Jak rzetelnie i korzystnie wycenić tłumaczenie – kilka prostych wskazówek

Mimo, że istnieją pewne standardowe ceny rynkowe, na przykład za stronę rozliczeniową – wycena całości zlecenia bywa najtrudniejszym z etapów ustalania reguł współpracy. Często wykonawca podchodzi do tego dość nerwowo, z jednej strony chcąc przecież uzyskać adekwatne do włożonej pracy wynagrodzenie – z drugiej, obawiając się utraty klienta, zniechęconego zbyt wysoką stawką. Jak więc negocjować, aby i zleceniodawca i zleceniobiorca byli zadowoleni?

Przedstawić klientowi konkretną propozycję cenową

Jeszcze na etapie ustalania zasad przyszłej współpracy określić należy wzajemne zobowiązania obu stron. Jest to dobry moment także na omówienie ceny wykonania usługi. Ponieważ i tak trzeba dokładnie omówić sam projekt, wraz z jego ewentualnymi niuansami – mamy od razu podstawę do wykonania przynajmniej wstępnej wyceny. Ustalamy bowiem na tym etapie właśnie między innymi ilość koniecznej do włożenia pracy, stopień skomplikowania i specjalizacji tłumaczenia i inne aspekty mające wpływ na koszt realizacji.

Dzięki takiemu podejściu klient nie tylko słyszy jakąś kwotę, ale jest dokładnie zorientowany, na jakiej podstawie została ona określona.

Uwaga praktyczna: jeśli ma się do czynienia z tak zwanym „trudnym klientem”, warto przekazać mu od razu konkretną informację: „najniższa stawka, jaką mogę zaproponować, to [kwota]”. Oczywiście zleceniodawca i tak będzie próbował ją obniżyć, jednak stanowcze zdefiniowanie oczekiwań cenowych zwykle skutecznie przerywa podawanie przez niego kolejnych argumentów.

Ocena budżetu, jaki klient może lub zamierza przeznaczyć na tłumaczenie

Zdecydowanie jest to jeden z najtrudniejszych etapów. Ocena realnej sytuacji finansowej klienta bywa o tyle skomplikowana, że będzie się on starał raczej sugerować mniejsze zasoby pieniężne w celu uzyskania jak najniższej ceny. Najbezpieczniej przyjąć zasadę, że inne stawki ustala się z przedsiębiorcami i korporacyjnym, a inne z osobami indywidualnymi. I nie chodzi tylko o różnicę w budżecie klienta, ale także o odpowiedzialność tłumacza za przekład – w przypadku dużych firm, jest ona z reguły większa.

Niektórzy tłumacze przed ustaleniem stawki za zlecenie wysyła po prostu do klienta formularz, zawierający także pytanie o budżet przeznaczony na dane tłumaczenie. Jeżeli zostanie udzielona konkretna odpowiedź lub co najmniej wymienione tak zwane „widełki” – znacznie ułatwia to późniejsze negocjacje dotyczące wyceny projektu.

Czy warto ustalać stawki godzinowe?

Wśród freelancerów, zwłaszcza w serwisach oferujących wystawianie i przyjmowanie zdalnych zleceń, pojawił się niedawno ciekawy trend: ustalanie stawek godzinowych, nie zaś typowo za stronę rozliczeniową. Korzystanie z tej opcji może być jednak przyczyną wielu problemów.

Godząc się na taką wycenę, tłumacz musi z góry określić, ile czasu potrzebuje na wykonanie przekładu. Niestety dość często trzeba to zrobić jeszcze przed zapoznaniem się dokładnie z przedmiotem zlecenia, co bywa niemal niemożliwe – klient nie zawsze precyzyjnie określa konieczny zakres pracy. Z drugiej strony jednak także on może na tym sporo stracić, jeśli tłumacz zawyży potrzebny na wykonanie przekładu czas.

Najbezpieczniej jest więc jednak trzymać się sprawdzonych metod rozliczeń.

Przygotowanie do negocjacji – celowe podniesienie pierwotnej ceny

Całkiem skuteczną strategią ustalania kosztu realizacji projektu jest podanie klientowi nieco wyższej sumy niż ta, jaką faktycznie chce się otrzymać. Zostawia to pewne pole do negocjacji, dając zleceniodawcy poczucie, że udało mu się „trafić okazję” i przekonać freelancera do obniżenia stawki za tłumaczenie. W rzeczywistości nie jest to prawda i koszt prawdopodobnie będzie dokładnie taki, jaki od początku wykonawca zakładał – za to opinia o jego elastyczności znacząco poprawi mu wizerunek u kolejnych klientów.

Rezerwa, którą warto sobie zostawić, to około 10 – 20% więcej, niż faktycznie oczekiwana kwota. Znaczne odbieganie „w górę” od cen rynkowych może skończyć się nie negocjacjami, ale po prostu utratą klienta.

Sposoby realizacji płatności

Problem rzetelności zleceniodawcy nie występuje w przypadku stałych klientów, dla których projekty były już realizowane i żadne problemów z przelewem nie wystąpiły. Nowy zlecający natomiast jest osobą zupełnie obcą – dobrze jest się więc w pewnym zakresie zabezpieczyć.

Najbardziej popularną metodą jest po prostu zaliczka w wysokości adekwatnej do kosztu całego zlecenia. Projekty większe natomiast dobrze jest podzielić na kilka etapów – i z każdego z nich rozliczać się oddzielnie. Koniecznie należy też na samym początku określić dokładną datę, kiedy wypłacona zostanie całość wynagrodzenia.

Tylko bez skrajności, czyli nie ma pracy za „głodowe stawki”

Oczywiście na samym początku kariery zawodowej trudno cenić swoje usługi na równi z profesjonalistami mającymi spore doświadczenie. Jednak nawet tutaj nie można popadać w skrajności i zgadzać się na pracę za przysłowiowe „grosze”, czy nawet – coraz częściej proponowane – „referencje” albo „punkt do portfolio”.

Najlepiej ustalić stawki o maksymalnie 20% niższe niż przyjęte ogólnie na rynku. Będą one wiarygodne i pokazujące, że jednak mamy wiedzę, umiejętności i potrafimy je wycenić – nawet bez wielkiego doświadczenia.

Wycena zlecenia jest zawsze stresująca dla obu stron

Pamiętać trzeba, że nie tylko wykonawca, ale i sam klient, doświadczają pewnego poziomu stresu, kiedy chodzi o ustalenie kosztów tłumaczenia. Im bardziej konkretnie będzie przebiegała rozmowa na ten temat, tym łatwiej dojść do porozumienia satysfakcjonującego dla obu stron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *