O godności i znaczeniu zawodu tłumacza

W niektórych słownikach wyrazów obcych nadal można znaleźć hasło „Traduttore traditore” – z włoskiego znaczy to: tłumacz to zdrajca. Stwierdzenia tego używano jako swoistej formy podkreślenia, że żaden przekład nie jest idealnie wierny oryginałowi. I rzeczywiście, bardzo długo było tak, że tłumaczy traktowano jako „zło konieczne”, ale zdecydowanie nie darzono ich szacunkiem. Na szczęście z biegiem lat, a może raczej wieków, to podejście bardzo się zmieniło.

Walka o szacunek i uznanie dla zawodu tłumacza

Zmianę nastawienia do przekładów i osób ich dokonujących zawdzięczamy w bardzo dużej mierze licznym stowarzyszeniom i towarzystwom tłumaczy. Intensywnie walczyły one przez lata o godność zawodu, wskazując przy tym na wielką odpowiedzialność, jaką biorą jego przedstawiciele na swoje barki.

Konieczna była przede wszystkim zmiana negatywnego nastawienie społecznego do tłumaczy, mającego swoje źródło jeszcze w czasach historycznych. Zdarzało się wówczas bowiem, że niektóre przekłady, wykonywane na potrzeby „plebsu”, przeinaczały nawet wielkie dzieła mistrzów greckich czy rzymskich.

Obecnie co prawda nie nazywa się już wykonujących ten zawód ludzi „zdrajcami”, jednak walka o szacunek i uznanie jeszcze się nie zakończyła. Do tej pory w społeczeństwie panuje powszechna opinia, że tłumaczem może zostać każdy, kto dobrze zna język obcy. Z powodu takich stereotypów właśnie, nadal można się spotkać z pewną pogardą do całej branży. Wynika ona po prostu z przekonania, że w zasadzie zawód ten to nic innego niż korzystanie ze znajomości dwóch różnych języków i branie za to całkiem sporych pieniędzy.

Tymczasem biegła znajomość obcego języka nie wystarczy, aby zostać tłumaczem

Znasz język? Jak dobrze i skąd? Z gazet, telewizji, gier komputerowych, ze szkoły?Prawdopodobnie dasz radę „dogadać się” z obcokrajowcem, ale taka znajomość języka obcego jest bardzo zdradliwa. Pozwala jedynie na powierzchowną komunikację. Do umiejętności tworzenia rzetelnych, zrozumiałych, naturalnie oddających intencje i cele oryginału przekładów, jest jeszcze daleka droga.

Wiedza tłumacza nie może kończyć się na samym języku obcym. Tak samo ważne jest poznanie kraju, którego mową posługuje się w pracy – narodu, historii, obyczajów, postaw społecznych. Jeżeli komuś brakuje gruntownego wykształcenia humanistycznego, nie ma nawet co myśleć o tłumaczeniu literatury angielskiej, francuskiej, nie wspominając nawet o bardziej egzotycznej.

Nawet najłatwiejsze i najbardziej podstawowe tłumaczenie choćby powieści wymaga nie tylko dogłębnych studiów językoznawczych, ale też kulturoznawczych i społecznych. Inaczej nie da się oddać realiów innego kraju w taki sposób, aby były zrozumiałe dla osoby, która być może nigdy nie miała z nimi bezpośredniej styczności.

Na szczęście podejście do zawodu tłumacza ciągle ulega poprawie

Dziś tłumaczowi „patrzy się na ręce”. Powstały prawne i administracyjne mechanizmy, które pozwalają zrewidować rzetelność wykonywanej przez niego pracy. Niegdyś na potęgę przekłamywano treść oryginału na rzecz swojej wizji dzieła literackiego, co w wielu przypadkach miało katastrofalne skutki dla zrozumienia całego utworu – dzisiaj, ze względu na istnienie bardzo ścisłych standardów jakości, takie rzeczy u profesjonalistów już się nie zdarzają.

Każdy tłumacz powinien potrafić zachować duży dystans do wykonywanej pracy, ale jednocześnie i do powszechnych w dalszym ciągu, negatywnych o niej opinii. Choćby właśnie do tej sugerującej, że tłumaczem może zostać, każdy, kto zna dobrze język obcy.

Warto też starać się burzyć takie stereotypy, obniżają one bowiem niesłusznie rangę zawodu. Przekazanie społeczeństwu, jak ważne we współczesnym świecie jest porozumienie ponad barierami językowymi, umożliwiane właśnie przez odpowiedniej jakości przekład, może spowodować zmianę nastawienia do branży i obdarzenie jej zasłużonym przez wieki szacunkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *