Tłumacz: logistyk, taktyk i menadżer własnego czasu

Rynek tłumaczeń jest dynamiczny i błyskawicznie się rozwija. Klienci potrzebują swoich dokumentów coraz szybciej, mają większe wymagania co do ich jakości. Nie zwracają przy tym uwagi na fakt, że jedna osoba wykonuje przekład szybciej, inna wolniej – jest to w końcu praca twórcza, przy której zbytni pośpiech nigdy nie jest wskazany. Dlatego trzeba starać się tak organizować realizację zleceń, żeby sprostać wymaganiom. Krótko mówiąc, należy opracować taktykę.

Strategia pracy – priorytetowa, jeśli chce się pozostać konkurencyjnym

Zasłyszana przypadkiem rozmowa dwóch tłumaczy:

  • Siedziałem cały tydzień nad tekstem, praktycznie dzień i noc. Nie przełożyłem nawet połowy.
  • Widzisz, ja te same dokumenty przetłumaczyłem w ciągu trzech dni. Klient jest bardzo zadowolony, przyjdzie za tydzień z kolejnym zleceniem.

Skąd taka różnica? Można dopowiedzieć sobie, że po prostu pierwszy z nich się lenił, prawdopodobnie nie będzie to jednak prawda. Zapewne bardziej chodzi o to, jak obaj tłumacze organizują swoją pracę. Umiejętności językowe to jedno, nie da się jednak efektywnie realizować zleceń bez wypracowanej techniki i logistyki, a przede wszystkim strategii.

Dobry tłumacz i sprawny logistyk w jednym

Logistyka to pewien określony proces planowania, realizacji i kontroli podejmowanych działań. Zakłada maksymalizację efektów przy jednoczesnym zachowaniu efektywności i jak najmniejszych wkładach i stratach własnych. W przypadku pracy tłumacza można ja sprowadzić do uzyskiwania najlepszego rezultatu przy niezbyt długim, ale wystarczającym czasie spędzonym nad dokumentami.

Istnieją z grubsza dwa sposoby podejścia do takiego typu zarządzania:

  • klasyczne – każdy element projektu jest rozpatrywany osobno, metody działania dopasowuje się do poszczególnych etapów realizacji zlecenia;
  • zintegrowane – zadanie jest postrzegane jako całość i pod tym kątem wypracowuje się strategię.

W przypadku przekładu zdecydowanie lepiej sprawdza się podejście klasyczne. Być może takie właśnie miał drugi tłumacz ze wspomnianej wyżej rozmowy:

  • podzielił zadanie na etapy, tym samym zapoznając się ze specyfiką tekstu, jego celem, kontekstami i zadaniami;
  • określił charakterystykę tłumaczenia, jego cel i profil klienta, dla którego je wykonuje;
  • tłumaczył mniej, ale bardziej systematycznie, dzięki czemu zawsze z tym samym zapałem podchodził do tekstu;
  • każdy etap tłumaczenia kończył korektą, zarówno ortograficzną i gramatyczną, jak i stylistyczną.

Prawdopodobnie jeszcze przed rozpoczęciem pracy przeczytał dokładnie cały tekst, stworzył w głowie schemat realizacji zlecenia, który następnie konsekwentnie wdrażał w życie. Zostawił sobie odpowiednią ilość czasu na końcowe poprawki, uzupełnienia i formatowanie dokumentu – i dzięki temu po trzech dniach miał gotowy rezultat: wysokiej jakości przekład, dokładnie odpowiadający potrzebom klienta.

W podejściu klasycznym wyglądałoby to zgoła inaczej. Bez opracowania strategii, podziału pracy na poszczególne etapy i zadania, ryzyko, że utknie się w „martwym punkcie” i faktycznie spędzi prawie zupełnie bezproduktywny tydzień nad tekstem, jest całkiem spore. A dokładnie to właśnie robimy, jeżeli z marszu zabieramy się do tłumaczenia, próbując traktować je jako jeden całościowy projekt.

Czasami warto posiedzieć dłużej nad tekstem

Choć może to wyglądać tak, jakbyśmy nic nie robili, to jednak porządne zapoznanie się z tekstem, który dostaliśmy do przełożenia, pozwala nam właśnie na opracowanie strategii, taktyki i logistyki. Nie trzeba się więc szczególnie przejmować, że wstępne przeczytanie dokumentów i podzielenie pracy na konkretne etapy do zrealizowane w określonych terminach zajmie nam nawet 2 – 3 godziny.

Traktujmy to jako inwestycję: teraz „stracimy” trochę czasu na „siedzenie i patrzenie w papiery”, później jednak samo wykonanie zajmie nam znacznie mniej czasu, bez straty na jakości przekładu. A nawet więcej, bo będzie on bardziej rzetelny i lepiej dopasowany do potrzeb klienta, niż gdybyśmy od razu te trzy godziny spędzili na tłumaczeniu.

Taktyka, obok planowania i strategii to podstawa produktywnej pracy. Jest to jednocześnie ten jej etap, którego profesjonaliście absolutnie nie wolno pomijać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *