Znaki specjalne – przyszłość

Tłumacze języka hiszpańskiego na początku mają sporo problemów z odwróconym wykrzyknikiem i znakiem zapytania. Podobny problem dotyczy na przykład cyrylicy (Rosjanie domagają się domen pisanych tym rodzajem pisma), a w mniejszym stopniu, polskich znaków. Czy te dodatki przetrwają próbę czasu, czy też ludzie mówiący językiem hiszpańskim zrezygnują z tradycji, na rzecz prostszej nowoczesności?

Historia wprowadzenia tych znaków

W 1754 roku Real Academia, zajmująca się językiem hiszpańskim, zarządziła, że korzystanie z odwróconych symboli jest obligatoryjne. Norma nie rozpowszechniła się od razu na całym świecie – w niektórych krajach reguła zaczęła obowiązywać dopiero 100 lat później.

Przyczyną wprowadzenia tych znaków jest ułatwienie odpowiedniego akcentowania podczas odczytu tekstu. W przypadku długiego zdania pytającego, charakterystyczny akcent może być wymagany od początku, a nie dopiero od momentu, gdy obejmiemy wzrokiem pytajnik. To samo dotyczy zdań wykrzyknikowych.

W języku angielskim taką rolę odgrywają dodatkowe wyrazy, które różnią się w zależności od pytania, na przykład „what”, „who” czy „how”.

Na Twitterze bez tych znaków

W przypadku medium, które wymaga maksymalnej zwięzłości komunikatu, takiego jak na przykład Twitter, można zaobserwować coraz częstsze pozbywanie się odwróconych znaków. Ta tendencja rozszerza się na inne obszary internetu, a może to być spowodowane problemami technicznymi.

Elektronika jest produkowana na dużą skalę z myślą o osobach, które mówią w języku angielskim. Z tego powodu klawiatury w komputerach i smartfonach wcale nie ułatwiają wstawiania takich znaków.

Być może ludzie całkowicie zrezygnują więc z tych znaków.

Podobnie jest z niektórymi wyrazami w języku polskim, ponieważ ich wpisywanie może kilkukrotnie wydłużyć edycję wiadomości.

Czy dni znaków specjalnych są policzone?

Znaki „specjalne” mają znaczenie, jeśli chodzi o tradycję gramatyczną, ale języki stale się zmieniają. Można zauważyć tendencję upraszczania języka. Istnieje możliwość, że Latynosi niezbyt chętnie zwracający uwagę na zakazy, będą upraszczali sobie życie i pomijali te „znaczki”.

Profesor Jerzy Bralczyk wspomina, że niedługo może dojść do zniknięcia polskich znaków. Dzieje się tak dlatego, że tekst ich pozbawiony jest dalej czytelny, a można go stworzyć znacznie szybciej z uwagi na brak bariery technologicznej. Pisanie polskich znaków na smartfonach i tabletach jest trudne i czasochłonne.

Kolejnym problemem jest to, że Polacy zbyt często uskarżają się właśnie na kwestie technologiczne i twierdzą na przykład, że nie da się szybko pisać po polsku na zwykłej klawiaturze, z uwagi na znaki wprowadzane dwoma lub trzema palcami. Zapewniam – wystarczy odrobina treningu.

Moim zdaniem, jeśli chodzi o komunikację w krótkich wiadomościach (na przykład Twitter czy SMSy), do sprawy zaniedbywania języka ojczystego należy podchodzić w pobłażliwy sposób, z uwagi na rzeczywisty problem z pisaniem wszystkich „ąści”. Gdy decydujemy się na stworzenie tekstu, który ma być przedstawiony szerszej grupie osób, musimy dbać o jego każdy szczegół. Dotyczy to szczególnie tłumaczy, którzy są odpowiedzialni za to, jak postrzegany jest język polski.

W przypadku niektórych narodów nie widać tendencji do upraszczania znaków pisma, mimo tego że powodują one podobne problemy. Przykładem mogą być Niemcy, którzy mają nawet własny układ klawiatury.

A może polska klawiatura?

Jeśli wśród czytelników są osoby, które narzekają na układ klawiatury „programisty”, polecam spróbowanie sił z układem rozwiązującym te problemy. W systemie Windows skrót klawiaturowy shift + ctrl domyślnie zmienia układ klawiatury na maszynistki. Oprócz tego, możesz dzięki niemu wprowadzać polskie znaki za pomocą jednego lub dwóch klawiszy, co jest znacznie szybsze.

Ma ona ogromny minus, gdyż nie umożliwia napisania niektórych dużych liter (na przykład Ż), a czasem zamienia miejscami klawisze „Y” i „Z”.

Podsumowanie

Gdyby wszystkie języki korzystały z podstawowych znaków łacińskich, życie byłoby znacznie prostsze, a produkt PKB krajów wzrósłby dlatego, że można by szybciej pracować. Z drugiej strony, świat stałby się uboższy pod względem kulturalnym.

Moim zdaniem, obecnie jest mała szansa na wyeliminowanie dodatkowo oznaczonych znaków. W krajach intensywnie rozwijających się działają rady językowe i dbają o to, by język nie ulegał degradacji. Mają to na uwadze też sami ludzie – na pewno nie raz widziałeś, że wypowiedzi osób, które nie szanują języka, są wyśmiewane lub oznaczane, jako niepoprawne.

Jeśli chcemy, by Polska była w dalszym ciągu wyjątkowym krajem, musimy dbać o tożsamość narodową i pisać w poprawny sposób. To samo dotyczy innych kultur. Wszystko wskazuje na to, że tłumacze dalej będą mieli kłopoty z przełączaniem się między różnymi układami klawiatur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *