Przyszłość wymarłych języków

W jednym z kawałów synek pyta mamę: „kiedy umarło Morze Martwe?”. Nie jest ono tak głupie, jak mogłoby się to wydawać, bo równie dobrze można zapytać, kiedy umarły martwe języki?

Języki wymarłe to takie, którymi się nie mówi i nie pisze, a oznacza się je krzyżykiem w takiej+ lub takiej+ formie.

Czy łacina żyje?

Chyba nikt nie chce uczyć się języka, za pomocą którego nigdy nie będzie mógł porozmawiać z żywą osobą. Z tego powodu tak dużo licealistów narzeka na konieczność przyswajania łaciny. Czy ten język rzeczywiście jest martwy, czy żyje dlatego, że używa się wyrażeń wziętych wprost z łaciny? Gdy bliżej się mu przyjrzymy, to zauważymy, że nie jest ona wcale martwa. Po pierwsze, jest językiem urzędowym w Watykanie, po drugie, ciągle tworzy się w niej nowe dokumenty (istnieje nawet Wikipedia po łacinie). Mimo że nie ma osób, które są native speakerami łaciny, jej znajomość jest niezbędna w medycynie, filologii, astronomii i fizyce. Pojęcia naukowe wywodzą się właśnie z łaciny, a na jej podstawie tworzy się nazwy nowych organizmów. Łacina to język, który się nie zmienia, ale ciągle dodawane są do niego nowe słowa i wyrażenia. Według Pierre Georgesa, do starożytnej łaciny dodano już około 60 tysięcy słów, na przykład vis atomica (energia atomowa) czy res inexplicata volans (UFO).

Język łaciński możesz usłyszeć także w kościele – np. niektóre msze.

Czy o języku, który jest stosowany przez miliony ludzi nauki można powiedzieć, że jest wymarły? Pozostawiam to Twojej ocenie.

Moim zdaniem, tłumacz tekstów technicznych powinien przynajmniej znać przysłowia i aforyzmy w tym języku. Nigdy nie wiadomo, czy takie zdanie nie zostanie napisane przez autora tekstu. Tłumacz, który nie skojarzy, jaki to język, będzie miał bardzo duże problemy z translacją.

Łacina to język, z którego wywodzi się wiele słów, a jeśli chcesz dobrze tłumaczyć, poznaj przynajmniej cząstki słowotwórcze, które z niej pochodzą. Znajdziesz je na przykład w Wielkim Słowniku Poprawnej Polszczyzny.

Język Hunów

Znamiennym przykładem wymierania języków jest język Hunów. To plemię podbiło niemal całą Europę i znaczną część Azji, co musiało oznaczać, że język Hunów był niezwykle rozpowszechniony na świecie. Według językoznawców, znacznie różnił się od języka, którym posługiwano się w innych krajach. Nie wiadomo dokładnie, jakim dialektem posługiwało się to wojownicze plemię, gdyż nie zachowały się żadne świadectwa na ten temat. Język Hunów (o ile istniał w jednej formie), wymarł wraz z odejściem osób, które nim mówiły i nie miał prawie żadnego wpływu na kulturę. Odnotowuje się jedynie 3 słowa, które mogły być przejęte z tego języka – dwa dotyczą napojów alkoholowych (medow i kamos), natomiast trzeci to strava, odpowiednik naszej stypy.

Etruskowie

Etruskowie zamieszkiwali zachodnią część dzisiejszych Włoch i ich język musiał przez cały czas konkurować z wszechobecną łaciną. Według źródeł, ostatnią osobą, która władała tym językiem był upośledzony na ciele Klaudiusz. Jego bratankiem był Kaligula.

Ten język podobnie nie pozostawił zbyt wielu śladów ani na świecie, ani w rejonie, w którym był popularny przed wiekami. Znaleziono też bardzo mało informacji napisanych tym dialektem – jednym z najdłuższych tekstów był Liber Linteus o długości 1300 słów. Okoliczności jego znalezienia są niecodzienne – był pocięty na paski i użyty do … owinięcia mumii. Jeszcze jednym przykładem zachowania języka etruskiego jest złota tabliczka Pyrgi, tekst zapisany przez Fenicjan w języku Etrusków i punickim.

Mimo że Etruskowie nie byli tak wojowniczym plemieniem, jak Hunowie, z ich językiem stało się dokładnie to samo. Po prostu nikt nie chciał z niego korzystać i wymarł wraz z otruciem Klaudiusza zupą z muchomorów.

Prognozy na przyszłość

Globalizacja sprawia, że wolimy uczyć się modnych języków, a te mniej popularne są zapominane. Według lingwisty Johna McWhortera, około 90% języków spośród 6 tysięcy, które są używane dzisiaj, po prostu zaniknie do roku 2109. McWhorter wcale nie wyraża niepokoju z tego powodu i twierdzi, że jeśli nie ma kultury, która wytworzyła dany język, to i sam język staje się niepotrzebny. Według autora nie należy uczyć dzieci tych języków, które będą wkrótce martwe.

Moim zdaniem, jest to po części słuszne stwierdzenie. Dzieci uczone wymierających języków kaukaskich, będą miały w przyszłości znacznie ograniczony zasób wiedzy i tracą na tym, że nie nauczyły się w tym czasie angielskiego.

Na pewno podniosą się głosy, że należy bronić kultury i kultywować tradycję. Nauka lokalnego języka nie może się odbywać tylko z kwestii estetycznych. W tym przypadku trzeba brać pod uwagę również popyt i podaż – jeśli nauka nie ma żadnej wartości, to lepiej uczyć dzieci czegoś, co da im większe szanse. Nieznajomość angielskiego odcina takie osoby od zasobów kultury i nauki, której nigdy nie uda się im poznać w rodowitym języku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *