Samuel Johnson – „żongler słów” i jego słownik języka angielskiego

Samuel Johnson potrzebował około ośmiu lat na ukończenie słownika języka angielskiego, który wydano 15 kwietnia 1755. Praca ta wkrótce stała się jednym z najważniejszych dzieł w historii języka angielskiego i pozostała głównym źródłem odniesienia aż do początku XX wieku. A warto wiedzieć, że człowiek ten był słynnym humorystą i autorem kultowych anegdot, napisał niezliczoną ilość prac dziennikarskich i krytycznych, biografii, esejów, wierszy, a nawet powieści i sztukę. Przemycił ogromną ilość dowcipu i językowej kreatywności do swojego słownika, który zdefiniował ponad 42 000 słowa, wykorzystując 114 000 literackich cytatów, aby je zilustrować. Aby nie być gołosłownymi podajmy opis jednego z haseł, „owies – ziarno, które w Anglii na ogół podaje się koniom, ale w Szkocji wspiera ludzi”. Ta słynna definicja jest tylko czubkiem góry lodowej, jeśli chodzi o poczucie humoru i żarty Samuela Johnsona.

 

Pan od angielskiego

Słownik Johnsona pojawił się w 1755 roku i pozostaje przełomowym osiągnięciem angielskiej prozy, niezwykłym indywidualnym przedsięwzięciem, które obejmowało ponad 42 000 wpisów, a sam jego twórca poświęcił na jego ukończenie ponad osiem lat.

Imię i nazwisko: Samuel Johnson

Data i miejsce urodzin: 7 lub 18 września 1709 roku, Lichfield

Data i miejsce śmierci: 13 grudnia 1784 roku, Londyn

Zawód: poeta, biograf, leksykograf i eseista. Oxford Dictionary of National Biography opisał go jako jednego z najwybitniejszych postaci w historii Anglii

Dzieło życia: „A dictionary of the English language”

Samuel Johnson urodził się w Lichfield w Staffordshire. Był synem księgarza Michaela Johnsona. Dotknęło go wielkie nieszczęście, w dzieciństwie w wyniku chorób stracił słuch oraz oślepł na jedno oko. Problemy ze zdrowiem przełożyły się na jego życie – odizolowany od rówieśników bardzo dużo czytał, co wydało później owoc w postaci niesamowitego obycia z literaturą i ogólnej erudycji.

Uczęszczał do Prembroke College w Oksfordzie. Warto podkreślić, że skarżył się na intelektualną lenistwo swoich rówieśników. Czuł się upokorzony, gdy jeden z uczniów zlitował się nad nim i podarował mu w prezencie parę butów. Z przyczyn finansowych musiał opuścić uczelnię. Nie trudno sobie wyobrazić, że bardzo źle to przeżył, wpadł w depresję. Udało mu się przejść przez ten ciężki czas dzięki przyjaźni z Edmundem Hectorem. Opuścił uniwersytet bez dyplomu, w tamtym czasie żył w nędzy.

W 1735 roku postanowił poślubić wdowę Elizabeth „Tetty” Potter. Choć jego wybranka była aż o dwadzieścia lat od niego starsza, przeżyli ze sobą 17 lat, do jej śmierci w 1752 roku.

Początkowo próbował zdobyć posadę nauczyciela, ale brak dyplomu i poważania wśród uczniów zmusiły go do zmiany planów. Tak życie popchnęło go do Londynu, przeniósł się tam w 1737 roku. W tym czasie pracował jako recenzent książek, biografii i sprawozdawca z obrad parlamentu.

Początków jego kariery pisarskiej należy doszukiwać się w czasie kiedy zaczął pisać do „Gentleman’s Magazine”. Publikował tam teksty z obrad parlamentu „Debates of the Senate of Magna Liliputia” – zmieniał nazwiska i nazwy krajów, ale w ten sposób, aby były zrozumiałe wszelkie aluzje. Publikacje te stały się w tamtym czasie bardzo popularne.

Po ukończeniu ogromnego zadania złożenia słownika, dzieła jego życia, nad którym pracował w latach 1747-1755, został sowicie wynagrodzony. Choć nie stał się bogaty, praca ta przyniosła mu sławę jednego z pierwszych leksykografów.

W latach 1750-1752 stworzył serię esejów „Rambler” („Wędrowiec”), w latach 1758-1760 „Ilder” („Podróżnik”). W roku 1759 napisał satyrę pt. „Rasselas, Prince of Abissinia” („Rasselas, książę Abisynii”).

„Rambler”

Na chwilę zatrzymajmy się przy wspomnianej niedawno serii esejów o tytule „Rambler”. Miały być opublikowane w każdy wtorek i sobotę i sprzedawane po dwie pensy. Wyjaśniając tytuł po latach, Samuel Johnson powiedział swojemu przyjacielowi, malarzowi Joshua Reynoldsowi, że „nie wiedziałem, jak to nazwać, usiadłem w nocy przy moim łóżku i zdecydowałem, że nie pójdę spać, dopóki nie tytuł nie wydawał się najlepszym, jaki się wymyśliłem, i wziąłem go.

Te eseje, często o tematyce moralnej i religijnej, były zazwyczaj poważniejsze niż sugerowałby tytuł serii. Popularność wzrosła, gdy problemy zostały zebrane w jednym tomie – wydanie ich powtórzono dziewięć razy za życia Johnsona.

Pisarz i drukarz Samuel Richardson nie chciał zdradzić tego, kto stał za tymi esejami. Tylko on i kilku przyjaciół Johnsona miało świadomość o tym, kto kryje się za ich autorstwem.

Jedna z przyjaciółek Samule Johnsona, powieściopisarka Charlotte Lennox,  w swoim „The Female Quixote” stwierdziła, że jest on „największym geniuszem obecnego wieku”.

„The Vanity of Human Wishes”

Jego najbardziej ceniony utwór został napisany z, jak to określił biograf Johnsona, Boswell, „niezwykłą szybkością”, że człowiek ten „mógł być wiecznie poetą”.

Utwór ten jest imitacją „Satyry X” Juwenalisa z Akwinu, rzymskiego poety satyrycznego, autora słów „jest szaleństwem i głupotą żyć jak żebrak, aby umrzeć bogatym człowiekiem”.  Johnson twierdził tu, że „antidotum na próżne ludzkie pragnienia są nieskuteczne życzenia duchowe”. W szczególności kładł nacisk na „bezbronność jednostki przed kontekstem społecznym” i „nieuchronne samooszukiwanie się, w wyniku którego ludzie są sprowadzani na manowce”.

Nie zyskał popularności i sprzedał mniej egzemplarzy niż „London”.

W 1762 roku przyznano mu rentę rządową.

Wokół osoby Johnsona powstał krąg literacki, a wśród jego działaczy byli m.in.:

  • Oliver Goldsmith – irlandzki lekarz i pisarz, znany głównie jako autor powieści „Pleban z Wakefieldu”,
  • Joshua Reynolds – malarz, angielski portrecista, twórca obrazów historycznych, mitologicznych i pejzaży. Jeden z założycieli i zarazem pierwszy przewodniczący Królewskiej Akademii Sztuki,
  • Edmund Burke – irlandzki filozof, polityk, twórca nowoczesnego konserwatyzmu, krytyk rewolucji francuskiej, wolnomularz,
  • David Garrick – angielski aktor, dramaturg i przedsiębiorca teatralny.

W 1763 roku poznał Jamesa Boswella, pamiętnikarza szkockiego. Panowie zostali dobrymi przyjaciółmi, a w 1791 roku Boswell opublikował biografię Samulea Johnsona.

Schorowany zmarł w wieku 75 lat. Pochowano go w Opactwie Westminsterskim.

Słownik angielskiego choć był dziełem jego życia, nie należał do jedynych dzieł, za których stworzeniem stał ten człowiek.

  • Opracował i napisał przedmowę do utworów Williama Szekspira (1765),
  • tworzył traktaty polityczne,
  • zapiski z podróży do Szkocji, „A Journey to the Western Islands of Scotland” („Podróż do zachodnich wysp Szkocji”),
  • zbiór biografii poetów brytyjskich w 10 tomach, „The Live sof the English Poets”,
  • serię kazań.

W Birmingham założono Birmingham Central Library, w której znajduje się ponad 2 tys. dzieł Johnsona oraz książek i czasopism mu poświeconych.

Potrzebujesz nawiązać kontakt z dobrym tłumaczem języka angielskiego? Chcesz, aby była to osoba z doświadczeniem, ale i pasją? Jeśli zależy ci na sprawnym znalezieniu właściwego specjalisty najprościej zwrócić się o pomoc do ekspertów z renomowanego biura tłumaczeń. Decydując się na taki ruch masz pewność, że oddasz pracę w zaufane ręce.

Słownik języka angielskiego – dzieło życia Samuela Johnsona

W 1746 roku grupa wydawców zwróciła się do Samuela Johnsona z pomysłem stworzenia autorytatywnego słownika języka angielskiego. Umowę spisano 18 czerwca 1746 roku. Johnson twierdził, że może ukończyć projekt za trzy lata. Chociaż nie udało mu się zrobić tego w założonym terminie, ostatnie prace zakończył po ośmiu latach.

Niektórzy krytykowali słownik, w tym Thomas Babington Macaulaya, historyk stwierdził dosadnie, że Johnson to „nędzny etymologa”. Inni byli zdania, że  z łatwością zalicza się do jednego z największych osiągnięć i prawdopodobnie największego, jaki kiedykolwiek wykonała jedna osoba.

Słownik Johnsona nie był ani pierwszy, ani wyjątkowy. Było to jednak najczęściej używane i naśladowane wydanie przez 150 lat od pierwszej publikacji i ukończenia Oxford English Dictionary w 1928 roku.

W 1741 roku David Hume twierdził: „Elegancja i stosowność zostały bardzo zaniedbane, nie mamy słownika naszego języka i rzadko znamy gramatykę”. Słownik Johnsona oferuje wgląd w XVIII wiek i „wierny zapis języka, którego używali ludzie”. Oceniany był więcej niż jako książka referencyjna, ale dzieło literatury.

Przez dekadę ciągła praca Johnsona nad słownikiem przekładała się na problemy finansowe. Musiał zatrudnić wielu asystentów do kopiowania i pracy mechanicznej, które wypełniały dom nieustannym hałasem i bałaganem. Był także rozpraszany złym stanem zdrowia żony Tetty, kiedy zaczęła wykazywać oznaki śmiertelnej choroby.

Słownik został ostatecznie opublikowany w kwietniu 1755 roku. Na stronie tytułowej znajdowała się informacja, że Uniwersytet Oksfordzki przyznał Johnsonowi tytuł magistra sztuki w oczekiwaniu na to dzieło.

Było to opasłe tomisko:

  • strony miały prawie 18 cali (46 cm) wysokości,
  • książka miała szerokość 20 cali (51 cm) po otwarciu,
  • zawierała 42 773 pozycje, do których dodano tylko kilka kolejnych w kolejnych edycjach,
  • sprzedawano ją za ekstrawagancką jak na tamte czasy cenę 4 10 £, prawdopodobnie przybliżona kwota 350 £ dzisiaj,
  • ważną innowacją w angielskiej leksykografii było zilustrowanie znaczeń jego słów literackimi cytatami, których można tam było odnaleźć aż 114 000. Najczęściej cytowanymi autorami byli: William Szekspir, John Milton i John Dryden.

Minęły lata, zanim słownik Johnsona osiągnął zysk. Lata później wiele jego cytatów powtarza się w różnych wydaniach słowników – „Webster’s Dictionary” czy „New English Dictionary” / „Oxford English Dictionary”.

Zaglądając do słownika angielskiego Samuela Johnsona

No dobrze, nawiązując do słów, które zamieściliśmy we wstępie do tego artykułu pokażemy wam, że Samuel Johnson, człowiek niezwykle oczytany i erudyta, miał niezwykle bystre oko i niemałe poczucie humoru.

Jesteście ciekawi jak wytłumaczył w swoim słowniku czym jest akcyza? Oto jego definicja:

„nienawistny podatek nakładany na towary i rozstrzygany nie przez zwykłych sędziów majątku, ale nieszczęśników wynajętych przez tych, którym płacono akcyzę”.

Inny przykład. Johnson najwyraźniej nie myślał zbyt wiele o swojej własnej pracy. Dlaczego? Na jednej ze stron jego słownika znajduje się wytłumaczenie tego, im jest leksykograf. Jesteście ciekawi, co napisał?

„Nieszkodliwy druid”, który „zajmuje się śledzeniem oryginału i wyszczególnieniem znaczenia słów”.

No dobrze, ale mamy jeszcze coś lepszego. Za zlecenie przygotowania słownika miał otrzymać sumę w wysokości 1500 gwinei. Johnson oczywiście miał kogoś takiego, jak patron, który „czuwał” nad wydaniem jego słownika. Chyba nie miał najlepszego zdania o kimś takim, bo w swoim słowniku definiuje go jako…

„nędznik, który wspiera bezczelnością i jest wynagradzany pochlebstwami”.

Dostało się też gronostajowi…, którego określił jako „małe, cuchnące zwierzę”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *