Koronawirus w tłumaczeniach

11 marca 2020

Kiedy w połowie grudnia 2019 do Polski dotarła wiadomość z Chin o koronawirusie COVID-19 nikt z nas nie spodziewał się, że z początkiem 2020 roku Polacy i mieszkańcy innych krajów dosłownie wstrzymają oddech. Dziś nie tylko lekarze, pomoc medyczna, konsultanci do spraw komunikacji czy researcherzy mają ręce pełne pracy. Wśród zawodów, które realnie wspierają światowe organizacje, instytucje rządowe i tysiące firm czy zwykłych śmiertelników są tłumacze. Karta Lokalizacji Pasażera, ulotki informacyjne GIS (Głównego Inspektora Sanitarnego), plakaty informacyjne instytucji rządowych, ankiety dla gości i pracowników przygotowane przez firmy czy nawet prezentacje dotyczące wirusa z Wuhan to niektóre z wielu materiałów, które wymagają przekładu. Nie wspominając o tłumaczach ustnych dzielnie przemierzających korytarze szpitali i klinik. Dziś w pracy tłumacza chodzi o to, aby wspomóc WHO i rządy państw w jak najszybszym zakończeniu wybuchu wirusa.

Tłumacze na linii ognia

Trudne tematy, skomplikowane sprawy, ciężkie przypadki, nieprawdopodobne zdarzenia, sytuacje na pozór bez wyjścia. Dla tłumacza problemy nie są czymś obcym. A gdy chodzi o przekłady medyczne, odpowiedzialność za efekty pracy idzie w parze z odpowiedzialnością za zdrowie, a nawet życie człowieka. Nie jest lekko.

Wydawać się więc może, że ludzie stający twarzą w twarz z najróżniejszymi potworami są zaprawieni w „bojach”. Czym innym jednak jest tłumaczenie nie mających nic wspólnego z naszym życiem materiałów dotyczących takich specyficznych dolegliwości jak prozopagnozja (ślepota twarzy) czy zespół Alicji w Krainie Czarów; a czym innym jest skonfrontowanie się z zabójcą działającym tu i teraz, i na światową skalę, a jakim jest dziś koronawirus COVID-19.

Szczególnie o tłumaczach ustnych można powiedzieć, że to osoby stojące na linii ognia. Razem z lekarzami, naukowcami i specjalistami w dziedzinie epidemiologii dokładają swoją cegiełkę do walki z wirusem.

Tłumacze ustni przemierzają odziały ratunkowe, wędrują po wszystkich piętrach szpitali. Są też obecni w prywatnych klinikach i gabinetach lekarskich. Zjawiają się nawet podczas wizyty domowej u pacjenta. Stawiają się także tam, gdzie potrzeba skomunikować się z pacjentem z osłabionym układem oddechowym, który odbywa kwarantannę.

Także ci tłumacze, którzy ze względów zawodowych muszą podróżować w rejony najbardziej narażone na zakażenie koronawirusem COVID-19 są na froncie. Wśród tej grupy znajdą się zarówno osoby wspierające zorganizowane wycieczki, jak i pojedynczych turystów czy tłumacze pracujący dla ogromnych międzynarodowych korporacji lub organów różnych instytucji danych krajów, którzy działają poza granicami państw.

Czytaj również:

Kto powinien zachować szczególną ostrożność?

Wydaje się, że tłumacze pisemni, którzy pracują z domu są w bezpiecznej pozycji, a na pewno w bezpieczniejszej. Nie można jednak zignorować faktu, że wirus ten rozprzestrzenia się przez „interakcje społeczne” i każda osoba mająca kontakt ze światem, potencjalnie powinna zachować ostrożność. Tym bardziej jeśli jako tłumacz pracujesz w Chinach, Tajlandii, Japonii, Włoszech czy w innym kraju, który jest szczególnie narażony na niebezpieczeństwo.

Szerzenie informacji o wirusie w tempie wirusa lekiem na całe zło?

Być może lekiem na całe zło jest nowoczesne podejście do sprawy i błyskawiczne udostępnianie wszystkich informacji, które zwykłemu śmiertelnikowi pozwala wiedzieć, z czym ma do czynienia i jak z tym walczyć.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szybko i profesjonalnie przygotowuje komunikaty dotyczące koronawirusa COVID-19. Większość danych analizowanych i badanych jest w zawrotnym tempie, po to, aby naukowcy, lekarze i ludzie na całym świecie, jak najszybciej otrzymali instrukcje, jak reagować na zaistniałą sytuację.

Podobny mechanizm działania stosuje dziś wiele instytucji, firm czy grup. Tu ogromną rolę odgrywają tłumacze pisemni i ustni. Wbrew pozorom nie tylko ci zajmujący się medycyną.

Można w tym momencie postawić pytanie: czy tak szybkie reagowanie i rozprzestrzenianie się informacji o tym, jak mamy zachowywać się wobec obecnej sytuacji będzie skutecznym orężem walki z wirusem z Wuhan? Przekonamy się o tym dopiero za jakiś czas.

Zakończyć wybuch wirusa jak najszybciej

11 marca 2020 jest już ok. 119 tys. przypadków zakażeń, z czego ok. 81 tys. w Chinach. Szybka reakcja organizacji na poziomie światowym, krajowym i regionalnym pomaga nie tylko dostarczyć aktualnych danych lekarzom, uniwersytetom i naukowcom, ale i zbudować komunikację z pacjentami zagranicznymi lub imigrantami o ograniczonej znajomości języka.

Jak pokazuje mapa regionów objętych epidemią koronawirusa, objętych nim są nie tylko Chiny, ale łącznie 116 krajów, terytoriów i obszarów na świecie (stan na 11 marca 2020). W wielu miejscach żyją lub tymczasowo przebywają ludzie mówiący w różnych językach i dialektach. Każdą z tych osób należy poinformować o zagrożeniu, ale i środkach ostrożności.

W sytuacji kryzysowej szybkie tłumaczenia medyczne i ogólne, wydają się najlepszą metodą rozpowszechniania informacji. Odgrywają także ważną rolę we wdrażaniu polityk organizacji zdrowia, rządów i firm na katastrofy i łagodzenie ich skutków.

Spowiedź, w której biorą udział tłumacze, czyli CO jest tłumaczone?

Ankiety przeznaczone dla pracowników i gości firm są w czasie epidemii koronawirusa częstą praktyką. „Czy ma Pan /Pani dolegliwości żołądkowe-jelitowe?”, „Czy przebywał/-a Pan/-Pani w ostatnich 21 dniach w jednym z regionów o podwyższonym ryzyku (jak np. Chiny, Korea Południowa, Włochy, Iran, Japonia)?” lub „Czy w ciągu ostatnich 21 dni miał/-a Pan/-i kontakt z osobami, które przebywały w dotkniętych regionach?” to jedne z klasycznych już pytań, które trafiają w ręce tłumaczy, jako tych, którzy mają usprawnić przepływ informacji i w pewnym sensie podprowadzić ludzi do „konfesjonału”, w którym będą mogli się wyspowiadać.

Ministerstwo Zdrowia Rzeczypospolitej Polski udostępnia na swojej stronie plakaty informacyjne z kontaktem na infolinię NFZ po polsku, angielsku, rosyjsku, ukraińsku, chińsku i po wietnamsku.

Niektóre organizacje i firmy rozsyłają pracownikom całe prezentacje przedstawiające aktualne kompendium wiedzy dotyczące koronawirusa.

Wiele organów rządowych, instytucji i firm prowadzi infolinie, na których zatrudnieni tłumacze ustni udzielają informacji osobom obcojęzycznym.

Co więcej, np. w USA zaczęto wprowadzać sesje komunikacji wideo z tłumaczami dla pacjentów, którzy nie posługują się angielskim. W ten sposób szpitale i inne jednostki medyczne starają się profesjonalnie zadbać o świadomość i dostęp do informacji, które dziś są „narzędziami” ochronnymi dla każdego człowieka w walce z koronawirusem. Oczywiście mowa tu o wszystkich tych sytuacjach, gdzie nie zachodzi konieczność hospitalizacji.

Czym jest koronawirus?

Koronawirus COVID-19 powoduje ciężki przebieg choroby u ok. 15-20% zakażonych osób. Jego objawy to: kaszel, zmęczenie, ciężkie oddychanie, podwyższona temperatura, dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Do zgonów dochodzi u ok. 2-3% chorych. Najbardziej narażone są na najcięższą postać choroby i zgon osoby starsze, z obniżoną odpornością i te, którym towarzyszą choroby, szczególnie przewlekłe.

Wirus ten pojawił się w połowie grudnia 2019 roku. Na przełomie grudnia i stycznia 2020 jego epicentrum była stolica leżące w środkowych Chinach, w prowincji Hubei, miasto Wuhan. W połowie miesiąca objął już całe Państwo Środka. Wirusa z Chin „przewieziono” do innych krajów Azji, Europy, Oceanii i Ameryki Północnej zakażając kolejne osoby. Pierwszy przypadek zakażenia w Polsce pojawił się 4 marca br.

Koronawirus COVID-19, Zabójca znany od lat

Okazuje się, że nie jest to zabójca, który dopiero przed chwilą pojawił się na świecie. Pierwszego koronowirusa ludzkiego zidentyfikowano w latach 60. XX wieku. Miało to miejsce w 1962 roku. O wiele groźniejszy jego rodzaj pojawił się w 2002 roku, w chińskiej prowincji Guangdong. Wirus SARS-CoV wywoływał zespół ciężkiej niewydolności oddechowej i był przyczyną całej fali zachorować, spowodował także 775 potwierdzonych zgonów.

Ostrzeżenie dla tłumaczy

Aktualnie (stan na 11 marca 2020 r.) na koronawirusa COVID-19 wywołującego ostrą chorobę zakaźną układu oddechowego wywołaną przez wirus SARS-Cov-2 nie ma leku.

Dzięki sprawnym działaniom WHO z instytucjami odpowiedzialnymi za opiekę zdrowia w poszczególnych państwach, niemal od początku znane były środki ostrożności zapobiegające zakażeniu koronawirusem.

Szczególnie tłumacze ustni pracujący w szpitalach i w innych miejscach, gdzie mają kontakt z ludźmi powinni pamiętać o:

• częstym myciu dłoni mydłem, najlepiej przez co najmniej 20 sekund,
• zakrywaniu ust i nosa podczas kasłania i kichania,
• nie dotykaniu oczu, ust i nosa dłońmi,
• zachowaniu około metra odległości od osoby, która kicha i kaszle.

Na koniec mały apel do branży tłumaczeniowej: Pamiętajcie nie tylko o myciu rąk, ale od odkażaniu także klawiatur swoich komputerów, myszek, telefonów oraz blatów biurek, na których gromadzić mogą się niebezpieczne patogeny. Zachęcamy również do pracy z domu i nie wychodzenia z laptopami, na ile to możliwe, poza teren własnych mieszkań i domów.

Podobne artykuły

historia tlumaczen ustnych, tlumaczenia ustne, historia tlumaczyO tłumaczeniach

Historia tłumaczeń ustnych

14 sierpnia 2020

Zastanawiasz się czy w każdym biurze tłumaczeń znajdziesz tłumacza ustnego? Interesuje Cię historia tłumaczeń

Koronawirus w tłumaczeniach 1Artykuły na temat tłumaczeń

Egzamin na tłumacza przysięgłego – materiały

5 czerwca 2020

Egzamin na tłumacza przysięgłego od dawna stanowi ogromne wyzwanie dla młodych tłumaczy. Trudno się

Komputery na egzaminie na tłumacza przysięgłegoTłumacze przysięgli

Komputery na egzaminie na tłumacza przysięgłego

28 kwietnia 2020

Czy obecnie na egzaminie na tłumacza przysięgłego można korzystać z komputera? Czy będą komputery

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x