Nazwa firmy w języku obcym

Marka jest ważną częścią reklamy towaru. Jest to symbol, jakość i charakterystyka danego produktu lub usługi. Odgrywa ważną rolę w sprzedaży i promocji. Jako szczególna działalność międzykulturowa, tłumaczenie nazw marek znaczy jeszcze więcej i pomaga wywalczyć miejsce wśród licznej konkurencji na międzynarodowym rynku. Jednak przekształcanie nazwy wcale nie jest takie łatwe. Przeniesienie jej z jednego języka na drugi zachowując oryginalny styl, urok i konotację to nie lada wyzwanie i sztuka sama w sobie. Tak naprawdę to nie tylko proces znalezienia odpowiednika w języku docelowym, ale swego rodzaju proces odtworzenia, ponieważ różne kraje i narody mają odmienne tło kulturowe.

 

To nie takie proste, jak myślisz. O trudnej sztuce przekładania nazw własnych

Fade Wang z Foregin Language Department Huaiyin Institute of Technology w Jiangsu w Chinach, w pracy pt. „An approach to the translation of brand names” podkreśla, że niektóre przetłumaczone nazwy marek nie są zgodne z kulturą estetyczną odnoszącą się do języka docelowego i powinny być odrzucone. W każdym miejscu na świecie istnieje bowiem pewne tabu, a jeśli nie wyczuwamy tego punktu i naruszamy je, może zdarzyć się, że tłumaczenie wpłynie bardzo negatywnie na sprzedaż.

Warto tutaj popatrzeć na konkretne przykłady. W chińskiej kulturze smok jest symbolem imperialnej potęgi i szlachetności, podczas gdy w kulturze europejskiej jest złym wyimaginowanym zwierzęciem, które wzbudza w ludziach przerażenie. Podobnie sprawa wygląda z nietoperzem, dla Chińczyków jest symbolem szczęścia, ale w kulturze zachodniej uchodzi za rodzaj szalonego i ślepego krwiopijcy.

Jeśli chcemy odpowiednio tłumaczyć nazwy marek, aby promować sprzedaż towarów na rynku międzynarodowym, powinniśmy być zaznajomieni z różnicami kulturowymi między dwoma kulturami – języka pierwotnego i języka docelowego. Czasem do wielkiej katastrofy potrzeba naprawdę niewiele.

Strategie na przekładanie nazw własnych

Transliteracja

Jak sama nazwa wskazuje, transliteracja oznacza znalezienie przetłumaczonej nazwy, która ma najbliższą podobną wymowę pierwotną w języku docelowym. Używana głównie w tłumaczeniu nazw marek, imion i miejsc, ponieważ trudno znaleźć denotacyjne odpowiedniki tych nazw w języku docelowym lub pozornie denotujące odpowiedniki są znacznie mniej popularne niż oryginalne.

Metodę transliteracji można podzielić na trzy typy:

  • Dźwięk-dźwięk: w tym przypadku oryginalna nazwa jest tylko uważana za symbol dźwięku i kształtu i nie ma głębszego znaczenia, a przetłumaczona nazwa to po prostu zwykła symulacja oryginalnej wymowy, która ma zaimponować konsumentom poprzez egzotyczny smak, wzbudzić ich ciekawość i zainteresowanie, stymulując w ten sposób ich pożądanie zakupowe.

  • Kombinacja dźwięku i znaczenia: słowa powinny być tak dobrane, aby były kreatywne i atrakcyjne. Ale wymowa powinna być podobna do oryginału.

  • Znaczenie-dźwięk: oryginalne nazwy marek to słowa lub wyrażenia o prawdziwym znaczeniu, ale tłumaczenie naśladuje oryginalny dźwięk w akceptowalny sposób i odrzuca oryginalne znaczenie.

Tłumaczenie na podstawie znaczenia

Tłumaczenie oparte na znaczeniu oznacza znalezienie odpowiedniego i naturalnego odpowiednika w języku docelowym dla języka zgodnie ze znaczeniem oryginalnej nazwy w celu dostarczenia informacji konsumentom. Metodę najlepiej stosować w tłumaczeniu nazw marek nazwanych według popularnych słów. Oryginał i wersja po przekładzie mają to samo znaczenie, aby przekazać odbiorcy to samo uczucie, które wzbudza w wersji oryginalnej.

Niektóre marki można tłumaczyć zarówno metodą transliteracji, jak i metodą wolnego przekładu.

Połączenie transliteracji i wolnego tłumaczenia

Ta metoda jest nieco trudniejsza dla tłumaczy do opanowania. Wymaga, aby wymowa przetłumaczonej nazwy była taka sama lub bliska oryginalnej, a jej znaczenie może wskazywać charakterystyka i funkcja produktu. Konsumenci mogą mieć miłe skojarzenie z wymową i znaczeniem przetłumaczonej nazwy marki. Połączenie transliteracji i wolnego tłumaczenia może pokazać umiejętności tłumacza.

Wiele nazw marek, które były raz przetłumaczone za pomocą transliteracji lub dosłownego tłumaczenia zostają teraz zastąpione nazwami przetłumaczonymi przez kombinację

transliteracji i wolnego tłumaczenia.

Tłumacz też człowiek. O zabawnych wpadkach przy przekładaniu nazw własnych marek i produktów

Myśląc o wyjściu na międzynarodowe wody zawsze dobrze jest sprawdzić czy nazwa lub logo nie oznaczają coś innego w regionach, w których się rozwijasz. Brak wystarczającej wiedzy o języku i kulturze danego miejsca może doprowadzić do zabawnych wpadek, a czasem nawet do niepożądanej katastrofy, a tego chyba większość z nas chciałaby uniknąć.

Przeszukaliśmy Internet i natknęliśmy się na wiele zabawnych i całkiem poważnych błędów w przekładaniu nazw własnych, które wydały się nam godne uwagi. Oto niektóre z nich.

Braniff International może posłużyć jako jeden z przykładów, jak nie tłumaczyć nazw własnych, aby nie doprowadzić do zabawnej sytuacji, która na pewno nie przysłuży się marce. Otóż firma przełożyła slogan reklamujący swoje tapicerowane fotele „Fly in Leather” na hiszpański jako „Fly Naked”.

Z kolei Clairol wypuścił w Niemczech lokówkę o nazwie „Mist Stiuk” choć słowo „mist” to niemiecki slang dla nawozu… Aż ciśnie się na usta, „o co chodziło tłumaczowi?”.

Chyba nie ma wśród nas osoby, która nie kojarzyłaby, ba!, większość z nas pewnie miała okazję przetestować na własnych zębach, pastę Colgate. Otóż ta znana matka wprowadziła we Francji pastę do zębów o nazwie „Cue”. Brzmi niewinnie, prawda? Tylko nikt z firmy chyba nie zdawał sobie sprawy, albo zwyczajnie tego nie sprawdził, że jest to także nazwa francuskiego magazynu pornograficznego.

Inny przykład, który naszym zdaniem robi jeszcze mocniejsze wrażenie. Coors przetłumaczył swoje hasło reklamowe brzmiąc „Turn It Loose” na język hiszpański, gdzie w potocznej mowie tłumaczenie było terminem oznaczającym biegunkę.

Electrolux jest doskonale kojarzony w Polsce. A czy mieliście świadomość, że był taki okres, kiedy sprzedawał swoje odkurzacze w Stanach Zjednoczonych wspierając się hasłem reklamowym umieszczonym na etykiecie, które brzmiało: „Nothing sucks like an Electrolux”.

Aż trudno uwierzyć, że na tej liście znalazł się Ford. Jak „popisał się” tym razem tłumacz? Otóż firma wprowadzając na brazylijski rynek Pinto zaniedbała dokładne zbadanie znaczenia słowa i okazało się, że w języku lokalnym znaczy to po prostu „małe męskie genitalia”. Dość zabawna i niesmaczna wpadka marki samochodowej.

Nie popisał się również Gerber. Firma postanowiła wejść ze sprzedażą żywności dla dzieci w Afryce. Oczywiście nie ma w tym nic dziwnego, pragnienie poszerzenia rynku jest normalne dla każdej marki. Tylko, że umieszczono na etykiecie śliczne dziecko. Problem w tym, że np. w Etiopii zazwyczaj umieszcza się na etykiecie to, co jest w środku, ponieważ wielu konsumentów nie potrafi czytać.

Jeśli myślicie, że to koniec wpadek tłumaczy w przekładaniu nazw własnych, to się mylicie. Ikea jest doskonale znana większości z nas. W Polsce nie kojarzy się z żadnymi „skandalami”. Inaczej wyglądała jednak historia wprowadzania produktów na rynek w Tajlandii. Nie wiemy jakim cudem, ale specjaliści firmy pozostawili szwedzkie nazwy, które w języku tajskim oznaczają „seks” i „dotarcie do trzeciej bazy”. Aż ciśnie się na usta, czy przy takich projektach pracował w ogóle profesjonalista…?

Jadacie w KFC? A czy słyszeliście przypadkiem o tym, że firma postanowiła zmienić swoje hasło „finger licking good” na „zjedz palce”. Nie wiem, jak wy, ale nas obleciał strach.

Panasonic uruchomił internetowy komputer PC z motywem Woody Woodpecker za pomocą sloganu „Touch Woody: The Internet Pecker”, gdzie słowo pecker wskazuje na męski narząd płciowy.

Parker Pen próbując poszerzyć grono swoich klientów w Meksyku błędnie przetłumaczył: „It won’t leak in your pocket and embarrass you” / „Nie wycieknie ci w kieszeni i nie zawstydzi cię” na „It won’t leak in your pocket and make you pregnant” /„To nie wycieknie w twojej kieszeni i sprawi, że będziesz w ciąży”. Nasz komentarz może być tylko jeden, czy w procesie translacji uczestniczył w ogóle jakiś tłumacz?

To nie koniec. Hasło Pepsi brzmiące „Pepsi Brings You Back to Life” /”Pepsi przywróci cię do życia” postanowiono wprowadzić na jeden z zagranicznych rynków w postaci następującej: „Pepsi Brings You Back from the Grave” /”Pepsi przywróci cię z grobu”. Wiemy, że w ostatnich latach za sprawą „The walking dead” zapanowała moda na zoombie, ale to trochę straszne…

Naszą wyliczankę zabawnych wpadek tłumaczy zakończymy „wyczynem” marki Puffy. Firma postanowiła sprzedawać swoje chusteczki na terenie Niemiec bez żadnej modyfikacji zmiany nazwy marki, mimo że „puff” w niemieckim slangu używany jest do określenia burdelu.

Chcesz uniknąć tego typu wpadek? Zależy ci na prawdziwym profesjonaliście, który zwraca uwagę na każdy detal, a jego praca odznacza się najwyższej klasy jakością? Najbezpieczniej zgłosić się do renomowanego biura tłumaczeń i poprosić o kontakt do jednego z najlepszych ekspertów w branży.

12 niesamowitych tłumaczeń chińskich marek

Nazwy marek na całym świecie są osadzone w głębokich znaczeniach i konotacjach, ale nigdzie nie jest to bardziej prawdziwe niż w Chinach, a że Państwo Środka nie schodzi z języków warto podpatrzeć jak światowi giganci starają się trafić do serc mieszkańców tego orientalnego państwa.

Jak zabrali się do tego najwięksi z największych? Oto kilka marek, które podjęły się tego trudnego zadania i wyszły z tego obronną ręką!

Nike

Transliteracja: Nai Ke

Znaczenie: Trwały i wytrwały

Transliteracja marki Nike na chiński uchodzi w branży za jedną z najbardziej genialnych. Dlaczego? Tłumacz odpowiedzialny za pracę wywiązał się z niej rewelacyjnie, ponieważ nie tylko brzmi tak samo w obu językach, ale ma również silne znaczenie, które pasuje do produktu.

Coca-Cola

Transliteracja: Ke Kou Ke Le

Znaczenie: smaczna zabawa

Kolejna chińska marka, która brzmi podobnie do angielskiej nazwy.

Reebok

Transliteracja: Rui bu

Znaczenie: Szybkie kroki

Chińska nazwa tej marki butów do biegania daje klientom wyobrażenie o produkcie, który zamierzają kupić, a jednocześnie przekazuje esencję, której angielski tytuł nie mógł mieć na celu.

Colgate

Transliteracja: Gao Lu Jie

Znaczenie: Ujawniając doskonałą czystość

Tak chwytliwe tłumaczenie naprawdę do Chińczyków. Wprost zapragnęli czyścić swoje żeby pastą do zębów Colgate!

Marriott Hotel

Transliteracja: Wan hao

Znaczenie: 10 000 bogatych elit

Właściciele sieci hotelów postanowili dokładnie się określić i wycelować w target, na którym najbardziej im zależało. W ten sposób podkreślili, że są synonimem luksusu.

Marvel

Transliteracja: Man wei

Znaczenie: moc komiksu

Nazwę wymyślono jako połączenie kilku technik – można tu zobaczyć trochę gry fonetyką, obce brzmienie i dostosowanie do superbohaterów tego słynnego komisku.

Trudny orzech do zgryzienia

Konkurowanie z innymi markami na międzynarodowym rynku to prawdziwa batalia o klienta, dochodzi tu do wielu bitew i wojen, które wygrywają najlepsi, najsilniejsi i najbardziej pomysłowi.

Podchodząc do tłumaczenia nazwy marki czy produktów trzeba mieć cały czas na uwadze to, że o losach twojej firmy w skali globalnej decydują klienci. Oczywiście, reklamy grają ważną rolę w promocji sprzedaży towarów, ale to nie wszystko.

Nikt jednak nie mówił, że będzie łatwo zmienić markę z jednego języka na inny i przy tym zachować oryginalny styl, urok i konotację. Tłumaczenie to nie tylko proces znalezienia odpowiednika w języku docelowym, ale także proces odtworzenia dla innego narodu, kraju i kultury. Stąd najbezpieczniej powierzać tego typu pracę prawdziwym profesjonalistą, tłumaczom, który nie tylko dokładnie rozumieją dosłowne znaczenie oryginalnych nazw marek, ale potrafią swobodnie poruszać się pomiędzy dwoma językami i kulturami. Czasem trzeba coś dodać, innym razem odrzucić, a jeszcze kiedy indziej stworzyć wszystko od nowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *