Zobacz, dlaczego nie należy zlecać tłumaczenia na ostatnią chwilę! To radzi tłumacz!

18 kwietnia 2020

Dlaczego nie należy zlecać tłumaczenia na ostatnią chwilę? Wielu z nas gonią terminy, niemniej jednak w branży tłumaczeniowej walka z czasem nie jest najlepszym pomysłem. Sprawdź, czemu pośpiech jest złym doradcą i może mieć wpływ na jakość tłumaczenia!

We współczesnym świecie żyjemy coraz szybciej, a symbolem naszych czasów są multitasking, deadline i ASAP. Na widok tych trzech sformułowań każdy drży – wiemy bowiem, jak trudno wytrzymać presję, kiedy mamy na głowie coraz więcej rzeczy do wykonania w coraz krótszym czasie. Zmora ciągle szybszego tempa nie omija również rynku tłumaczeń. Coraz częściej na biurka zawodowców trafiają teksty i dokumenty oznaczone hasłem „najszybciej, jak to możliwe”. Dlaczego w tej branży nie warto stawiać na pośpiech? Czy poprawne wykonanie tłumaczenia jest faktycznie tak trudnym i złożonym procesem, który zajmuje mnóstwo czasu? Zobacz i przekonaj się, dlaczego czas realizacji przekładu powinien być dostosowany do złożoności dokumentów!

Tłumaczenia na ostatnią chwilę – czyli co?

Najczęściej przewijające się pytania dotyczące tłumaczeń związane są z kwestią odpowiedniego terminu na wykonanie. Jakie widełki czasowe są nieakceptowalne i ile czasu należy poświęcić na wykonanie rzetelnego przekładu? To pytania, na które trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy bowiem od rodzaju tekstu i poziomu jego skomplikowania. Aby to sobie zobrazować, warto wyobrazić sobie trzy rodzaje tekstów:

  • ulotka informacyjna,
  • krótki tekst reklamowy (na 1800 znaków ze spacjami),
  • artykuł na blog (na 3 strony A4).

Chociaż pod względem objętości najmniej tekstu liczy niewielka ulotka informacyjna lub krótki tekst reklamowy, a najwięcej artykuł na blog, to jednak wpis na blogu wymaga od tłumacza najmniej pracy. Podobnie zresztą, jak w przypadku pracy potrzebnej do napisania tego typu tekstów:

  • stworzenie notki blogowej zajmuje od jednej do trzech godzin,
  • napisanie tekstu reklamowego (wliczając w to opracowanie koncepcji) to kwestia nawet kilku tygodni,
  • redakcja ulotki informacyjnej wymaga kilku-kilkunastu tygodni.

Oczywiście w pracy tłumacza nie mamy do czynienia z tak długimi terminami – porównanie to ma jedynie na celu uświadomić, jak wielka przepaść dzieli róże typy tekstów. Innymi słowy, tekst tekstowi nierówny, a niekiedy przetłumaczenie tekstu liczącego kilka tysięcy słów jest znacznie szybsze i łatwiejsze, niż przekład kilkuset znaków. Istnieją teksty proste, niewymagające wnikliwej analizy słowo po słowie, ale w pracy stykamy się także z dokumentami, umowami, i artykułami naukowymi, na które należy poświęcić znacznie więcej czasu. A jak, będąc zleceniodawcą, oszacować odpowiedni termin realizacji? Warto przede wszystkim zadać sobie następujące pytania:

  1. Czy tekst jest długi?
  2. Czy tekst jest nasycony skomplikowanym słownictwem?
  3. Czy praca nad stworzeniem gotowego tekstu do tłumaczenia zajęła mnóstwo czasu?

Jeżeli wszystkie odpowiedzi brzmią „TAK”, to warto mieć na uwadze, że dobre tłumaczenie może zająć więcej niż 2-3 dni.

Przekonania vs rzeczywistość: jak wygląda praca tłumacza?

Wielu osobom może się wydawać, że sam fakt znajomości języka sprawia, że ekspert tłumaczeniowy może dokonać przekładu w okamgnieniu. Warto jednak mieć na uwadze, że żaden specjalista (a nawet tłumacz przysięgły!) nie ma skanera w oczach! Tłumaczenie ustne (najczęściej kojarzone z codziennymi zadaniami lingwistów) to tylko jeden, dość specyficzny, aspekt pracy w tej branży. Podczas gdy tłumacząc symultanicznie, należy umieć przetwarzać słowa w obrębie konkretnej pary językowej w błyskawicznym tempie, przekłady pisemne rządzą się innymi prawami:

  1. mamy mniej miejsca na spontaniczność,
  2. tłumaczymy bardziej skomplikowane teksty,
  3. każdy przecinek ma znaczenie.

Dobre tłumaczenie to takie, które spełnia szereg wymagań (zależnych od rodzaju konkretnego tekstu). Nie jest tajemnicą, że połączenie wszystkich sznurków to spore wyzwanie umysłowe: prawidłowy przekład jest bowiem niczym slalom między pułapkami ukrytymi w materiale źródłowym. Szybkie pokonanie slalomu, choć spektakularne, wiąże się jednak z ryzykiem popełnienia wielu kardynalnych błędów. Aby przetłumaczyć tekst w odpowiedni sposób, należy się nad nim pochylić nie raz i nie dwa. Dość powiedzieć, że profesjonalne tłumaczenia wykonywane w specjalistycznych biurach składają się z wielu etapów:

  1. ocena i wycena tekstu,
  2. ustalenie oczekiwań klienta,
  3. dekodowanie tekstu,
  4. ustalenie stylu wypowiedzi,
  5. tłumaczenie na język obcy,
  6. weryfikacja i korekta.

Kluczową rolę w tym procesie ogrywa ostatni punkt, czyli weryfikacja. Aby ocenić prawidłowość takiego tłumaczenia, należy bowiem przeczytać gotowy tekst jeszcze raz i porównać z danymi wyjściowymi. A na czym polega problem? Jest on związany przede wszystkim z ograniczeniami natury fizycznej: po wielu godzinach pracy ludzki organizm nie jest w stanie pracować na najwyższych obrotach, przez co rośnie ryzyko niezauważenia ewentualnych pomyłek. Warunkiem tego, aby przetłumaczyć poprawnie tekst źródłowy, jest weryfikacja „na świeżo” – przy pomocy innego tłumacza albo po prostu kolejnego dnia, po kilkugodzinnym odpoczynku. Presja czasu z kolei zawęża pole do działania.

Warto przeczytać: Sprzymierz się z właściwą osobą

Dlaczego niektóre teksty tłumaczymy dłużej?

Tłumaczenie tekstu składa się z kilku etapów, natomiast w przypadku wybranych kategorii tekstów na tłumacza czekają dodatkowe „pułapki” – są to czasochłonne detale, którymi należy się zająć, aby zapewnić odpowiednio wysoki poziom przekładu. O co konkretnie chodzi? Każde zlecenie posiada własną specyfikę, jednak w przypadku najczęściej przewijających się tekstów, pułapki kryją się w następujących miejscach:

  • dokumenty – należy zadbać o to, aby terminologia była zgodna z wykładnią prawa kraju języka docelowego (trzeba zatem znać język prawniczy),
  • teksty specjalistyczne – rolą tłumacza jest także sprawdzenie poprawności danych po tłumaczeniu,
  • teksty naukowe – zgodnie z zasadami pisania prac naukowych, należy zadbać o takie szczegóły jak m.in. wykorzystanie poprawnych cytatów (powinny być przedstawione w brzmieniu oryginalnym, np. tłumacząc artykuł na język angielski, należy odnaleźć anglojęzyczne cytaty niepoddane żadnemu tłumaczeniu na polski).

Tłumacz potrzebny od zaraz – czyli dlaczego „ekspresowy” nie zawsze znaczy „dobry”

Ekspresowe tłumaczenie dokumentów to fraza, która pojawia się niezwykle często w różnych reklamach oraz anonsach. Jedną z największych bolączek branży jest jednak to, że osoby oferujące tego typu usługi niekiedy nie podchodzą rzetelnie do kwestii tłumaczeń. Oferując wysokie stawki za usługę „ekspres” w odsyłają teksty do swoich współpracowników, a następnie nie odbywa się proces weryfikacji – mamy w efekcie gotowe tłumaczenie pisemne, natomiast jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Co zrobić w takiej sytuacji? Nie chodzi o to, aby unikać tłumaczeń ekspresowych – warto jednak mieć na uwadze, że krótki czas wykonania nie powinien być jedynym kryterium, którym się kierujemy podczas wyboru odpowiedniego wykonawcy. Nawet jeżeli wszystkie profesjonalne biura tłumaczeń odmawiają wykonania przekładu tekstu w określonym terminie, nie należy decydować się na usługi osób bez doświadczenia: jeśli mamy do wyboru złe tłumaczenie albo żadne – lepiej wybrać tę drugą opcję.

Warto przeczytać: Odpowiedzialność tłumacza przysięgłego

Ekspresowe tłumaczenie – co zrobić, gdy nie możemy czekać?

Komu zlecić tłumaczenie tekstu? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: kiedy mamy zlecenie, które nie może czekać, warto postawić na renomowane biuro tłumaczeń. Krótki czas realizacji sprawia, że atrakcyjność freelancerów całkowicie zanika (nie mają oni bowiem czasu, aby spojrzeć na wykonane tłumaczenie świeżym okiem), natomiast każda wyspecjalizowana agencja tłumaczeniowa może poradzić sobie z nawet największym zleceniem. Czemu? Oto kilka faktów na temat działania biur tłumaczeń:

  • liczne grono współpracowników – nad projektem pracuje więcej niż jedna osoba, co znacznie skraca czas pracy,
  • współpraca ze specjalistami w swojej dziedzinie – tłumaczenia aktu prawnego dokonują osoby z wykształceniem prawniczym, a tłumaczenia specjalistyczne przekazywane są inżynierom,
  • wielopoziomowa korekta dokonywana przez kilka osób – sprawdzane są zarówno aspekty językowe, jak i merytoryczne,
  • gwarancja terminu – zaproponowany czas realizacji jest ostateczny, a zleceniodawcy nie muszą obawiać się tego, że projekt nie zostanie wykonany na czas „bo pies zjadł dokumenty”.

Na jakiej podstawie możemy stwierdzić, że mamy do czynienia z rzetelnym biurem tłumaczeń? Warto przede wszystkim zwrócić uwagę na opinie klientów na temat konkretnej firmy: jakiekolwiek negatywne głosy to sygnał ostrzegawczy, aby poszukać innego zleceniobiorcy. Dobrym sposobem na weryfikację jakości jest także odesłanie tekstu do wyceny. Profesjonalne biura tłumaczeń podają ostateczny koszt tłumaczenia przed rozpoczęciem realizacji. A to z kolei może świadczyć o tym, że agencja posiada doświadczenie w realizacjach tego rodzaju i zrealizuje projekt bez większych problemów natury merytorycznej.

Warto przeczytać: Konsekwencje prawne błędów w tłumaczeniach

Czy maszyny mogą zastąpić tłumaczy i skrócić czas potrzebny na przekład?

W kontekście pracy tłumacza często wspomina się o możliwości tłumaczenia maszynowego. Szybkie tłumaczenia stały się czymś oczywistym i dostępnym na wyciągnięcie ręki – wystarczy skopiować tekst i wkleić go do tłumacza Google, aby ułamku sekundy uzyskać gotowy przekład. A jeżeli technologia sprawia, że najbardziej podstawowe komunikaty można obrobić przy pomocy aplikacji, to czy w takim razie istnieje sposób na przyspieszenie czasu realizacji zleceń w branży translatorskiej? Chociaż wielu tłumaczy zapewne ucieszyłoby się z tego rozwiązania, to jednak profesjonaliści wciąż skazani są na ręczną obróbkę tekstu. Wprawdzie proces tłumaczenia wspomaga się specjalistycznymi narzędziami, to jednak wciąż technologia nie pozwala na to, aby można było tłumaczyć dokumenty maszynowo. Jest to związane rzecz jasna z tym, że algorytmy służą najczęściej przekładowi 1:1. Innymi słowy, do każdego słowa w języku polskim Google Translate przyporządkowuje konkretny termin z języka obcego. W pracy tłumacza z kolei skupiamy się na zachowaniu konkretnego stylu wypowiedzi (np. korzystając ze znajomości cech języka marketingu, dostosowujemy tekst do konwencji obowiązującej w języku obcym). Podczas gdy narzędzia maszynowe przyporządkowują, prawdziwi tłumacze korzystają ze znajomości różnych odcieni języka. Wszystko wskazuje zatem na to, że technika wciąż może być jedynie wsparciem dla naszej codziennej pracy, ale nigdy nie zastąpi prawdziwego tłumacza. A ponieważ tłumacz nie jest maszyną, warto zadbać o jego komfort i higienę pracy. Zlecanie na ostatnią chwilę działa bowiem na niekorzyść obydwu stron: tłumacz jest przemęczony i może popełniać błędy, natomiast zleceniodawca naraża się na otrzymanie tekstu, który należy poddać korekcie.

Może Cię zainteresować:

[Ocen: 0 Średnia: 0]

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Podobne artykuły

Specjalizacja: tłumacz sportuO tłumaczeniach

Specjalizacja: tłumacz sportu

24 stycznia 2020

Branża tłumaczeń rozwija się i staje się coraz bardziej obecna w różnych obszarach naszego

Kampanie reklamowe przepadają przez tłumaczenia?Dla biur tłumaczeń

Kampanie reklamowe przepadają przez tłumaczenia?

25 listopada 2019

Różnorodność kulturowa i językowa sprawia, że nasza rzeczywistość jest barwniejsza, ciekawsza i zarazem bardziej

nieprzetłumaczalne polskie słowaO językach obcych

Nieprzetłumaczalny polski

28 maja 2019

Dowiedz się jakie są nieprzetłumaczalne polskie słowa! Polski to nie „bułka z masłem”. Przekonało