Tłumaczenie Shreka, czyli o przekładach filmów i bajek dla dzieci

Tłumaczenie Shreka, czyli o przekładach filmów i bajek dla dzieci

Jedną z najbardziej znanych produkcji dla dzieci i młodzieży ostatnich lat jest film „Shrek”, a właściwie jego 1 i 2 część. Tłumacze tej kultowej bajki stali się bardzo popularni i często na łamach specjalistycznej prasy opowiadali, z jakimi problemami spotykali się podczas tworzenia przekładu „Shreka” na język polski. Wspominali wówczas między innymi o tym, że praca nad pierwszą częścią była łatwiejsza: tłumacze byli anonimowi, a sukces międzynarodowy filmu przyszedł dopiero później. W kolejnych częściach natomiast musieli się już wykazać dużą dozą fantazji i pomysłowości. Zwłaszcza, że bajki i filmy dla dzieci ogólnie są bardzo wymagające.

Łatwa w odbiorze bajka – trudne zadanie dla tłumacza

Widz, który biegle posługuje się angielskim, z pewnością wybrał się do kina na wersję bez napisów czy dubbingu. Oryginał zawsze będzie przekazywał intencje producenta i reżysera w stopniu większym, niż najlepszy nawet przekład. Większość odbiorców w naszym kraju stanowiły jednak dzieci, które nie mają zwykle takiego luksusu jak możliwość zrozumienia w pełni dialogów, żartów sytuacyjnych i słownych czy aluzji, wypowiadanych w obcym im języku.

Ponieważ zaś „Shrek” przeznaczony jest przede wszystkim dla najmłodszej publiczności, stąd na tłumaczach właśnie spoczywał ciężar dostosowania treści przekładu nie tylko do oczekiwań dzieci, ale też do etapu ich rozwoju. Głównym celem było tu przecież przekazanie sensu opowieści, a ta stworzona została w taki sposób, aby „coś dla siebie” znalazły w niej wszystkie grupy wiekowe kinomanów.

Osadzenie opowieści w określonej kulturze i jego wpływ na tłumaczenie

Jeden z tłumaczy pracujących przy pierwszej części „Shreka” podzielił się interesującym problemem, z jakim się spotkał. Jeden z bohaterów filmu opowiadał mianowicie popularną w Stanach Zjednoczonych bajkę o marynarzu, która w naszym kraju jest zupełnie nieznana. Co można zrobić w takiej sytuacji, aby nie zatracić sensu wypowiedzi, ale też przełożyć ją w sposób zrozumiały? Tłumacz wybrnął z tego w ciekawy sposób: zamienił opowieść na bajkę o Żwirku i Muchomorku, dostosowując w ten sposób fragment filmu do naszej rodzimej publiczności.

Niestety, w kolejnych częściach, konsekwencja nie została zachowana. Pracujący nad nimi tłumacze mieli zupełnie inne podejście do tego typu aranżacji kulturowych, przez co zachwiana została w pewnym stopniu spójność przekładu.

Problemów z tłumaczeniem „Shreka” było jednak znacznie więcej

Jednym z większych wyzwań były pojawiające się często w filmie żarty kulturowe, które bardzo trudno jest przełożyć na język polski tak, aby wywołały podobne reakcje publiczności, jak w krajach anglojęzycznych. Bardzo mało jest tam zresztą żartów uniwersalnych, co dodatkowo podnosiło poprzeczkę tłumaczom „Shreka”.

Pracę znacząco utrudniała zresztą sama wytwórnia Dreamworks, z której ten film wyszedł. Trudno było na przykład uchwycić ważne dla akcji konteksty, ponieważ tłumacze, w celu „zabezpieczenia treści przed kopiowaniem”, nie otrzymali ostatecznej, kolorowej wersji produkcji. Do ich rąk trafiło nagranie czarno-białe, na dodatek bez jakichkolwiek efektów dźwiękowych, z samymi napisami.

Takie podejście wytwórni, choć w pewnym stopniu zrozumiałe ze względów finansowych, utrudniło w znaczący sposób tłumaczenie opowieści. Często po prostu nie było możliwości odpowiedniego wpisania wypowiedzi bohatera w kontekst czy scenę. W niektórych fragmentach niestety wpłynęło to negatywnie na rodzaj i jakość komizmu słowa, sytuacji i postaci w „Shreku”.

Mimo tych wszystkich utrudnień, popularność produkcji w naszym kraju świadczy jednoznacznie, że tłumacze dokonujący przekładu „Shreka” poradzili sobie świetnie z tym skomplikowanym zadaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *