Tłumaczenia techniczne: proste i szablonowe, czy skomplikowane i specjalistyczne?

Na tłumaczenia techniczne można patrzeć z dwóch skrajnie różnych perspektyw. Z pierwszej, są one raczej szablonowe, nie wymagają większej kreatywności. Z drugiej jednak, do uzyskania przekładu dobrej jakości trzeba znać często bardzo specjalistyczną terminologię. Teksty techniczne zwykle obejmują różnorodne instrukcje, specyfikacje sprzętu czy artykuły naukowe – nie wydają się więc skomplikowane dla kogoś, kto dysponuje mobilną pamięcią tłumaczeniową i zajmował się już wcześniej tego rodzaju dokumentacją. Czy faktycznie tak jest?

Proste czy trudne? – to zależy od doświadczenia tłumacza

Tłumaczenia techniczne mają swoją unikalną specyfikę:

  • wymagają dogłębnej, najlepiej praktycznej znajomości branży, w tym bogatej terminologii specjalistycznej;
  • bazują raczej na transkodowaniu, nie zaś na kreatywności wykonawcy przekładu;
  • najważniejszy jest w nich zawsze sens i dokładne oddanie informacji zawartych w oryginale, forma ma zdecydowanie mniejszą wagę.

Patrzenie na przekłady tekstów technicznych jako na coś, co wystarczy przetłumaczyć słowo w słowo, ignorując całkowicie sens podawanych informacji, jest jednak myśleniem stereotypowym, bliższym raczej amatorom niż profesjonalistom.

W końcu to, że dana specjalizacja wymaga znajomości używanej w niej terminologii, nie jest żadną nowością, ale standardem. Podobnie przecież nie można tłumaczyć tekstów prawniczych czy medycznych, nie mając większego pojęcia o samej branży i używanych w niej zwrotach, nazwach, fachowej terminologii.

Technologia zmienia się szybko, wiedza tłumacza musi więc za nią nadążać

Stosowane w branżach technicznych określenia, nazewnictwo i terminologia, zmieniają się nie tylko stale, ale i bardzo szybko. Tłumacz zajmujący się nimi musi więc śledzić na bieżąco nowości, przyswajając sobie wszelkie pojawiające się bądź zmieniające znaczenie pojęcia, skróty czy symbole.

Wbrew obiegowej opinii, nie do końca jest też tak, że tłumaczenie techniczne polega wyłącznie na przełożeniu słowo w słowo pierwotnego tekstu. Gdyby tak było, każdy mógłby zamiast szukania specjalisty, po prostu otworzyć odpowiedni słownik czy program translacyjny – i uzyskać ten sam rezultat.

Problem w tym, że w każdym specjalistycznym słowniku dla określenia jednego pojęcia używa się średnio kilku do nawet kilkunastu znaczeń, a użycie odpowiedniego zależne jest zarówno od konkretnej dziedziny technicznej, jak i od kontekstu.

W efekcie okazuje się, że „proste” tłumaczenie techniczne napotyka mnóstwo trudności:

  • ten sam termin może mieć zupełnie inne znaczenie w zależności od dziedziny nauki;
  • sporo specjalistycznych pojęć technicznych używanych jest również w języku potocznym, co może być mylące podczas wykonywania przekładu;
  • występują tak zwane „dublety”, czyli wyrazy mające takie samo znaczenie zarówno w języku rodzimym, jak i docelowym;
  • to samo słowo może zostać określone kilkoma różnymi wyrażeniami synonimicznymi i trzeba wybrać najbardziej pasujące do kontekstu;
  • terminologię techniczną inaczej tłumaczy się dla odbiorcy będącego specjalistą w danej dziedzinie, a zupełnie odmiennie dla kogoś, kto jest laikiem.

Trzeba także pamiętać, że język techniczny to nie tylko pojęcia specjalistyczne, ale również zespolone formy składniowe, charakterystyczne zwroty i związki frazeologiczne występujące wyłącznie w określonej kategorii tłumaczeń technicznych – i wiele innych niuansów, na jakie trzeba zwrócić uwagę.

Można w związku z tym spokojnie stwierdzić, że najważniejszą umiejętnością w zakresie tworzenia przekładów technicznych nie jest znajomość języka – ale wiedza z dziedziny, którą tłumaczenie obejmuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *