Dlaczego warto znać rzadkie języki europejskie?

Badana rynku językowego dowodzą, że znajomość języka angielskiego dla wielu pracodawców nie jest atutem, ale standardem. Nic dziwnego, w większości ogłoszeń rekrutacyjnych pojawia się to wymaganie, a samo aktywne korzystanie z Internetu w zasadzie wymusza poznanie przynajmniej jego podstaw. Nie ominie też jego nauki żaden specjalista w dowolnej branży. Chcąc więc wyróżnić się na rynku, warto zainwestować w naukę mniej znanego języka europejskiego.

Skoro nie angielski – to jaki?

Podobny problem występuje często z niemieckim, zwłaszcza w pobliżu zachodniej granicy kraju. Spora część mieszkających tam osób potrafi się porozumiewać z naszymi sąsiadami, a lekcje ich języka mają często już dzieci w gimnazjum, zwykle kontynuując naukę w kolejnych szkołach.

Warto zainwestować więc swój czas w naukę któregoś z rzadkich języków europejskich. Płynne posługiwanie się szwedzkim, belgijskim, norweskim czy duńskim stanowi obecnie bardzo duży atut na rynku. Dotyczy to też jednak mowy innych krajów naszego kontynentu – wbrew pozorom nawet języki niewielkich państw dają duże możliwości rozwoju zawodowego tłumacza.

Języki trudne – czy po prostu inne?

Rzadkich języków nie uczymy się zwykle przede wszystkim z dwóch powodów:

  • uważamy, że nie są nam do niczego potrzebne;
  • boimy się obiegowej opinii, że trudno je sobie przyswoić.

Jednak określenie „trudne” warto tu zastąpić po prostu słowem „inne”. Niektóre systemy językowe faktycznie charakteryzują się zupełnie odmienną od naszej fonetyką i gramatyką, która wydaje się dla nas po prostu nienaturalna, a przez to bardziej skomplikowana. Z drugiej strony jednak przecież właśnie polski jest powszechnie uznawany za bardzo ciężki do opanowania, głównie właśnie przez bardzo rozbudowaną ortografię i gramatykę, ale też i sposób wymowy – zbitki szeleszczących liter potrafią „wystraszyć” większość europejczyków.

Problem z nauką może być także czysto psychologiczny

W popularnych językach europejskich istnieje pewne wspólne dziedzictwo kulturowe, zarówno w warstwie gramatycznej, jak i językoznawczej. Dlatego tej grupy możemy uczyć się w dużym stopniu na zasadzie analogii.

Praktycznie nie da się natomiast przyswoić tą metodą rzadkich języków europejskich, które często nie mają żadnego wspólnego dziedzictwa – choćby właśnie ze względu na swoją niewielką popularność. Bardziej powszechne, w wielu warstwach się unifikują, ujednolicają, upodobniają do siebie – przy używanych lokalnie i sporadycznie, to zjawisko w zasadzie nie występuje.

Zrozumienie „inności” rzadkiego języka wymaga więc wyłączenia podświadomego szukania tych analogii, a jednocześnie przestawienia się na czysto racjonalne, logiczne myślenie. Tylko w taki sposób możemy zdobyć się na wystarczającą determinację w jego nauce.

Które z rzadkich języków są najbardziej poszukiwane?

Pracodawcy coraz częściej potrzebują pracowników ze znajomością języka niderlandzkiego, portugalskiego, szwedzkiego, norweskiego. Dzieje się tak ze względu na coraz szersze kontakty naszych firm na tych rynkach i wynikającą z tego konieczność porozumiewania się z partnerami biznesowymi. Stanowi to całkiem solidną motywację do opanowania ich języków w co najmniej komunikatywnym stopniu.

Chodzi jednak nie tylko o biznes, ale również o aspekty polityczno-społeczne. Po roku 1989 Polacy zachwycili się językami Europy Zachodniej, drwiąc wręcz z dalszej chęci poznawania mowy Europy Wschodniej, co motywowane było raczej pobudkami o charakterze politycznym. Na potęgę zaczęliśmy uczyć się więc angielskiego, niemieckiego, francuskiego, a korzyści z tego wynikające przytaczane były przy każdej okazji.

Czas jednak pokazał, że „boom” na języki zachodnia spowodował, że stały się one powszechnie znane i tym samym przestały być atutem dla pracodawców. Dziś doceniani są znacznie bardziej ludzie porozumiewający się swobodnie właśnie z naszymi wschodnimi sąsiadami. Chodzi nie tylko o język rosyjski, ale także białoruski czy ukraiński.

Z drugiej zaś strony, przesunęła się znacznie językowa granica „zachodu”. Poszukiwane są osoby ze znajomością szwedzkiego czy norweskiego, a także innych języków używanych w bardziej od nas oddalonych krajach.

Oczywiście nie znaczy to, że nie należy uczyć się angielskiego czy niemieckiego. Przeciwnie, one przydają się coraz bardziej w życiu codziennym i absolutnie nie należy deprecjonować ich znajomości. Jednak jeśli chcemy mieć w ręku naprawdę solidny atut, to będą nim raczej właśnie języki rzadkie, zarówno wschodnie, jak i zachodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *