Zmowa milczenia – częsty problem tłumacza języka angielskiego

Wittgenstein powiedział: „Granice języka ujawniają się poprzez niemożność opisania faktu, który odpowiada zdaniu (jest jego przekładem), bez powtórzenia zdania”. Nic bardziej prawdziwego. Słowo ‘milczeć’ nie ma odpowiednika angielskiego, ‘silence’ to cisza. Milczenie nie jest ciszą.

Milczenie to konstrukcja kulturowa. Wobec tego, czy Anglicy i Amerykanie nie milczą? Podążając za teorią nieprzekładalności języka – wszystko jest nieprzekładalne – można stwierdzić, że nie istnieją jednakowe tłumaczenia, nie ma takich samych rzeczy, nie ma takich samych ludzi. Milczenie stawia tutaj poważny problem na polu tłumaczenia z języka angielskiego. Niemożność uchwycenia kontekstu milczenia, sprawia, że wiele utworów literackich pozostaje nieprzetłumaczonych, a gdy zostaną już przetłumaczone, to nie mogą być do końca zrozumiałe.

Milczenie nie jest ciszą

Milczenie potrzebuje człowieka, jest pełne znaczeń. Cisza jest pusta, pozbawiona sensu i znaczenia. Milczenie współgra ze słowami, czasami je kontrastuje, a czasami uzupełnia. Jest ono specyficznym stanem i słowem pozostającym do przetłumaczenia, ponieważ wyraża to, czego słowa nie potrafią przedstawić. Tu tkwi jądro osobliwości czasownika ‘milczeć’.

Cisza jest stanem, z którym nic się nie wiąże, jest desygnatem pustki; milczenie jest szlachetniejsze, dopełnia akcję, tworzy nowe konteksty. Może być dopełnieniem dzieła.

„The rest is silence”

Reszta jest milczeniem czy reszta jest ciszą?

Analizując znane przysłowie, łatwo dostrzegamy różnice interpretacyjną. Jeżeli autor w ten sposób puentuje swoje dzieło, jak je odnieść do rzeczywistości interpretacyjnej?
Przekładając zdanie w kierunku milczenia, zakończenie staje się bardziej wymowne, ma wskazać nam symbolikę słowa, jako rodzaju zadumy, szlachetnej stagnacji. Milczenie dopełnia słowa, jest bardziej wymowne i metaforyczne.

Jeżeli zdanie przełożymy na korzyść ciszy, wówczas interpretacja zakończenia może odnieść całkowicie odwroty skutek. Cisza to pustka, tym samym zakończenie może świadczyć tutaj o obojętności podmiotu lirycznego, narratora czy bohatera na obecny w dziele stan rzeczy. Skoro istnieje cisza, to nie ma nic, ciszą nic się nie zyskuje. Milczeniem możemy spotęgować obecny stan rzeczy – potwierdzić coś, albo się temu sprzeciwić, nie stoimy z boku i nie jesteśmy obojętni.

Tak daleko idące rozważania translatorskie można poczynić w kontekście wielu języków. Za każdym razem udowodnimy, że języki znacznie się różnią między sobą. Nigdy zatem nie będzie tak, że przekład będzie w 100 % taki sam, jak oryginał. Pamiętajmy, że milczenie też musimy jakoś oddać, zaakcentować w tłumaczonym tekście. Nie możemy go uciszyć. Musimy w pełni oddać sens i realia danego utworu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *