Jak założyć własne biuro tłumaczeń?

Zastanawialiście się kiedyś, o jakiej karierze mogą marzyć studenci kierunków filologicznych lub lingwistycznych? Wbrew pozorom odpowiedź na te pytanie nie jest takie łatwe. Owszem, absolwenci po takich studiach mają szansę otrzymać pracę w szkołach – placówki edukacyjne w dalszym ciągu szukają nauczycieli z odpowiednim przygotowaniem do nauczania z języka obcego. Jeszcze inni szczęśliwcy dostają posady w dużych korporacjach i świadczą usługi translatorskie największym szychom współczesnego biznesu. Jednakże, wielu absolwentów decyduje się na emigrację do innych krajów – najczęściej tych, gdzie obowiązuje znajomy im język. Dlaczego tak robią? Powód jest prosty: znajdują pracę o wiele szybciej niż przeciętny człowiek. Potrafią płynnie porozumiewać się z zagranicznymi pracodawcami i tym samym stają się cennymi pracownikami dla swoich szefów.

Są też i tacy, którzy zostają w kraju i marzą o pracowaniu w/lub założeniu własnego biura tłumaczeń. Niestety, sporo osób rezygnuje jednak z tych planów. Rzeczywistość po ukończeniu studiów staje się niezwykle brutalna i stawia przed młodym człowiekiem wiele, czasem trudnych do ominięcia przeszkód. Jednakże, od kilku lat zauważamy w Polsce całkiem pozytywną tendencję. Osoby chcące otworzyć własną działalność gospodarczą nie mają już takich kłopotów na samym starcie jak to było jeszcze kilka lat temu. Duża w tym zasługa rządu i jego reform związanych z rejestracją firmy, której co prawda nie zakłada się w jeden dzień, ale jest to o wiele łatwiejsze niż miało to miejsce jakiś czas temu. Rzecz jasna musimy jeszcze trochę się nastać w różnych urzędach i instytucjach, jednakże nie nastręczają już tylko kłopotów, a tym samym nie zniechęcają do prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Niestety, tam gdzie pojawiają się plusy oraz udogodnienia, muszą istnieć też wady. Młodzi przedsiębiorcy powinni wiedzieć, że rynek tłumaczeniowy jest dzisiaj naprawdę ogromny. Panuje nawet czasem przesyt przedstawicieli tej branży. Jeżeli w naszym kraju działa tyle firm jasnym się wydaje, że istnieje też potężna konkurencja, która potrafi skutecznie zgasić nasz zapał do działania. Jeszcze inni próbują korzystać z nieczystych sztuczek mających na celu zdyskredytować nas w oczach klientów. Ci są najczęściej nieświadomi „wojny” jaka się toczy między firmami. Prawa wolnego rynku są niestety nieubłagane – wygrywa ten, kto potrafi przyciągnąć do siebie jak najwięcej ludzi z pieniędzmi. Co musimy w takim razie zrobić, aby utrzymać się na fali branży tłumaczeniowej? Jest na to kilka sposobów. Jeżeli zamierzamy otworzyć biuro tłumaczeń warto poznać wcześniej tę materię „od kuchni”, czyli samemu znać się na tłumaczeniach, orientować się w pojęciach. Przede wszystkim jednak musimy stworzyć własny biznes plan, który nie jest taki prosty do napisania. Powinniśmy znać siebie – cele o jakich marzymy, sposób dotarcia do nich oraz metody jakimi się posłużymy by osiągnąć sukces. Będzie ciężko, ale nasza praca na pewno się opłaci. Dobre rozeznanie pozwoli nam bowiem realnie oszacować szanse na powodzenie przyszłego interesu.

Kolejna sprawa dotyczy pewnej złotej zasady na rynku tłumaczeniowym. Wymaga ona od nas wielu rozmów, zaangażowania i sporych zdolności interpersonalnych. Dzięki tym elementom będziemy w stanie stworzyć „siatkę kontaktów”, a więc listę osób które rozpropagują nasze biuro na rynku lokalnym. Im więcej znajomych tym lepiej, chociaż jeżeli udało nam się pozyskać trzech dużych i poważnych klientów, możemy już mówić o pewnym powodzeniu. W tym wypadku matką sukcesu będzie oczywiście nasza rzetelna praca, ale również dobre słowo o prowadzonym przez nas biurze tłumaczeń. Wiadomo – siłą przyciągającą nowych klientów są sami ludzie, którzy żyją z plotek i różnych przydanych wiadomości. Ważne, by informacje krążące na nasz temat były tylko pozytywne. Po za tym warto postawić na reklamę. To jednak wiążę się z wysokimi kosztami, które nie zawsze będą pasowały na naszą, prawie pustą kieszeń – zwłaszcza na samym początku kariery translatorskiej. Niemniej musimy zdawać sobie sprawę, że najważniejszym czynnikiem na początku działalności jest właśnie reklama. Nie musi przecież ona znajdować się na billboardach, czy wielkich banerach przy ulicy. Jeżeli nie chcemy tracić zbyt wielu pieniędzy, pomyślmy o internetowej reklamie w np. portalu informacyjnym. Nie zapłacimy za dużo, ale będziemy mieli pewność, że logo naszej firmy trafi do naprawdę wielu potencjalnych klientów. Jednakże, koszty tradycyjnej reklamy są zazwyczaj bardzo duże, a co się z tym wiąże – już na starcie musimy dysponować pokaźną gotówką. Warto o tym pomyśleć zawczasu.

Skoro o tym mowa, nie zapominajmy o szeregu formalności prawnych i urzędowych do wypełnienia. Jest to bardzo ważne jeżeli zamierzamy działać w pełni legalnie. Zajmuje to sporo czasu i musimy po prostu uzbroić się w cierpliwość. Raz poprawnie zarejestrowana firma da nam poczucie bezpieczeństwa, a co za tym idzie – spokój, że nie wpadnie do nas prawnik żądający zamknięcia działalności. W międzyczasie powinniśmy szukać dobrze zlokalizowanego lokalu. Przede wszystkim nie powinien on znajdować się na obrzeżach miasta, ponieważ klientom nie będzie się chciało do nas fatygować. Najlepiej, jakbyśmy wynajęli biuro gdzieś w centrum albo w śródmieściu, gdzie krąży na co dzień wielu przechodniów. Oczywiście patrzmy również na ceny wynajmu i opłaty za media. Właściciele lokali lubią bowiem często przesadzać z cenami, żądając wręcz astronomicznych kwot za małą klitkę bez okien. Być może przesadzamy z tym opisem, ale warto mieć to na uwadze, kiedy szukamy jakiegoś lokum dla naszej firmy. Prowadzenie biura tłumaczeń wiąże się też z zatrudnieniem współpracowników. Powinniśmy im ufać może nie w stu procentach bo jest to niemożliwe, ale tych 90-95 proc. na pewno. To, w jaki sposób zamierzamy rekrutować tłumaczy zależy tylko i wyłącznie od nas. Pamiętajmy jednak o sprawdzeniu ich kompetencji, a więc w jakim stopniu znają dany język obcy, w jakich dziedzinach się specjalizują, jakie obierają metody translacji tekstów oraz czy potrafią nawiązać pozytywną nić przyjaźni z klientami. Są to bardzo poważne cechy, dzięki którym nasza firma ma szansę odnieść w przyszłości spory sukces.

Choć powyższe słowa mogą Was trochę zniechęcić do zakładania własnej firmy, wychodzimy jednak z założenia, że warto na te tematy rozmawiać. Dzięki temu będziecie wiedzieli czego unikać, a gdzie warto postawić swoje trzy grosze. Jednakże, najlepszą nauką dla początkujących przedsiębiorców branży tłumaczeniowej jest nabywanie doświadczenia na własnej skórze. Nie chodzi nam o to, by się od razu sparzyć, ale wiedzieć jak postępować w tym ciekawym, a zarazem trudnym świecie. Wiedza nabyta w ten sposób na pewno zaprocentuje i być może wyda owocne plony. Tak więc warto podjąć ryzyko w tym zawodzie, jeżeli oczywiście jesteśmy dosyć zdeterminowani i pewni swojego sukcesu. Grunt to nie przejmować się porażkami, a wyciągać z nich wnioski i iść cały czas do przodu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *