Przekład działający na zmysły, czyli o tłumaczeniach kulinarnych

Przekład działający na zmysły, czyli o tłumaczeniach kulinarnych

Co może być trudnego w tłumaczeniach kulinarnych, skoro wszyscy przecież jadamy różne potrawy i w większości orientujemy się przynajmniej w kilku bardziej charakterystycznych kuchniach świata? Okazuje się, że nawet w tak prostym i ciekawym na pierwszy rzut oka zadaniu, mogą kryć się spore problemy. Wynikają one głównie z faktu, że dania serwowane w różnych zakątkach naszego Globu mają ścisły związek z lokalną kulturą – ta zaś może być od naszej diametralnie różna.

Z czym spotykamy się podczas tłumaczeń kulinarnych?

Listy potraw, książki kucharskie, a przede wszystkim zamieszczone w nich nazwy potraw, muszą nie tylko brzmieć dla odbiorcy zachęcająco, ale też informować go o składzie wybranego dania. Czasami jest to bardzo trudne zadanie, zwłaszcza jeżeli w języku docelowym brak jest określeń powszechnie stosowanych w oryginalnym.

Nazwy potraw

Opisy i nazwy dań, które w jednym języku brzmią bardzo zachęcająco, w innym mogą skutecznie obrzydzać jedzenie. Jednym z typowych zabiegów, jaki stosują w takiej sytuacji tłumacze, jest jedynie oddanie podobnego znaczenia, często z pominięciem bardziej szczegółowych opisów składników czy zbyt obrazowych nazw potraw. Dzięki temu na przykład klient chcący złożyć zamówienie w restauracji nie czuje się zniesmaczony zawartością menu – choć oczywiście na talerzu ma dokładnie to samo danie.

Dobry przekład menu czy książki kucharskiej wymaga więc rzetelnej znajomości zarówno branży żywieniowej, jak i uwarunkowań kulinarnych obu krajów, których języków używa się w tłumaczeniu. Czasami bardzo pomocne okazują się słowniki specjalistyczne, innym razem lepszym źródłem informacji będą po prostu fora internetowe – nazw części nowoczesnych potraw nie ma po prostu w literaturze fachowej. Trzeba więc opierać się na wiedzy osób, które znają je z doświadczenia.

Nazwa sprzętu

Kolejnym problemem mogącym wystąpić w trakcie tłumaczenia tekstów książek kucharskich jest przekład nazewnictwa używanego do przygotowania potraw sprzętu. Nawet w kręgu tego samego języka występują tu spore różnice – przeciętny Anglik używać może innych przyrządów niż Amerykanin. Typowe wyposażenie kuchni, czy nawet nazewnictwo tych samych sprzętów, w różnych krajach często bywa całkowicie odmienne.

Składniki

Tłumacze miewają bardzo dużo dylematów związanych z nazewnictwem egzotycznych składników dań, których nie spotyka się praktycznie w Europie Zachodniej. Może tu zajść konieczność skonsultowania się z oryginalnymi autorami i ustalenia, czy i jakie zamienniki zastosować, aby potrawa nie straciła na jakości i smaku. Przykładem może być „serce kwiatu bananowca” – składnik jednego z przepisów filipińskich, u nas zupełnie nieznany i raczej niemożliwy do kupienia.

Miary

Gramatura, objętość, ilość dodawanych składników, ich proporcje – to wszystko ma kolosalne znaczenie dla końcowego smaku, wyglądu i jakości potrawy. Tłumacz, przekładając przepisy, musi więc także zrobić sobie powtórkę z matematyki. Chodzi zwłaszcza o szybkie przeliczanie między jednostkami używanymi w różnych krajach: anglosaskie przepisy zawierają uncje czy funty, a w polskich znajdziemy na przykład „łyżeczkę masła” czy „szklankę wody”.

Tłumaczenia kulinarne jak widać wcale nie są tak banalne, jak się wydaje

Powyższe przykłady jasno pokazują, że tłumaczenia książek kucharskich, nazw i opisów potraw czy ich przygotowywania, to zadania trudne. Pasjonatowi gotowania na pewno przekład wyjdzie lepiej, niż komuś, kto woli jadać w restauracjach.

W przypadku kulinariów warto jednak pamiętać jeszcze o jednej naprawdę istotnej – tym razem dla samopoczucia tłumacza – zasadzie: nigdy nie siadać do pracy „na głodnego”!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *