Wyzwania przed tłumaczeniem marketingowym

Celem wielu firm jest obecność zarówno na lokalnym, jak i międzynarodowym rynku. Zdominowanie konkurencji jest możliwe tylko wtedy, gdy Twoja firma ma dobrą marketingową strategię i jest w stanie zaprezentować się klientom z najlepszej strony. Wymaga to tłumaczeń wysokiej jakości.

Nowy sposób prowadzenia biznesu

Firmy starające się zwiększyć swój zasięg pracują nad jednolitą promocją działalności, ale nie zapominają o dostosowaniu jej do potrzeb różnych krajów. Niektórzy szefowie firm przyjmują najbezpieczniejsze podejście – firma jest promowana zawsze w neutralny sposób, dzięki czemu kampanii reklamowych nie trzeba dostosowywać ze względu na region. Naszym zdaniem, znacznie lepszym rozwiązaniem jest stworzenie strony internetowej i materiałów promocyjnych, które będą skierowane nie tylko do potrzeb mieszkańców danego kraju, ale także do konkretnej grupy docelowej. Lokalizacja przekazu marketingowego pozwala dotrzeć do większej liczby klientów. Unikniesz więc zagubienia przekazu reklamowego gdzieś po drodze.

Przykładem złego wykorzystania tej strategii są polskie reklamy iPhone, w których producent pokazuje, że nie zależy mu na polskich użytkownikach – smartfon ma angielskie menu. Polacy wciąż nie są przyzwyczajeni do widoku osób innej narodowości. Mimo to w reklamach pojawiają się osoby o innym kolorze skóry, niż biały. Nie chodzi o kwestię rasizmu – znacznie lepiej działają zdjęcia przedstawiające lokalnych odbiorców.

Wstydliwe reklamy

Reklamy produktów na rynku hiszpańskim mają pewien wstydliwy problem. Otóż bardzo często nazwy, a nawet marki, muszą być zmieniane, bo kojarzą się z czymś nieprzyzwoitym. Być może w tym języku jest najwięcej przekleństw?

Przykłady można mnożyć w nieskończoność, a każdy z nich pokazuje, że taka sama strategia marketingowa dla całego świata po prostu się nie sprawdza.

  • Suzuki Pajero musiał zmienić nazwę na Montero, bo w języku hiszpańskim brzmiała nieprzyzwoicie.
  • Nissan Pixo – w języku katalońskim oznacza „sikam”. Podobny problem jest z nazwą studia tworzącego filmy animowane „Pixar”. W odmianie galicyjskiej wyrażenie to oznacza męskie genitalia. Nissan nie zdecydował się na zmianę nazwy auta – ciekawe, czy ludzie chcieli je kupować.

Takich dwuznacznych nazw jest znacznie więcej, co wskazuje jak ważnym procesem jest tłumaczenie, adaptowanie tekstu do potrzeb innego kraju i lokalizacja reklam. Jeśli firma postawi na podejście „jakoś to będzie”, można się spodziewać zerowej sprzedaży albo tego, że ludzie przyzwyczają się do niestosownej nazwy. Żarówki, których nazwa łączy dwa pierwiastki – Osm i Wolfram były produkowane w Polsce już w 1921 roku i ludzie do nich przywykli.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *