Jak rozpocząć pracę tłumacza?

Jeśli zastanawiasz się jak rozpocząć swoją karierę tłumacza-freelancera, mam dla Ciebie świetną wiadomość! Artykuł ten w całości poświęcony jest temu zagadnieniu. Zapraszam do przeczytania historii jednego z naszych znajomych.

Moja droga

Od początku celowałem w tłumacza-freelancera. Wiązało się to z moimi studiami magisterskimi, które rozpocząłem sześć lat temu i skończyłem 9 miesięcy temu. Zdałem sobie sprawę, że freelancing wymaga planowania, starannej rozwagi i funduszy (nie wspominając o opłacaniu różnego rodzaju rachunków i kredytów). Dość wcześnie zacząłem szukać pracy tłumacza, którą można wykonywać w domu, ewentualnie tłumacza na pełny etat w sektorze publicznym. Planowałem, że zostanę w tej branży około roku, zaoszczędzę i ruszę z własnym freelancerskim biznesem tłumaczeniowym.

Pamiętam, że jako nowicjusz, mimo braku realnego doświadczenia w branży, byłem zbyt pewny swoich zdolności tłumaczeniowych. Po roku pracy zdałem sobie sprawę, że minie jeszcze dużo czasu, zanim zdobędę odpowiednie doświadczenie w tłumaczeniu i prowadzeniu własnej działalności, nim będę gotowy ruszyć ze swoim biznesem.

Nieustannie czułem, że bardziej nadaję się do freelancingu, niż mało inspirującej pracy w kwadratowym, klimatyzowanym biurze, ale to czego się nauczyłem, było dla mnie zbyt wartościowe, żeby tak szybko zrezygnować. Zdecydowałem ustawić sobie cel przepracowania minimum 3 lat w pracy, którą podjąłem, a potem przeprowadzenie się „na swoje”.

Nie tylko praca

Na serio rozpocząłem freelancing czując, że jeśli odpowiednio ukierunkuję swoje myślenie i dostanę wsparcie od ludzi, to będę w stanie osiągnąć cel. Oprócz tłumaczenia, przez te lata pracy, zacząłem spędzać wieczory na buszowaniu po internecie. Sprawdzałem jakie zdolności mogą mi się przydać. Szukałem sprzętu i oprogramowania. Jak wielu tłumaczy, w wolnym czasie robiłem dobrowolne tłumaczenia w celu doskonalenia swoich umiejętności.

Otworzyłem bloga i zacząłem przeglądać inne blogi tłumaczy. Zdałem sobie sprawę, że dużo zyskuję czytając o doświadczeniach ludzi z branży i chciałem podzielić się własnym. Stałem się częścią dialogu z tłumaczami, który opierał się na wymianie doświadczeń i przemyśleń.

Wyjście awaryjne

W końcu poczułem, że nadszedł odpowiedni czas na freelancing, choć byłem tym bardziej przerażony, niż w momencie skończenia studiów. Daleko mi było do ignoranta i zdałem sobie sprawę „czym to pachnie”. Nadal byłem zdeterminowany i ukierunkowany na cel. Musiałem zrobić stanowczy krok, ale jednocześnie chciałem mieć przygotowane wyjście awaryjne, więc wpadłem na kolejny pomysł- zapisałem się na kurs, na który chodziłem po 3 godziny po pracy.

Dostałem pracę nauczyciela angielskiego w niepełnym wymiarze godzin, aby spłacić rachunki. Dodatkowo udzielałem prywatnych lekcji z biznesowego angielskiego. Do października 2008 roku (6 miesięcy po staniu się freelancerem) stwierdziłem, że jest to zbyt trudne, żeby pogodzić pełnowymiarową pracę tłumacza z nauczaniem, które zapewniało mi furtkę bezpieczeństwa.

Garść rad na koniec

Sprawiedliwie mogę powiedzieć, że każdy tłumacz-freelancer przeszedł inną drogę i spędził różną ilość czasu, aby znaleźć się w położeniu, które zapewnia zarabianie przyzwoitych pieniędzy w pełnowymiarowej pracy z regularnymi, wartościowymi klientami.

Poznawanie doświadczeń innych freelancerów (jak wyglądała ich droga), jest jednym z najlepszych sposobów, aby uświadomić sobie realny obraz tej pracy. Zacząłem karierę w domu, jednak nie sugeruję innym, że początek ma wyglądać właśnie tak. Myślę, że najlepszą drogą do szczęśliwej, dobrze zrównoważonej kariery freelancera jest ostrożne planowanie. Prowadzenie własnego biznesu jest bardzo satysfakcjonujące, jednak może być przerażające. Podsumowując- najważniejsze są: determinacja i odwaga, gdy jest to potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *