Czy tłumacz powinien pracować po nocach?

Ostatnio staram się aktywnie przypatrywać dyskusjom prowadzonym na facebookowych grupach dla tłumaczy. Zaciekawiły mnie pojawiające się każdego dnia wpisy o tym, że przed jakimś tłumaczem zlecenie, które potrwa do białego rana i narzekania na pracę w weekend. Czy freelancer musi pracować od rana do nocy, czy jest to objawem złego zorganizowania pracy? Oto kilka przyczyn takiego stanu rzeczy i propozycja ich rozwiązania.

Skoro piszesz na Facebooku, że pracujesz do nocy, to sam jesteś sobie winien.

Hej, jeśli nie pracujesz, a dzielisz się wrażeniami z dnia pracy na portalach społecznościowych, tracisz mnóstwo czasu.

Tłumacze publikują pełno „śmiesznych” tekstów, angażują się w dyskusje, a także dbają o swój „zły” wizerunek, komentując niewybrednie zlecenia klientów. Gdybyś wyłączył Facebooka, nie musiałbyś pracować w nocy.

W czasie pracy unikaj poświęcania czasu na te rzeczy, które nie mają wpływu na Twoją karierę. Ustal sobie także listę spraw ważnych i mniej pilnych (rozwój zawodowy, sport) i zajmuj się nimi po powrocie z biura.

Nie umiesz zarządzać sobą w czasie

Jeśli co chwila wyskakują Ci kolejne „asapy”, to oznacza, że winien jest Twój system zarządzania. Kiedyś często miałem taką sytuację, że przez cały dzień nie potrafiłem znaleźć sobie zajęcia, a o godzinie 16 zaglądałem w kalendarz i dopiero wtedy dostrzegałem, że mija dziś data realizacji zlecenia. Dodam – dużego zlecenia.

Jeśli chcesz, by Twoja praca była spokojniejsza, przeczytaj kilka książek na temat zarządzania zadaniami (na przykład „Zjedz tę żabę” Briana Tracy czy „GTD”, Davida Allena i wykorzystuj poznane zasady. Nie musisz planować dnia z dokładnością co do godziny – zamiast tego, twórz listy następnych zadań do wykonania.

Bierzesz na siebie zbyt dużo zobowiązań i nie potrafisz ustalać priorytetów (albo odmawiać klientom).

Nie ma gorszego uczucia, niż konieczność realizacji kilku zadań naraz, szczególnie jeśli wszystkie są pilne. Staraj się nie brać zbyt wielu zleceń naraz i szacuj w przybliżeniu, jak dużo czasu zajmie Ci realizacja każdego z nich. W tym celu warto znać swoją średnią prędkość pracy.

Jeśli klient wysyła Ci e-mail i prosi o wykonanie zlecenia „na już”, nie powinieneś mu ulegać – asertywnie odpowiedz, że zlecenie wykonasz nieco później, gdy będziesz miał na nie czas.

Moim zdaniem, warto zrezygnować ze zleceń za najniższe stawki, chyba, że są to zlecenia „bezobsługowe”, w których poświęcasz bardzo mało czasu na obsługę klienta i nie ma w nich poprawek. Dzięki temu, rzeczywista stawka w tanim zleceniu, wychodzi większa niż w wielu droższych.

Nie oszukujmy się, że można przez cały czas brać zlecenia typu „ekspress” i jednocześnie zachować zdrowie – brak snu i wysiłek intelektualny z czasem da o sobie znać. Ustalaj sobie godzinę, po której wyłączysz komputer i przestań być niewolnikiem swoich klientów.

W Twoim życiu ujawnia się prawo Parkinsona

Prawo Parkinsona opiera się na tym, że jeśli masz do wykorzystania dużo czasu i tylko kilka zadań do zrobienia, to prawdopodobnie rozciągniesz je w czasie tak, by wypełniły go w całości. Z tego powodu, zawsze powinieneś mieć zaplanowane 2 – 3 kolejne zadania do zrobienia, by czuć presję czasu. Dzięki temu, praca będzie przebiegała znacznie szybciej.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z techniki Pomodoro. Polega ona na pracy przez 25 minut i następnie zrobieniu sobie 5 minutowej przerwy. W tym krótkim czasie nie możesz się zajmować niczym innym, oprócz pracy. Ustal sobie, że dziennie zrobisz 12 takich jednostek – to będzie znacznie wydajniejsza od całodziennego zajmowania się różnymi rzeczami, które nie są związane z pracą.

Zajmujesz się kilkoma rzeczami naraz

Jeśli jednocześnie tłumaczysz tekst, słuchasz muzyki i gotujesz obiad w domu, Twoja wydajność pracy znacznie spada. Staraj się maksymalnie ograniczać ilość jednocześnie wykonywanych czynności – przed pracą wyłącz telefon, w trakcie tłumaczenia nie sprawdzaj skrzynki pocztowej.

Odnośnie do muzyki – uważam, że najlepiej pracuje się w całkowitej ciszy, a jeśli nie mogę zapewnić sobie takich warunków (co jest normalne w biurze do godziny 20), włączam nagranie białego szumu na słuchawkach. Dzięki temu mogę się w pełni skupić na tłumaczeniu.

Pracujesz w domu

Moim zdaniem, najlepiej pracuje się w biurze coworkingowym, ponieważ dzięki temu, że wychodzisz z domu, działasz znacznie efektywniej. Gdy pracowałem w domu, traciłem mnóstwo dnia na robienie zakupów, przeglądanie Internetu czy nawet popołudniowe drzemki, a mimo to wciąż czułem się bardzo zmęczony. Jeśli w Twojej okolicy nie ma biur na wynajem, pracuj w centrum handlowym lub w bibliotece albo chociaż wyznacz w domu osobny pokój, w którym będziesz zajmował się tylko pracą.

Podsumowanie

Dzięki zastosowaniu się do tych porad, powinieneś zobaczyć szybki wzrost swojej produktywności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *