Tłumaczenie menu restauracji – porady

Tłumacz podczas swojej pracy musi walczyć z różnicami kulturowymi. Świat jest na tyle różnorodny, że pokazując ludziom z innego rejonu geograficznego kulturę naszego kraju, zastanawiamy się, czy lepiej jest po prostu podać jakąś nazwę (często nic niemówiącą obcokrajowcom), czy opisać coś w dłuższy sposób.

Ten problem dotyczy tłumaczenia nazw potraw. Na pewno wiesz, że niektóre nazwy są niezrozumiałe nawet dla mieszkańców kraju, pochodzących z różnych rejonów (na przykład lubelski „cebularz”, czy poznańskie „pyry”). Sytuacja jeszcze bardziej się nasila, jeśli weźmiemy pod uwagę cały świat.

Globalizacja a kuchnia

Dzięki globalizacji i migracji ludzi wiele nazw potraw się rozpowszechniło na całym świecie. Dziś nikt nie będzie opisowo tłumaczył takich wyrazów, jak „pizza”, „kebab” czy „fajitas”, bo są one znane pod takimi nazwami na całym świecie.

Problem pojawia się wtedy, gdy nazwę potrawy można zarówno przetłumaczyć, jak i pozostawić w oryginale. Kiedyś mogliśmy czytać o babeczkach, natomiast dziś na ulicach polskich miast widać menu z napisem „cupcake”. Unikajmy amerykanizacji, jeśli nie jest to konieczne.

Co zrobić, jeśli dana potrawa nie ma swojej nazwy w obcym języku?

Obowiązkiem tłumacza jest rzetelnie przedstawić czytelnikom informacje zawarte w tekście. Często natrafiamy na nazwy potraw, które nie mają odpowiednika w obcym języku i prawdopodobnie nie będą znane odbiorcom.

Gdy tłumacz zdecyduje się wtedy jedynie na rzucenie nic niemówiącej nazwy, czytelnik nie będzie miał pełnego obrazu. Czasem jakaś potrawa jest na tyle skomplikowana, że do przedstawienia jej czytelnikowi, trzeba by wymienić połowę przepisu. Dzieje się tak w przypadku potrawy popularnej w Ameryce Środkowej, czyli empanady. Jest to rogalik nadziewany wołowiną, kurczakiem, serem z cebulą albo tuńczykiem. Może być smażony lub pieczony. Jeśli ktoś się spotkał kiedyś z tym daniem, nie będzie potrzebował żadnego wyjaśnienia. Osoba, która nigdy o tym nie słyszała, nie będzie zadowolona ani z podania jedynie nazwy hiszpańskiej, ani z tego, że w krótkich słowach opiszemy potrawę.

Podobnie jest z polskimi pierogami z kapustą, których nazwa „dumpling” with cabbage” jest opisowa, ale nie odzwierciedla dokładnie tego, co znajduje się na talerzu.

Uwaga na przypisy

W takim przypadku tłumacz musi wybierać, czy napisze samą nazwę własną, czy też doda do niej krótki opis w przypisie, który wyklaruje przekaz. Oczywiście, istnieje ryzyko, że przypisy znikną podczas korekty tekstu i czytelnik pozostanie „na lodzie”.

Rozwiązaniem może być też napisanie nazwy pismem pochyłym, dzięki czemu czytelnik będzie wiedział, że powinien zwrócić uwagę na to słowo. Jeśli go zainteresuje, sprawdzi sobie jego znaczenie w internecie i uzyska pełniejszy obraz, niż w przypadku enigmatycznego opisu załączonego przez tłumacza. Zwracaj uwagę na to, jak bardzo rozpowszechniona jest dana nazwa w języku, na który tłumaczysz. Jeśli widzisz, że ludzie używają jej swobodnie w internecie, to nie tłumacz jej na siłę. Zaczynając wyjaśniać, co oznaczają popularne dania, narazisz się na niechęć czytelnika.

Pokaż to, co jest już znane

Bardzo dobrym sposobem na pokazanie czytelnikowi, o co chodzi w tekście, jest porównanie potrawy do tych produktów, które zna on z życia. Wymaga to dużej wiedzy na temat kultury danego kraju, co nie jest problemem, gdy tłumaczysz na język polski.

Stosując tę metodę, „empanadę” można przetłumaczyć jako „pasztecik z nadzieniem”, dzięki czemu polski czytelnik będzie mniej więcej wiedział, o co chodziło autorowi tekstu.

O tym, jak ważne jest tłumaczenie nazw potraw, świadczą dwujęzyczne menu w polskich restauracjach. Najczęstszym błędem jest dosłowne przetłumaczenie nazwy potrawy jako pojedynczego słowa. Wtedy pojawia się błąd podobny, do przetłumaczenia ‚miasto Łódź” jako „Boat city”…

W opisach potraw spotykamy się także z nazwami własnymi produktów spożywczych (na przykład „sos Worcestershire”) i w takim przypadku konieczne jest pozostawienie ich w oryginale.

Tłumaczenie tekstów kulinarnych przynosi jeszcze jeden problem. Są nim dania, których nazwy zostały wymyślone przez właścicieli restauracji. Konia z rzędem dla tłumacza, który przetłumaczy takie nazwy, jak:

  • Baba z warzywniaka

  • Szare, ale jare

  • Pyry z bzikiem

Są to nazwy potraw z ziemniaków, z jednej z poznańskich restauracji.

Często nazwy są na tyle fantazyjne, że nawet osoby znające dany język nie odgadną, o co chodzi, bez podpowiedzi w dalszej części menu. W takim przypadku tłumacz powinien albo przetłumaczyć nazwę „fantazyjną” w sposób zrozumiały dla odbiorcy i dodać do niej opis potrawy, albo poprzestać na samym opisie i nazwę pozostawić w oryginale. Dzięki temu czytelnik, czy też klient, nie potraktuje tego fragmentu w tekście jako czegoś dziwacznego.

Bardzo ważny jest kontekst tekstu – czytelnik może wymagać zarówno pełnego opisu potrawy, jak i zadowolić się jedynie jej nazwą w języku obcym i krótkim dopiskiem. Warto to uzgodnić z osobą, która zleca tłumaczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *