Tendencje rynkowe polskiej branży tłumaczeniowej

W ostatnich latach zmiany rynkowe we wszystkich branżach zderzają się z kryzysem gospodarczym. Efektem jest wysoki dynamizm, obserwowany praktycznie w każdej dziedzinie. W tłumaczeniach nie jest inaczej, dobrze więc znać aktualne trendy, aby lepiej dopasować swoje usługi do rzeczywistych potrzeb klientów.

Quo vadis, tłumaczu?

Główne problemy, z jakimi borykają się tłumacze na naszym rynku, to przede wszystkim coraz większa konieczność specjalizowania się w określonej dziedzinie, wysokie koszty oprogramowania wspomagającego proces przekładu i niedostateczne nadal wykorzystanie możliwości reklamy swoich usług. Te same kwestie dotyczą co interesujące zarówno firm lingwistycznych, jak i „wolnych strzelców” – jest to pewien ewenement, jako że w większości branż przedsiębiorcy i freelancerzy napotykają różne przeszkody.

Artykuł opracowano na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej na zlecenie portalu www.miastotlumaczy.pl – w oparciu o opinię wyrażoną przez próbę ponad 100 odpowiedzi udzielonych przez nasze koleżanki i kolegów. Szczegółowe wyniki sondażu dostępne są pod adresem:

https://www.ankietka.pl/wyniki-badania/82165/ankieta-dla-tlumaczy.html

Co więc doświadczeni przedstawiciele zawodu mówią o polskim rynku?

Specjalizacja, specjalizacja i jeszcze raz specjalizacja!

Bycie „człowiekiem renesansu” w branży tłumaczeń nie jest, jak się okazuje, korzystne. Zdecydowana większość, bo aż 89% badanych, opowiedziała się, za tym, że profesjonalista nie może przekładać w zakresie wszystkich dziedzin i powinien mieć swoją specjalizację.

33% respondentów uznało, że tłumacze języków popularnych, takich jak angielski, włoski mają coraz mniej pracy. Warto ich zdaniem zainteresować się tymi mało popularnymi: chińskim, japońskim, arabskim. Jeżeli więc jesteś tłumaczem z tej pierwszej grupy i masz coraz mniejszą liczbę zleceń – albo zacznij od razu się specjalizować, albo uczyć języków egzotycznych.

Jak podnosić kwalifikacje? – jest z tym spory problem

Aż 84% ankietowanych proponuje szkolenia z zakresu ścisłej specjalizacji. Niestety, wskazują oni jednocześnie, że na rynku nie tylko takich kursów jest bardzo mało, ale występują problemy ze skorzystaniem z nich: niewielka dostępność, wysokie koszty i niedogodne lokalizacje oraz czas prowadzenia zajęć. Jest to niezła wskazówka dla firm szkoleniowych, które chciałyby dotrzeć ze swoją ofertą do tłumaczy.

Czego się uczyć, żeby dobrze zarabiać

Młodszym kolegom i koleżankom, rozpoczynającym dopiero karierę zawodową, bardziej doświadczeni sugerują zawód tłumacza ustnego lub przysięgłego. Zgodnie z odpowiedzią 46% uczestników badania, to właśnie te dwie specjalizacje są najbardziej dochodowe w branży.

Informatyzacja? – nie, dziękuję

Wydawałoby się, że korzystanie ze specjalistycznego oprogramowania dedykowanego dla tłumaczy, jest już sprawą całkiem normalną i powszechną. Tymczasem:

  • aż połowa respondentów deklaruje, że nie korzysta z narzędzi typu CAT;
  • jedynie co piąty natomiast zna i używa z Tradosa lub Wordfasta.

Co ogranicza tłumaczy? Tu odpowiedź jest prosta i przyziemna: zbyt wysokie jak na ich kieszenie ceny programów wspomagających proces przekładu.

W jaki sposób branża korzysta z siły reklamy?

Cóż, wydaje się, że nadal działania marketingowe nie cieszą się zbytnim zainteresowaniem tłumaczy:

  • 68% swoje usługi reklamuje za pośrednictwem portali branżowych, w tym freelancerskich;
  • 56% tłumaczy pozyskuje klientów dzięki reklamie szeptanej;
  • 46% uważa własną stronę internetową za dobrą metodę promocji;
  • popularne kiedyś ogłoszenia w lokalnej prasie popiera obecnie tylko 13% tłumaczy;
  • 12% uważa, że nie musi się reklamować.

Szczególnie interesujący jest ten ostatni punkt, zwłaszcza że odpowiedzi tej udzielały głównie osoby powyżej 50 roku życia. Rozpatrywać można dwie przyczyny tego przekonania: albo są to tłumacze z dużym doświadczeniem i mający swoich stałych klientów polecających ich usługi (nawet więc nie wiedzą, że tak naprawdę korzystają z reklamy – szeptanej), albo też po prostu osoby bardziej zaawansowane wiekowo i nieprzyzwyczajone do realiów rynkowych, wymagających obecnie jakiejś formy promowania się.

Jak widać, warto dbać o klienta, skoro ponad połowa tłumaczy czerpie realne korzyści z osobistego polecania ich ofert przez wcześniejszych zleceniodawców. Coraz bardziej widać też tendencję do wykorzystywania w promocji Internetu – nic dziwnego zresztą, skoro jest to medium dające w tym zakresie bardzo duże możliwości przy względnie niskich kosztach. Niestety, o ile młodsi tłumacze bez problemu poruszają się w Globalnej Sieci, starszym sprawia to w dalszym ciągu wyraźne trudności.

W przeciwieństwie do innych nacji, Polacy nie są szczególnie skłonni do udzielania rabatów i promocji. Robi to zaledwie około 30% ankietowanych i zazwyczaj jedynie w stosunku do „poważnych” klientów, zlecających duże lub stałe tłumaczenia.

W jaką specjalizację warto inwestować pieniądze?

Ustaliliśmy już, że podstawą sukcesu jest specjalizacja. Tylko jaka? Opinie respondentów kształtowały się następująco:

  • 55,6% – tłumaczenia techniczne, w tym instrukcje obsługi;
  • 51% – prawo;
  • 43,5% – medycyna;
  • 41,7% – ekonomia i finanse.

Lokalizacje i tworzenie różnych wersji internetowych stron, a także inne zlecenia z branży IT, za opłacalne uważa co czwarty tłumacz. Najgorzej wypadły tutaj przekłady literackie i reklamowe, uzyskując jedynie niecałe 7% głosów. Konsekwencja, z jaką wskazywano konkretne dziedziny, sugeruje, że jest to zapewne dobre odzwierciedlenie rzeczywistych zarobków w branży.

W jakim kierunku powinien podążać rynek, żeby zapewnić tłumaczom dobre dochody?

W odpowiedziach wyraźne są zwłaszcza następujące tendencje:

  • specjalizacja zamiast uniwersalności;
  • podniesienie cen tłumaczeń, zwłaszcza fachowych i z języków rzadkich;
  • współpraca z polskimi i zagranicznymi koncernami;
  • nastawienie na klienta firmowego zamiast indywidualnego.

Skupienie się na potrzebach indywidualnych zleceniodawców jako sposobie na podniesienie dochodów wskazało jedynie 12% badanych, co oznacza, że – podobnie firmy w branżach IT czy medialnych – tłumacze zauważyli już, że lepszy jest jeden solidny, biznesowy lub instytucjonalny klient, niż kilku małych, przychodzących do nich niejako „z przypadku” z jednorazowym zleceniem. Pozyskiwanie tych ostatnich zajmuje sporo czasu i generuje znacznie wyższe koszty niż podpisanie stałej umowy z przedsiębiorcą.

Na zakończenie trochę bardziej optymistycznie: dla 91% badanych nadal najważniejszą kwestią dotyczącą tłumaczeń jest ich jakość. I miejmy nadzieję, że ten trend jeszcze długo nie ulegnie zmianie.