Zasady współpracy z tłumaczami

Trudno jest jednoznacznie określić, jakie zasady należy zastosować, by znaleźć odpowiedniego tłumacza. Ten krótki poradnik pomoże Ci podjąć właściwą decyzję.

Proponuję zacząć od podzielenia tłumaczy na kilka najważniejszych grup:

1. Szkoły językowe.

Szkoły językowe często oferują tłumaczenia jako dodatkową działalność. Jeśli usługa jest na wysokim poziomie, nie stanowi to problemu. Gorzej, gdy stosuje się zasadę, że każdy native speaker to dobry tłumacz. Szkoły działają jak pośrednicy, szukając zleceń i następnie przekazując je native-speakerom.

Moim zdaniem, native speakerzy nie są jeszcze dobrymi tłumaczami. Nie każdy, kto dobrze mówi językiem obcym, potrafi w nim pisać.

Uważaj także na szkoły językowe, które oferują ceny tłumaczeń wyższe niż rynkowe, tylko z takiego powodu, że pracują w nich native speakers. Brzmi to świetnie, ale raczej nie daje Ci żadnych korzyści. Jeśli masz dopłacać do tłumaczenia kilka złotych za 1800 znaków tylko po to, by wykonał je native speaker, lepiej poszukaj innego rozwiązania. W wielu sytuacjach, native speaker otrzymuje tylko niewielką część wynagrodzenia biura tłumaczeń. Jeszcze jednym niepokojącym faktem jest to, że tłumaczeniami w szkołach językowych rzadko kiedy zajmują się profesjonalni, pełnoetatowi tłumacze.

Z drugiej strony, znam też szkołę językową, która prowadzi jednocześnie biuro tłumaczeń i klienci są bardzo zadowoleni z ich usług. Wszystko zależy od tego, jak duże jest doświadczenie w branży.

2. Uczelnie.

Uczelnie to także miejsca, w których można znaleźć tłumaczy – zajmują się nimi zarówno pracownicy, jak i studenci. Moim zdaniem, korzystanie z usług profesorów uczelnianych jest dobrym rozwiązaniem tylko w mniejszych projektach, a staje się ryzykowne na szerszą skalę.

Po pierwsze, nie są to zawodowi tłumacze. Po drugie, posiadają zwykle za mało wiedzy technicznej i nie mają do czynienia z językiem technicznym lub biznesowym. Po trzecie, często pojawiają się problemy z zarządzaniem projektem i brakiem czasu. Może się to skończyć niedopełnieniem terminów realizacji. Po czwarte – osoby pracujące na uczelniach są oderwane od trendów i zupełnie nie znają się na marketingowym aspekcie tłumaczeń, przez co translacja może być wysokiej jakości, ale zupełnie niedopasowana do Twoich potrzeb.

Największym plusem współpracy z takimi osobami jest to, że traktują one tłumaczenia jako pracę dorywczą i nie oczekują bardzo dużych stawek. Jeśli stawka jest wysoka, możesz próbować się targować.

Współpraca ze studentami jest zaś możliwa, ale tylko na podstawie zlecenia próbnego. Niektórzy studenci oferują dobrą jakość i tylko tłumaczenie próbne jest jedynym sposobem, by się o tym przekonać.

3. Freelancerzy.

Niektórzy freelancerzy to pierwszorzędni tłumacze, inni zaś tylko określają się mianem tłumaczy, a w rzeczywistości traktują tę pracę jako szansę na zarobienie kilku złotych. Trudno jest szybko określić, na którego tłumacza trafimy. Warto poszukać osoby, od początku wyróżniającej się profesjonalnym podejściem, referencjami i oferującej próbki tłumaczeń. Oprócz tego, trzeba po prostu porozmawiać z tłumaczem. Upewnij się, że rozumie on Twoje potrzeby i (jeśli prowadzisz firmę) oczekiwania Twoich klientów. Moim zdaniem, bardzo łatwo jest trafić na tłumacza, który nie zna się na swoim fachu.

4. Biura tłumaczeń.

Jakość pracy biura tłumaczeń zależy w dużej mierze od tego, kto jest jego właścicielem. Podczas wybierania biura tłumaczeń, kieruj się takimi samymi wytycznymi, co podczas pracy z freelancerami. Jedną z różnic jest to, że biuro tłumaczeń poświęca więcej czasu na zarządzanie projektami. Zwykle jedna osoba jest odpowiedzialna za cały proces tłumaczenia i monitoruje jego postępy. Można też ustalić budżet, jaki przeznaczymy na tłumaczenie, a manager projektu będzie go pilnował.

Te korzyści są szczególnie widoczne podczas pracy z dużymi projektami. W małych projektach raczej nie będzie to miało dla Ciebie znaczenia i nie zobaczysz różnicy między pracą z biurem i z freelancerem. Jeśli projekt jest pokaźny i masz mało czasu na stworzenie tłumaczeń, skorzystanie z oferty biura wydaje się najlepszą opcją.

Kilka zasad, które pomogą Ci uniknąć współpracy ze złym tłumaczem.

Unikaj zlecania tłumaczeń komuś, kto nie jest tłumaczem. Nigdy nie współpracuj z osobą, która twierdzi, że zajmuje się tłumaczeniami po godzinach. Jej pełny etat to np. nauczyciel itp.

Znacznie lepiej jest współpracować z kimś, kto jest tłumaczem i posiada wykształcenie kierunkowe, jakie pomoże mu przy Twoim projekcie.

Unikaj tłumaczy podkreślających doskonałą znajomość języka. To dopiero podstawa do osiągania sukcesów w branży tłumaczeniowej. Jeśli ktoś zwraca na to uwagę, to tak, jakby architekt mówił o tym, że wie, jak trzymać młotek.

Unikaj tłumaczy, którzy popisują się przynależnością do organizacji. Nie daj się na to nabrać – zapisanie się do 100 organizacji ani trochę nie poprawia umiejętności tłumacza. Organizacje dla tłumaczy przyjmują wszystkich, którzy zgodzą się zapłacić wpisowe, niezależnie od tego, jakie mają kwalifikacje. Co oznacza, że ktoś przynależy na przykład do Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich? W dużej mierze tylko to, że opłaca składki. Kropka.

Unikaj tłumaczy, którzy chwalą się posiadaniem akredytacji. Niektórzy tłumacze często chwalą się swoimi uprawnieniami. Co to oznacza? Jeśli nie szukasz tłumacza przysięgłego, certyfikaty w niczym Ci nie pomogą. Tłumacz może mieć uprawnienia nadane przez zagraniczne organizacje, jak American Translator Association, ale świadczy to tylko tyle, że zdał on odpowiedni egzamin. Nie ma to przełożenia na jakość przekładu. Podobnym przykładem są studia – jeśli ukończyłeś informatykę, to czy potrafisz programować?

Unikaj tych tłumaczy, którzy obwieszają się dziwnymi certyfikatami. Należą do nich także certyfikaty typu „rzetelna firma”. W Polsce nie ma programu certyfikacji tłumaczy, a uprawnienia tłumacza przysięgłego, nie pomagają w zwykłych zleceniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *