Poprawne tłumaczenie tytułów książek i nazw organizacji

Jednym z tematów, które spędzają tłumaczom sen z powiek, jest to, w jaki sposób tłumaczyć rzeczowniki stanowiące nazwy własne.

Czasem w źródle są one pisane dużą literą, a w języku polskim zwykle małą. Pojawia się też problem z tym, co należy tłumaczyć, a które nazwy pozostawiamy w oryginale.

Czy tłumaczyć nazwy własne?

Moim zdaniem, do każdej nazwy własnej należy podchodzić indywidualnie. W niektórych przypadkach konieczne jest pozostawienie nazwy w oryginale, a czasem trzeba dokonać transliteracji albo po prostu przetłumaczyć każdy wyraz danego wyrażenia.

Jeśli każdy z tłumaczy dokonywałby przekładu według własnego widzimisię, mielibyśmy ogromny nieład, a czytelnik nigdy nie miałby pewności, o czym czyta.

Nazwy geograficzne zaś, można podzielić na trzy rodzaje. Pierwsze z nich to te nazwy, które się tłumaczy, ponieważ mają dobrze zakorzenione odpowiedniki w języku obcym. I tak nikt w polskim tekście nie użyje nazwy London, bo od wieków używamy Londyn. Podobnie jest z nazwami mórz, pasm górskich, rejonów geograficznych. Nie zapominajmy o tym, że rejony polski także mają odpowiedniki zakorzenione w innych językach.

Rozpatrzymy przykład języka angielskiego.

Wiele nazw geograficznych składa się z dwóch członków (przylądek Canaveral, jezioro Mamry, Zatoka Świętego Wawrzyńca). Wówczas tłumaczymy jedynie pierwszy człon, a drugi pozostawiamy w oryginale (Lake Mamry) albo szukamy jego znaczenia i sprawdzamy, w jakiej formie występuje dana nazwa w języku docelowym. W przeciwnym razie można się pomylić i przetłumaczyć Gulf of Saint Lawrence w dosłowny sposób, jako zatokę Lawrence’a. Jeśli sprawdzisz wyrażenie w słowniku i nie piszesz o jakiejś wsi, prawdopodobnie uda Ci się uniknąć błędu.

W wielu przypadkach dwuczłonowych nazw, zamiast obcojęzycznego rzeczownika, użyjemy polskiego przymiotnika. Jeśli pochodzenie tego wyrazu nie jest łatwo rozpoznawalne, można go pozostawić w oryginale.

Największym błędem, jaki może popełnić tłumacz, jest przetłumaczenie nazwy miasta w dosłowny sposób i podanie anglojęzycznemu czytelnikowi wyrażenia w stylu „Boat City”, zamiast Łódź.

Przy nazwach niektórych gór podaje się ich określenie wraz z dopiskiem „Mountains”, w przypadku rzek dodajemy „the River” lub samo „the”, natomiast przy zalewach, słowo „Lagoon” lub „Lake”. Tej zasady nie stosuje się do tłumaczenia nazw niewielkich obiektów geograficznych, takich jak Hala Szrenicka i nie tłumaczy się słowa „hala”.

Częstą techniką jest kalkowanie zwrotu z języka obcego – „Pałac zimowy” nazywamy „Winter Palace”, a „White House” – „Białym domem”. Podczas takiego procesu czytelnik może stracić część znaczenia danego słowa.

Nazwy organizacji

Tłumacz powinien sprawdzić czy dana nazwa występuje w języku polskim (lub obcym), jako osobny zwrot. Jeśli tak nie jest, to pozostawiamy ją bez tłumaczenia. Weźmy za przykład organizacje zdrowotne.

Nazwy niektórych z nich zadomowiły się w języku polskim (na przykład American Cancer Society), natomiast inne (American Society for Colposcopists and Cervical Pathologists) – raczej nie. Jeśli tłumaczysz tekst, w którym pada nazwa takiej organizacji, jego czytelnik prawdopodobnie domyśli się, o jaką organizację chodzi. Niektórzy tłumacze dopisują w nawiasach, co ona oznacza i robią to zwykle podczas pierwszego wystąpienia słowa. Inna sytuacja jest wtedy, gdy tekst ma być przeznaczony dla szerszej publiczności.

Pomocą może być wyszukiwanie haseł w Wikipedii w kilku językach. W tym celu należy wpisać je na przykład po polsku, a następnie zmienić język na inny. Jeśli hasło jest tłumaczeniem odmiennego zwrotu, to wyświetli się w wynikach wyszukiwania.

Takiej podpowiedzi nie będziemy mieli, gdy chodzi o nazwy firm, gdyż w Wikipedii są tylko te największe. Tutaj także kieruj się zdrowym rozsądkiem. Większość nazw firm pozostaje bez tłumaczenia. Jeśli nie masz pewności czy powinna być przetłumaczona, zapytaj o to swojego klienta.

Imiona i nazwiska

Tłumacze, którzy zajmują się językami używającymi alfabetu łacińskiego, nie mają z tym problemów – nazwiska pozostają w identycznej formie, jak w oryginale. Jeśli zaś nazwisko jest napisane w alfabecie niełacińskim, używa się transkrypcji wersji oryginalnej. Obok takiego zapisu powinno się przytoczyć pisownię oryginalną. Transliteracja z alfabetów, takich jak cyrylica czy alfabet arabski, musi się odbywać według odpowiedniej normy. Oczywiście, dotyczy to dokumentów.

Podsumowując – nazwy własne są kolejnym elementem, który sprawia problemy podczas pracy tłumacza. Aby uniknąć kłopotów z ich nieprawidłowym tłumaczeniem, powinieneś regularnie zaglądać do książek na temat tłumaczeń i sprawdzać czy dana nazwa jest popularna w języku docelowym, czy też występuje w oryginale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *