Savoir-vivre po czesku

Historia nie była dla nich łaskawa. Przez wieki ich ziemie przechodziły przez ręce obcych państw i mocarstw. My również maczaliśmy palce w podziale terytorium, a echo tych występków słychać do dzisiaj. Pomimo braku własnej niepodległości, suwerenności przetrwali najgorsze, a dzisiaj wiodą prym w całej Europie. Czeski biznes rozkwitł do tego stopnia, że w interesach do tego państwa przyjeżdżają Amerykanie, Niemcy i oczywiście my – Polacy. Tak jak w każdym kraju, Czechy rządzą się jednak pewnymi prawami, o których powinniśmy wiedzieć.

Coraz częściej słyszymy w polskich mediach, że nasi biznesmeni uciekają z kraju do naszego południowego sąsiada. Dlaczego tak się dzieje? Czesi mają przede wszystkim przejrzyste procedury, niższe podatki i o wiele mniej biurokracji w przeciwieństwie do nas. Czeski rynek jest poza tym bardzo chłonny, a początkujący ludzie interesów nie mają problemów z przepisami, które podchodzą elastycznie do prawa. W tym państwie urząd skarbowy jest wyrozumiały dla płatnika, nie chłoszcze karami na lewo i na prawo, tylko daje za pierwszym razem upomnienia i pouczenia przedsiębiorcy. Dlatego też Republika Czeska stanowi miejsce niezwykle atrakcyjne dla polskiego biznesmena, który nierzadko jest wręcz gnębiony przez rodzime, abstrakcyjne wręcz prawo.

Chcielibyście współpracować z Czechami? Przeczytajcie najpierw kilka porad dotyczących panującej tam etykiety biznesowej.

Jak pies z kotem

Pierwsza, podstawowa informacja: naród czeski nie przejawia do nas zbytniej sympatii – głównie przez stereotypy. Wielu starszych Czechów wciąż uważa, że Polak do awanturnik, cwaniak, osoba stwarzająca wszędzie problemy, robiący po kątach ciemne interesy. Taki człowiek nie jest godny zaufania, a tym bardziej nie nadaje się jako partner biznesowy. Ponadto uważają, że nie mamy smykałki do picia piwa, kupując w butelkach czy puszkach pieniste pomyje. Cóż, nasz wizerunek w Republice Czeskiej daleki jest od ideału i sami sobie na to zasłużyliśmy. Liczne próby zagarnięcia terenów dzisiejszego Śląska czy zajęcie Zaolzia przez Polaków w 1938 roku, tylko pogorszyły wzajemne kontakty.

Przenieśmy się do czasów współczesnych, bo one również nie wyglądają zbyt różowo. Na początku tego roku w czeskich mediach wybuchła „bomba” niechęci do Polaków. Poszło o mięso, w którym znaleziono feralną koninę. O naszych wyrobach spożywczych mówiono „gówno”, krytykowano stan dróg i górę wzięły utarte już stereotypy o cwaniactwie i przebiegłości naszego narodu.

Musimy jednak zaznaczyć, że pomimo negatywnego wydźwięku powyższych zdań, wielu Czechów podchodzi do nas w sposób normalny i bez uprzedzeń. My także nie powinniśmy mieć obaw co do tego narodu. Liczy się pierwsze wrażenie, jakie zrobimy na naszym południowym sąsiedzie oraz wizerunek dobrego, solidnego biznesmena.

Język płata figle

Czesi i Polacy posługują się „prawie” tym samym językiem. O dziwo, my jesteśmy w stanie zrozumieć ich, a oni nas. Szkopuł w tym, że to „prawie” decyduje o tym, czy nie popełnimy jakiejś wpadki językowej lub co gorsze, nie użyjemy wulgaryzmu.

Załóżmy, że my i nasz czeski partner postanowiliśmy rozmawiać ze sobą w swoich narodowych językach. Słownictwo użyte przez Polaka może czasem dziwnie, a nawet obscenicznie zabrzmieć w uszach Czecha. Taka nasza „panna” jest czeską „dziewicą”, a z kolei „dziewczyna” oznacza „dziwkę”. Problemy mogą się też pojawić z tak prostą czynnością, jak wybraniem ubikacji. Na drzwiach męskiej toalety znajduje się najczęściej słowo „pani”, co po czesku oznacza „panów”. Kobiety w Czechach to „damy”. Takich „smaczków” pomiędzy naszymi językami jest oczywiście znacznie więcej. Proponujemy zatem kupno słownika – tak będzie najbezpieczniej, w szczególności, że zamierzamy przecież robić z naszym południowym sąsiadem poważne interesy.

Savoir-vivre w czeskim biznesie

Podstawy mamy już wyjaśnione, czas na konkrety, a mianowicie na omówienie czeskiej etykiety biznesowej. Ogólnie rzecz biorąc nie odbiega ona jakoś szczególnie od naszej rodzimej. Podobnie wygląda sytuacja z organizacją pracy, godzinami otwarcia urzędów czy harmonogramów urlopów. Na savoir-vivre w Czechach miał jednak wpływ wielowiekowy kontakt z Niemcami i Austrią. To oznacza, że:

są punktualni i wymagają od drugiej strony tego samego;
Czesi są dobrze zorganizowani, lubią porządek w interesach, jasne warunki umowy i konkrety w ofertach;
wyznają niemiecki styl pracy, czyli planowanie, łączenie sił przy zadaniu i pilnowanie współpracy;
opierają się na dowodach i pewnych informacjach, a nie na intuicji;
partner biznesowy musi omówić warunki umowy w sposób szczegółowy i czytelny;
nie okazują emocji w biznesie, ponieważ wg nich jest to przejaw braku profesjonalizmu i dobrego wychowania;
są powściągliwi, a nie wylewni. Czesi unikają kontaktu dotykowego, gestów rodem z Włoch, czy podnoszenia głosu;
ich uścisk powitania i pożegnania jest pewny oraz krótki.
Dosyć spora ta lista prawda? Na szczęście Czesi jako nasi bracia Słowianie zachowali w sobie pokłady tej typowej dla nas wszystkich mentalności. Oto przykłady:

południowi sąsiedzi lubią rozmawiać przed spotkaniem biznesowym z partnerem o rodzinie, sporcie, wrażeniach z podróży i wizyty w Czechach;
warto pogadać też o piwie – symbolu tego państwa, które specjalizuje się w wyrobie złocistego trunku;
ogólnie nie ma dla nich tematów tabu. Czesi są otwartym narodem, który podejmuje się rozmowy na „prawie” każdy temat.
I znów musimy zwrócić uwagę na to, że „prawie” nie oznacza zawsze. Istnieje w tym narodzie kilka rzeczy, o których lepiej nie wspominać głośno w kontaktach zawodowych. Po pierwsze: nie porównujmy Czechów i Słowaków w jednym zdaniu. Po drugie nie wspominajmy nawet o postawie Czechów w czasie II wojny światowej i o fakcie zajęcia przez nas Zaolzia. Nie próbujmy też określać Republiki Czeskiej jako państwa, które leży w Europie Wschodniej. Nasi sąsiedzi mogą po prostu się obrazić słysząc te słowa.

Informacje dodatkowe

W Czechach panuje pełne równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Raczej nie spotkamy się z widokiem jakiegoś gestu grzeczności względem pań, jak np. przytrzymanie drzwi czy podsunięcie krzesła przy stole. U nas tak nie wypada nie robić. Kupując prezent dla mieszkańca Czech nie wybierajmy niczego drogiego, zdecydujmy się na jakiś polski drobiazg, jak narodową potrawę, precel krakowski itp. Nie spodziewajmy się, że nasz sąsiad zaprosi nas do domu – oni nie robią tego zbyt często nawet wobec swoich przyjaciół. Życie towarzyskie kwitnie za to w gospodach, przy kuflu piwa. W wielu czeskich piwiarniach kelner automatycznie stawia pełny dzban przed klientem, nawet jak ten niczego jeszcze nie zamówił. Jeżeli mamy już dość piwa, wystarczy to mu wcześniej zgłosić.

Choć między Polakami a Czechami widać pewne różnice, nie zapominajmy, że jesteśmy najbardziej zbliżonymi do siebie z pochodzenia narodami. Miejmy nadzieję, że niesnaski, które urosły między nami przez kilka pokoleń w końcu ustąpią, a nasza współpraca zacznie się opierać nie tylko na biznesie, ale innych dziedzinach życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *