Przyszłość znaków specyficznych dla języka

Przewiduje się, że wkrótce zostanie całkowicie zaprzestane stosowanie znaków specyficznych dla języków, takich jak akcenty w hiszpańskim czy „ogonki” w polskim. Wszystko za sprawą urządzeń mobilnych.

Technologia umożliwia nam coraz szybsze porozumiewanie się z innymi osobami, jednak jest to okupione kosztem dokładności. Dziś coraz mniej ludzi pisze używając polskich znaków, usprawiedliwiając się korzystaniem z urządzeń mobilnych. Kolejnym utrudnieniem jest sam internet, który wymusza na twórcach stron unikanie polskich liter w nazwach domen.

Szczególnie mocno zubożał ten język, który na dobrą sprawę, nie powinien sprawiać problemów podczas komunikacji internetowej – angielski. Pojawiło się w nim mnóstwo dziwacznych skrótów (jak LOL czy Rotfl), a w komunikacji online, od tekstu ważniejsze stają się emotikony, a nawet krótkie filmy. Wszystko to prowadzi do zubożenia języka.

Kolejną tendencją w języku angielskim jest stosowanie skrótów, takich jak tru zamiast through (występują one nawet w nazwach marek). W języku polskim, dotyka nas wszechobecna amerykanizacja prowadząca do zniekształcenia polskich nazw. Widać to choćby w branży gastronomicznej, gdzie piękne polskie nazwy restauracji są niemal zawsze wypierane przez angielskie odpowiedniki (chocolate zamiast czekolada). O ile zmiany w języku angielskim doprowadzają jedynie do jego zniekształcenia, o tyle w polskim i innych językach, gdzie stosuje się wiele liter spoza alfabetu łacińskiego, zachodzi ryzyko zupełnego zaniku pewnych struktur.

W języku hiszpańskim bardzo ważne są akcenty. Obecnie zaczyna się skracać niektóre wyrazy do dziwacznych form (más, czyli więcej, oznacza się symbolem „+”) co sprawia, że przypomina on bardziej język programowania. Jest to o tyle poważne, że akcent wpływa na znaczenie wyrazów.

Jaki wpływ ma akcent na marketing w wyszukiwarkach?

Algorytmy wyszukiwarki Google są bardzo skomplikowane i używanie akcentów w tekście może wprowadzać je w błąd, co wynika z ich niedoskonałości. Gdy w tekście pojawia się słowo z akcentem, jest ono traktowane jak wyrażenie bez akcentu.

Okazuje się, że nie ma żadnych korzyści w pisaniu z akcentami. Ot tej tendencji  już tylko krok do zubożenia języka. Znacznie większy wpływ na pozycję w Google ma wybór słów kluczowych, długość tekstu i jego odpowiednia budowa oraz optymalizacja strony internetowej. Algorytmy Google mają bardzo duży wpływ na język, którym posługujemy się w sieci. Jeszcze kilka lat temu na stronach publikowano artykuły z „mieszarek”, które mają za zadanie naśladować tekst napisany przez człowieka. Różnice polegają także na promocji polegającej (albo raczej mającej polegać) na wyświetlaniu strony wysoko w wynikach wyszukiwania oraz w reklamach Google.

W Narzędziu do wyszukiwania słów kluczowych, frazy z akcentem pojawiają się rzadziej, niż te bez akcentu co oznacza, że są mniej popularne.

Podobne dane można uzyskać dzięki Google Trends. Wyciągamy z tego prosty wniosek – ludzie wolą posługiwać się wyrazami bez akcentu.

Są frazy, które prawidłowo pisze się z akcentem, ale statystyki Google wskazują, że używa ich tylko niewielki procent ludzi.

Podczas gdy ilość wyszukiwań na frazy bez akcentów stale rośnie, ilość wyszukiwań na frazy z akcentami jest coraz mniejsza. Klienci z zagranicy mogą oczywiście nie wiedzieć jak wprowadza się akcenty w obcym języku. Często wymaga to włączenia odpowiedniej klawiatury.

Podobna sytuacja występuje w przypadku użytkowników z Włoch

Niektóre frazy kluczowe związane z nazwami miast, w których są akcenty, będą równie popularne z akcentami, jak i bez nich.

Analizując Google Trends zauważamy, że ilość użytkowników, którzy nie dbają o wpisywanie akcentów stale się powiększa.

Szczególnie bliski jest mi języki hiszpański, w którym pięć razy więcej osób szuka wyrażenia „cinturon”, niż „cinturón” (pas).

Ta różnica zwiększa się wraz z biegiem czasu

Podobna tendencja jest widoczna, gdy sprawdzimy frazy związane z podróżowaniem (wyszukiwane często przez turystów). Te z akcentami mogą w niektórych przypadkach być nawet 9 razy mniej popularne od przeciwnych.

Okazuje się, że na taki stan rzeczy mają wpływ nie tylko turyści, ponieważ mieszkańcy Hiszpanii także oszczędzają czas na poprawności gramatycznej. Kolejną przyczyną może być rozpowszechnienie smartfonów, na których wprowadzanie wyrazów z akcentami jest znacznie trudniejsze, niż na komputerze.

Czy konieczna jest obrona gramatyki?

Oczywiście, nie każdy jest zadowolony, że język staje się uboższy o akcenty i podejmuje się inicjatywy, które mają temu zapobiegać.

W Hiszpanii takie działania podjęły organizacje tłumaczeniowe promując się w miejscu, które paradoksalnie w dużej mierze przyczynia się do uproszczeń w języku – na Twitterze.

Rozpoczęto tam promocję z użyciem hasztagu #acentúate (zaakcentuj siebie), która w ciągu 24 godzin przyciągnęła 16 tysięcy użytkowników. 17 września 2015 roku tagu użył nawet Antonio Banderas.

Powstały także grupy mające na celu wyeliminować błędy w SMSach i aplikacji WhatsApp. Ich zadaniem jest ograniczenie niedbałości językowej. Naszym zdaniem, należałoby znaleźć złoty środek między „gramatycznym nazizmem”, a zupełną dowolnością językową.

Język pisany jest dziś w dużej mierze językiem internetu i jeśli nie będziemy dbali o poprawność, nasza kultura znacznie zubożeje. Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *