W polskim tonie o problemach w branży tłumaczeniowej

Chociaż fama niesie, że Polacy ogólnie lubią narzekać, to jednak czasem mają ku temu rzeczywiście bardzo konkretne i nieprzyjemne powody. Problemy skłaniające do negatywnego myślenia nie omijają także tłumaczy. Badania tej branży, przeprowadzone dla portalu Miasto Tłumaczy [http://www.miastotlumaczy.pl], dostępne nadal jako „Ankieta dla tłumaczy” [https://www.ankietka.pl/wyniki-badania/82165/ankieta-dla-tlumaczy.html] jasno wskazują, że jej przedstawiciele borykają się z kilkoma poważnymi problemami.

Nierzetelni klienci pracodawcy i zleceniodawcy

Aż 40% tłumaczy jako jeden z największych problemów wskazuje właśnie na brak rzetelności, ale przede wszystkim uczciwości ludzi i firm, z którymi współpracują. Dotyczy to zarówno pracodawców, jak i dorywczych zleceniodawców – i niestety nie jest specyfiką tylko tej branży. Wielu innych ludzi wykonujących tak zwane „wolne zawody” spotyka się z tym samym zjawiskiem.

Jak z tym walczyć? Przede wszystkim papierem. A dokładniej – dokumentami: umowami zawierającymi konkretne zasady współpracy, terminy, stawki i warunki, jakie mają spełnić obie strony, aby uznać zlecenie za zakończone.

Przy większych projektach warto też pobrać zaliczkę, nawet w niewielkiej kwocie, albo rozbić tłumaczenie na kilka części, płatnych oddzielnie w odpowiednim stosunku do całości. Mamy wtedy pewność, że nawet jeśli ktoś nas docelowo zechce oszukać – nie stracimy całej kwoty, a jedynie pewną jej część.

Zanim podejmiemy się zlecenia warto też zastosować zasadę ograniczonego zaufania i sprawdzić, z kim zamierzamy współpracować. Internet daje nam naprawdę duże możliwości pod tym względem – bez większego trudu znajdziemy negatywne opinie o osobach prywatnych czy firmach, mających w zwyczaju znikać bez zapłaty.

Klienci, którzy chcą mercedesa w cenie malucha

Na czym najbardziej zależy klientom? Aż 44% z nich wskazuje cenę, 30% terminowość i szybkość realizacji – ale zaledwie 20% zwraca uwagę na jakość otrzymanego tłumaczenia. Jednocześnie w Internecie można potem znaleźć bardzo negatywne opinie na temat otrzymanych przekładów – tu już jednak klient nie wspominał, że wybrał najtańszego usługodawcę, nie zwracając uwagi na jego kompetencje.

Nasz rynek wykazuje tendencję obniżania jakości tekstu na rzecz niskich cen. Tłumacze mogą tutaj dużo zdziałać poprzez edukowanie swoich klientów, czym różni się „kuzyn przełożył mi to z angielskiego za dychę”, od profesjonalnego tłumaczenia bardziej specjalistycznych, urzędowych czy firmowych dokumentów.

Tanie tłumaczenie = kiepskie tłumaczenie?

Co jednak ciekawe, aż 81% badanych najbardziej obawia się niedoświadczonych tłumaczy oferujących niskie stawki. O ile wprowadzanie nowych technologii czy popularyzacja nauki języków obcych, według respondentów nie są zbyt dużym zagrożeniem dla branży – to już duża liczba tłumaczy i biur przeraża 40% z nich. To stan, który będzie się nasilał, ze względu na dostęp potencjalnego klienta do baz usługodawców oferujących niskie stawki.

Problem branży: jak podnosić swoje kompetencje?

Zdajemy sobie sprawę, że specjalizacja, zdobywanie nowych umiejętności i podnoszenie kompetencji, to skuteczna droga do poszerzenia swojej oferty, a więc i dotarcia do nowych klientów. I oczywiście staramy się to robić w miarę swoich możliwości.

Poważnym problemem jest jednak nie tylko dostępność tego rodzaju szkoleń czy ich cena. Dochodzi do nich lokalizacja, dla wielu osób bardzo odległa, wymagająca podróży i rzecz jasna przerywająca tym samym pracę na okres kursu. Dla wielu badanych powyższe czynniki stanowią naprawdę duże ograniczenie, nie pozwalające im na skuteczny rozwój.

Ekonomia i świadomość klienta

Większość problemów pośrednio lub bezpośrednio wiąże się z dwoma kwestiami:

  • po pierwsze, pieniędzmi; nie tylko tymi, które zarabiamy, ale też wydawanymi na szkolenia;
  • po drugie, z nadal niewielką świadomością klientów.

Nie da się tych spraw załatwić jakąś szybką i prostą metodą. Potrzebna jest przede wszystkim edukacja zleceniodawców, prowadząca do zwiększenia ich świadomości, na czym tak naprawdę polega profesjonalne tłumaczenie i dlaczego jest droższe, ale i znacznie lepsze od taniej oferty studenta nie mającego doświadczenia, zaplecza pracy ani niezbędnej wiedzy specjalistycznej.

Edukujmy swoich klientów, a wyjdzie to na dobre nie tylko nam, ale też im samym.