolności intelektualnych, podejmowania decyzji i doskonałej pamięci. Na szczęście w tej chwili nie zanosi się, by tłumaczenia maszynowe zdobyły tak dużą popularność, jak programy do gry w szachy.

Tłumaczenia maszynowe są używane obecnie wyłącznie przez osoby, które ani trochę nie znają języka obcego albo chcą przetłumaczyć coś na szybko. Programy do tłumaczeń maszynowych bywają też płatne (co stało się na przykład z API Google Tłumacza), ale nie wpływa to na wyższą jakość przetłumaczonej treści. Ich zaletą jest skanowanie tekstu i pokazywanie informacji na temat jego zawartości. Podobnie jak w przypadku innych programów, tłumaczenie użyte w inteligentny sposób, może pomóc w zrozumieniu tekstu. Musimy jednak znać ograniczenia.

Kiedyś nie będzie trzeba płacić za tłumaczenia

Tłumacze są bardzo ważnym elementem gospodarki. Bez nich wiele biznesów po prostu by upadło. Na branży tłumaczeniowej opiera się każdy stopień firm zajmujących się eksportem – od sprzedaży, do sprawdzania jakości produktów, treningu nowych pracowników, działu HR, księgowości oraz IT. W każdym z tych poziomów drukowane są dokumenty, które wymagają przetłumaczenia.

Nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie język angielski stał się tak powszechny, że tłumaczenia przestaną być popularne, dlatego jeszcze przez wiele lat będą płatne. Liczyć się będzie przede wszystkim specjalizacja, która wpływa na wyższe ceny za każdy przetłumaczony tekst.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *