Praca zdalna – plusy i minusy realizacji zadań przez Internet

Freelancing, bo o nim mowa, polega, najogólniej mówiąc, na tym, że zarówno poszukiwania zleceniodawców – lub pracodawców, bo etatowo też można działać w ten sposób – jak i późniejsza realizacja zadań zawodowych, odbywa się za pośrednictwem Internetu. I choć przyjął się stereotyp, że zdalnie zarabiają głównie studenci, młode matki, osoby niepełnosprawne czy chcący dodatkowo „złapać” trochę gotówki, freelancerzy wywodzą się z bardzo różnych grup społecznych i zawodowych. Nic zresztą dziwnego, taka praca ma wiele zalet. Nie jest też jednak pozbawiona sporych minusów.

Freelancing, czyli „coś za coś”

Jeżeli podejdzie się do tematu pracy zdalnej kompleksowo, odpowiednio się ją zaplanuje, jest to bardzo przyjemna forma zarabiania pieniędzy. Nie trzeba wstawać rano i klnąc na ulewę za oknem jechać do biura. Można wygodnie rozsiąść się latem na ogrodzie, z laptopem na kolanach, zamiast dusić się w garniturze. Absolutnym priorytetem jednak, jeżeli poważnie traktujemy swój zawód, jest umiejętność organizacji zarówno pracy, jak i życia prywatnego i relacji między nimi.

Praca zdalna – plusy

Korzyści, jakie daje freelancing, są bardzo duże. Pomijając już wygodę, istotne są takie kwestie, jak:

  • możliwość samodzielnej organizacji czasu pracy – zadania można wykonywać w dowolnie wybranych godzinach, również nocnych, jeśli jesteśmy „sowami” i wtedy myśli nam się najlepiej;
  • swoboda wyboru klientów – nie ma szefa przekazującego po prostu zlecenie do wykonania, można dobrać sobie własny profil osób, z którymi chcemy współpracować i odrzucać tych, z którymi niekoniecznie mamy ochotę mieć do czynienia;
  • wykonywanie zleceń można spokojnie pogodzić z innym, często głównym źródłem dochodów (zwykle z pracą etatową).

Wydaje się więc, że freelancing to najlepsze rozwiązane dla osób ceniących sobie samodzielność oraz ustalanie własnego harmonogramu i metod pracy. Jak jednak wszędzie, tu również pojawiają się minusy, czy raczej potencjalne problemy związane z takim sposobem zarobkowania.

Praca zdalna – minusy

Z reguły jest tak, że im większą mamy swobodę i wolność podejmowania decyzji, tym większa spoczywa na nas osobiście odpowiedzialność. W przypadku pracy zdalnej nie jest wcale inaczej. To właśnie powoduje, że istnieje również sporo minusów freelancingu:

  • Nigdy nie wiadomo, ile się zarobi – tłumacz pracujący zdalnie nie ma pewności, ile i czy w ogóle w danym miesiącu będzie miał zleceń. Nie jest więc też w stanie określić choćby w przybliżeniu kwoty, którą zarobi. Bardzo utrudnia to zwłaszcza planowanie większych wydatków, remontów, wyjazdów wakacyjnych. Dodatkowo brak stałego źródła dochodów jest źle widziany przez większość banków, można więc w zasadzie zapomnieć o kredycie mieszkaniowym czy innych formach pożyczek.
  • Ciągle szuka się nowych klientów – i to nie tylko na początku kariery. Oczywiście, kiedy ma się już wyrobioną własną markę, niektórzy zleceniodawcy wracają wielokrotnie, inni zaś zgłaszają się sami zachęceni przez tych pierwszych. Regułą jest jednak konieczność stałego, regularnego wyszukiwania zleceń i „konkurowania” o nie z wieloma freelancerami. Sprawia to, że nie da się skupić wyłącznie na tłumaczeniach, trzeba być też niezłym specjalistą marketingu.
  • „Nienormowany czas pracy” często oznacza realizowanie zleceń praktycznie bez przerwy – nieważne, czy akurat wypada długi weekend, święta, czy po prostu jest się przeziębionym. Przyjmuje się dodatkowe propozycje współpracy, żeby dysponować większą gotówką, nadgania się pracę nad projektami podczas urlopów czy wakacji. Zdarza się „zarywanie nocek”, jeżeli weźmie się zbyt dużo zleceń naraz.

Najbardziej dotkliwym minusem freelancingu jest jednak coś innego: brak stałego, bezpośredniego kontaktu ludźmi. Rozmawia się z nimi przez telefon, wysyła maile, czasami zamieni kilka zdań przez komunikator internetowy – nie ma jednak tego towarzyskiego aspektu pracy biurowej. Możliwości zrobienia sobie krótkiej przerwy i pogadania z kolegami i koleżankami, budowania bliższych relacji w zespole, często przenoszenia kontaktów zawodowych na grunt prywatny.

Jeżeli więc chce się pracować zdalnie, koniecznie i bezwzględnie trzeba zadbać także o życie prywatne. Inaczej bardzo szybko można poczuć się wyobcowanym, wypaść z rytmu towarzyskiego, co powoduje spadek nastroju i prowadzi do wypalenia zawodowego. W końcu „nie samą pracą człowiek żyje”.

Uwaga! Nie trzeba być freelancerem

Warto podkreślić, że praca zdalna nie musi być tożsama z freelancingiem. Wielu tłumaczy podpisuje umowę z konkretną firmą lingwistyczną i staje się normalnym, często pełnoetatowym pracownikiem. Można wtedy mieć pewność stałości zarobków i regularnych zleceń, mimo że nadal pracuje się w domu. Jest to swoisty kompromis między niepewnością freelancera a niechęcią etatowca do codziennego jeżdżenia do biura.

Podejmując się pracy zdalnej warto zaplanować swoją strategię działania, doboru klientów, formę reklamy. Zdecydować, czy chce się współpracować z jednym biurem, czy wybiera się ciągłe szukanie kolejnych klientów – czyli różnorodność zleceń kosztem ich regularności.

Dobrze jest jednak pamiętać, że każda praca zdalna jest tak samo męcząca i wymagająca, jak ta wykonywana w standardowych warunkach. Oczekiwania, że będzie się zajmować zleceniami godzinkę dziennie i zarobi się spokojnie na swoje utrzymanie, są po prostu nierealne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *