Wady i zalety oprogramowania typu CAT

Oprogramowanie CAT jest najczęściej stosowaną pamięcią tłumaczeniową. Korzystają z niego zarówno firmy lingwistyczne, jak i indywidualni zleceniobiorcy – choć dla tych drugich często jest to spory wydatek. Zainwestowane pieniądze szybko jednak się zwracają, ponieważ znacznie wzrasta wydajność tłumaczenia, co oznacza, że można ich wykonać więcej w tym samym czasie, nie przemęczając się bardziej, niż zwykle. Nie w każdym przekładzie jednak programy CAT będą równie przydatne, więc ich zakup należy dokładnie przemyśleć pod kątem tego, z jakimi pracujemy zazwyczaj tekstami.

Oprogramowanie to jedynie narzędzie, potrzebuje świadomego użytkownika

Zanim jeszcze zacznie się zastanawiać nad używaniem oprogramowania typu CAT, trzeba pozbyć się stereotypowego myślenia o nim. To nie jest standardowy translator, dostępny dla każdego, wykonujący samodzielnie maszynowy przekład!

Zadaniem aplikacji tego typu jest jedynie przyspieszenie pracy poprzez tworzenie tak zwanej „pamięci tłumaczeniowej” – rozbudowanej bazy danych gromadzących kolejne opracowywane teksty. Im więcej dokumentów się w niej znajdzie, tym będzie ona bogatsza. Pozwala to po pewnym czasie na automatyczne uzupełnianie pewnych segmentów, jeżeli dane zdanie czy fraza były już wcześniej tłumaczone.

CAT to doskonałe rozwiązanie dla tłumaczy, którzy wykonują podobne do siebie zlecenia, lub pracują często dla tego samego klienta.

Przykładowo: wykonujemy przekład instrukcji obsługi sprzętu. Po pewnym czasie urządzenie jest modyfikowane i dochodzą nowe funkcje, należy więc zaktualizować również jego opis. Jeśli w naszej pamięci tłumaczeniowej pozostały zwroty i terminy z poprzedniego zlecenia, zostaną użyte w obecnym. Tym samym nie musimy więc wykonywać przekładu od początku, wystarczy skupić się na samych zmianach wprowadzonych przez producenta.

Wady oprogramowania CAT:

  • często brak jest kompatybilności poszczególnych narzędzi oraz kolejnych wersji tego samego programu;
  • praktyczne zastosowanie CAT znajduje w tłumaczeniach o wysokim stopniu powtórzeń, nie będzie natomiast efektywny tam, gdzie ich nie ma;
  • nie da się użyć tego typu aplikacji, jeżeli konieczne jest artystyczne i kreatywne podejście – czyli na przykład w tłumaczeniach literackich;
  • rozliczenia z klientem są w dużym stopniu uznaniowe w sytuacji, gdy tekst wykazuje wysoki wskaźnik powtórzeń – często nie do końca wiadomo, jak uczciwie przeliczyć stawkę.

Zalety oprogramowania CAT

  • skuteczne przyspieszenie tempa pracy;
  • znacznie wyższa spójność terminologiczna wykonywanych tłumaczeń;
  • unikanie błędów, jako że wstawiany jest tekst wcześniej już wielokrotnie sprawdzony;
  • efektywne tłumaczenie tekstów technicznych i wszelkich operujących specjalistyczną, powtarzalną terminologią.

Wszystko ma swoje wady i zalety. Podstawowe pytanie brzmi: czy te drugie przewyższają pierwsze? Jeśli tak, inwestycja w oprogramowanie CAT wydaje się być dobrym pomysłem.

Wskaźnik powtórzeń – ile pracy tłumacza jest w przekładzie?

Wskaźnik powtórzeń, podliczany często przez programy CAT, określa, jak często w danym tekście występowały te same zwroty czy zdania. Im jest on wyższy, tym mniejszy był nakład pracy samego tłumacza. Zdarzyć się może wręcz, że większość dokumentu została pobrana z utworzonej wcześniej bazy danych, a sam wykonawca dokonywał głównie niewielkich korekt i czuwał nad spójnością przekładu.

Jest to szczególnie wygodne wtedy, gdy ma się określoną specjalizację – terminy, zwroty i określenia branżowe zazwyczaj występują w podobnym kontekście, a skoro są już w pamięci tłumaczeniowej, można je wykorzystać. Przy specjalizacji z kilku różnych dziedzin dobrze jest natomiast tworzyć bazy dedykowane – terminologia medyczna przecież nie powtórzy się nam w przypadku wykonywania tłumaczeń specyfikacji technicznych, ani też na odwrót.

Zarzut etyczny: czy wspomaganie się programami jest uczciwe wobec klienta?

Wielu klientów i początkujących tłumaczy nadal posługuje się stereotypem, zgodnie z którym profesjonalny przekład powinien być od początku do końca wykonany osobiście, najlepiej jeszcze z użyciem opasłych tomów rozmaitych specjalistycznych słowników.

Cóż, te czasu już minęły. I bardzo dobrze. Po co za każdym razem „wymyślać koło od nowa”, skoro już kiedyś dany tekst, frazę, zdanie, tłumaczyliśmy? Byłaby to strata czasu zarówno naszego, jak i samego klienta, liczącego nie tylko na rzetelność, ale i na akceptowalny termin odbioru dokumentów.

Oprogramowanie w pracy tłumacza nie jest więc brakiem lojalności w stosunku do zleceniodawcy. Przeciwnie, działa na jego korzyść, dając mu przekład dokładniejszy, lepszej jakości i szybszy, niż ten wykonywany całkowicie ręcznie.

Jeżeli ten argument nadal nie jest dla kogoś wystarczający, dobrze jest spojrzeć na problem od innej strony:

  • zawartość pamięci tłumaczeniowej aktualizowana jest przez nas samych, każdy trafiający do niej po raz pierwszy segment jest czymś, co osobiście przełożyliśmy;
  • wszystkie frazy i zdania w niej przechowywane zostały więc kiedyś przez nas przetłumaczone;
  • cała baza zawiera w związku z tym efekty naszej własnej pracy.

Czy ktokolwiek wpadłby na pomysł postawienia zarzutu nieetyczności wykorzystania zdań i zwrotów po prostu zapamiętanych we własnej głowie? Raczej nie, wiadomo bowiem, że jest to rezultat pracy tłumacza. Dlaczego więc zapisanie tego samego na dysku komputera miałoby być nieuczciwe?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *