Od lipca 2011 ważne zmiany w ustawie o zawodzie tłumacza przysięgłego

Nowelizacja ustawy o wykonywaniu zawodu tłumacza przysięgłego, która weszła w życie 1 lipca 2011 roku, wprowadza istotne zmiany dotyczące tej branży. Czy są one korzystne dla rynku i ograniczą nieco uciążliwą biurokrację – czy przeciwnie, obniżą obowiązujące standardy? Zdania samych głównych zainteresowanych są w tej sprawie raczej podzielone. Przeciwnicy nowelizacji uważają, że uderza ona w elitarność zawodu tłumacza przysięgłego. Zwolennicy wskazują z kolei, że dostęp do egzaminów kwalifikujących uzyskają osoby, które mogą być naprawdę dobrzy, choć nie spełniali do tej pory wymogów formalnych.

Zasadnicza zmiana: koniec z wymogiem ukończenia studiów z filologii

Największy spór toczy się właśnie o tą część nowelizacji Ustawy o wykonywaniu zawodu tłumacza przysięgłego: obecnie wprowadzono przepis, który pozwala przystąpić do egzaminu osobom bez ukończonych studiów filologicznych. Dotychczas był to wymóg niezbędny, aby w ogóle zacząć myśleć o przynależności do tego elitarnego zawodu.

Dzięki wejściu nowelizacji w życie tłumaczami przysięgłymi będą mogli zostać przykładowo:

  • ludzie świetnie znający język obcy i często w praktyce zajmujący się przekładami z jego zakresu, ale bez dyplomu uniwersyteckiego z filologii;
  • osoby władające płynnie językami egzotycznymi, których na uczelniach wyższych po prostu się nie wykłada;
  • absolwenci niepublicznych szkół, mający doskonale opanowany i często „przećwiczony” w praktyce w innym kraju język.

Teraz, mimo braku wymaganego wykształcenia wyższego na kierunku filologicznym, mają oni szansę podejść do egzaminu na tłumacza przysięgłego i otrzymać stosowne do wykonywania tego zawodu uprawnienia.

Czy nowe zasady są bardziej praktyczne?

Wielu tłumaczy przysięgłych uważa, że zmiana przepisów w tym zakresie była błędem. Dotychczas, aby w ogóle rozważać możliwość przystąpienia do egzaminu, trzeba było móc się wylegitymować kierunkowym dyplomem wyższej uczelni. Filologia zaś to przecież nie kurs językowy, ale przede wszystkim rozległa wiedza na temat kultury, historii, zwyczajów czy literatury danego narodu. Wykracza więc daleko poza zwykłe „świetnie potrafię dogadać się z obcokrajowcem”. Teoria językoznawcza jest natomiast przyszłemu tłumaczowi bardzo przydatna, pozwalając mu zdobyć podstawy do rzetelnej analizy tekstu, jaki ma przełożyć.

Patrząc jednak na to z drugiej strony – egzamin na tłumacza przysięgłego jest dla wszystkich identyczny, a jego zadaniem jest bardzo szczegółowo zbadać i ocenić umiejętności, wiedzę i ogólne kompetencje do tego zawodu. Stąd obawy, że rynek „zaleją” osoby niedostatecznie wykształcone, nie mają konkretnego uzasadnienia. W końcu niezależnie od posiadania bądź nie dyplomu z filologii, żeby uzyskać uprawnienia i tak trzeba spełnić bardzo wysokie wymagania.

Komentarz TEPIS do zmian w przepisach

W tak istotnej kwestii nie mogło rzecz jasna zabraknąć również opinii TP TEPIS – Polskiego Towarzystwa Tłumaczy Przysięgłych i Specjalistycznych. Zdaniem jego przedstawicieli, wprowadzone zmiany są zbyt radykalne. Owszem, problem z tłumaczami języków rzadkich jest Towarzystwu znany od dawna – nie oznacza to jednak, że należy aż do tego stopnia ujednolicać obowiązujące prawo.

Inne istotne zmiany obowiązujące od wejścia w życie nowelizacji

Kolejną istotną kwestią, jaką zmieniają nowe przepisy, są zasady powtórnego podchodzenia do egzaminu na tłumacza przysięgłego. Do tej pory, aby spróbować ponownie go zdać, trzeba było czekać pełen rok. Aktualnie natomiast takiego wymogu już nie ma, czas „karencji” został mocno skrócony.

Ograniczono też w pewnym zakresie funkcjonującą wcześniej, zbyt rozbudowaną biurokrację. Przykładowo, wpisu na listę tłumaczy przysięgłych minister sprawiedliwości dokonuje teraz z urzędu, nie zaś dopiero po złożeniu wniosku.

Czy zmiany będą wpływały korzystnie na rynek tłumaczeń?

Czas pokaże. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że nowelizacja może obniżyć jakość usług, ponieważ do zawodu trafiać będą osoby, które nie mają zdobywanej na studiach szerokiej wiedzy teoretycznej. Z drugiej jednak strony, większa liczba tłumaczy przysięgłych z pewnością zwiększy konkurencję w branży, co będzie korzystne dla klientów.

Na widoczne efekty wprowadzonych zmian trzeba jednak po prostu poczekać i ocenić nowe przepisy z perspektywy czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *