Poprawne tłumaczenie tytułów książek i nazw organizacji

9 stycznia 2017

Jednym z tematów, które spędzają tłumaczom sen z powiek, jest to, w jaki sposób tłumaczyć rzeczowniki stanowiące nazwy własne.

Czasem w źródle są one pisane dużą literą, a w języku polskim zwykle małą. Pojawia się też problem z tym, co należy tłumaczyć, a które nazwy pozostawiamy w oryginale.

Czy tłumaczyć nazwy własne?

Moim zdaniem, do każdej nazwy własnej należy podchodzić indywidualnie. W niektórych przypadkach konieczne jest pozostawienie nazwy w oryginale, a czasem trzeba dokonać transliteracji albo po prostu przetłumaczyć każdy wyraz danego wyrażenia.

Jeśli każdy z tłumaczy dokonywałby przekładu według własnego widzimisię, mielibyśmy ogromny nieład, a czytelnik nigdy nie miałby pewności, o czym czyta.

Nazwy geograficzne zaś, można podzielić na trzy rodzaje. Pierwsze z nich to te nazwy, które się tłumaczy, ponieważ mają dobrze zakorzenione odpowiedniki w języku obcym. I tak nikt w polskim tekście nie użyje nazwy London, bo od wieków używamy Londyn. Podobnie jest z nazwami mórz, pasm górskich, rejonów geograficznych. Nie zapominajmy o tym, że rejony polski także mają odpowiedniki zakorzenione w innych językach.

Czytaj również:

Rozpatrzymy przykład języka angielskiego

Wiele nazw geograficznych składa się z dwóch członków (przylądek Canaveral, jezioro Mamry, Zatoka Świętego Wawrzyńca). Wówczas tłumaczymy jedynie pierwszy człon, a drugi pozostawiamy w oryginale (Lake Mamry) albo szukamy jego znaczenia i sprawdzamy, w jakiej formie występuje dana nazwa w języku docelowym. W przeciwnym razie można się pomylić i przetłumaczyć Gulf of Saint Lawrence w dosłowny sposób, jako zatokę Lawrence’a. Jeśli sprawdzisz wyrażenie w słowniku i nie piszesz o jakiejś wsi, prawdopodobnie uda Ci się uniknąć błędu.

W wielu przypadkach dwuczłonowych nazw, zamiast obcojęzycznego rzeczownika, użyjemy polskiego przymiotnika. Jeśli pochodzenie tego wyrazu nie jest łatwo rozpoznawalne, można go pozostawić w oryginale.

Największym błędem, jaki może popełnić tłumacz, jest przetłumaczenie nazwy miasta w dosłowny sposób i podanie anglojęzycznemu czytelnikowi wyrażenia w stylu „Boat City”, zamiast Łódź.

Przy nazwach niektórych gór podaje się ich określenie wraz z dopiskiem „Mountains”, w przypadku rzek dodajemy „the River” lub samo „the”, natomiast przy zalewach, słowo „Lagoon” lub „Lake”. Tej zasady nie stosuje się do tłumaczenia nazw niewielkich obiektów geograficznych, takich jak Hala Szrenicka i nie tłumaczy się słowa „hala”.

Częstą techniką jest kalkowanie zwrotu z języka obcego – „Pałac zimowy” nazywamy „Winter Palace”, a „White House” – „Białym domem”. Podczas takiego procesu czytelnik może stracić część znaczenia danego słowa.

Tłumaczenie nazw organizacji

Tłumacz powinien sprawdzić czy dana nazwa występuje w języku polskim (lub obcym), jako osobny zwrot. Jeśli tak nie jest, to pozostawiamy ją bez tłumaczenia. Weźmy za przykład organizacje zdrowotne.

Nazwy niektórych z nich zadomowiły się w języku polskim (na przykład American Cancer Society), natomiast inne (American Society for Colposcopists and Cervical Pathologists) – raczej nie. Jeśli tłumaczysz tekst, w którym pada nazwa takiej organizacji, jego czytelnik prawdopodobnie domyśli się, o jaką organizację chodzi. Niektórzy tłumacze dopisują w nawiasach, co ona oznacza i robią to zwykle podczas pierwszego wystąpienia słowa. Inna sytuacja jest wtedy, gdy tekst ma być przeznaczony dla szerszej publiczności.

Pomocą może być wyszukiwanie haseł w Wikipedii w kilku językach. W tym celu należy wpisać je na przykład po polsku, a następnie zmienić język na inny. Jeśli hasło jest tłumaczeniem odmiennego zwrotu, to wyświetli się w wynikach wyszukiwania.

Takiej podpowiedzi nie będziemy mieli, gdy chodzi o nazwy firm, gdyż w Wikipedii są tylko te największe. Tutaj także kieruj się zdrowym rozsądkiem. Większość nazw firm pozostaje bez tłumaczenia. Jeśli nie masz pewności czy powinna być przetłumaczona, zapytaj o to swojego klienta.

Imiona i nazwiska

Tłumacze, którzy zajmują się językami używającymi alfabetu łacińskiego, nie mają z tym problemów – nazwiska pozostają w identycznej formie, jak w oryginale. Jeśli zaś nazwisko jest napisane w alfabecie niełacińskim, używa się transkrypcji wersji oryginalnej. Obok takiego zapisu powinno się przytoczyć pisownię oryginalną. Transliteracja z alfabetów, takich jak cyrylica czy alfabet arabski, musi się odbywać według odpowiedniej normy. Oczywiście, dotyczy to dokumentów.

Podsumowując – nazwy własne są kolejnym elementem, który sprawia problemy podczas pracy tłumacza. Aby uniknąć kłopotów z ich nieprawidłowym tłumaczeniem, powinieneś regularnie zaglądać do książek na temat tłumaczeń i sprawdzać czy dana nazwa jest popularna w języku docelowym, czy też występuje w oryginale.

[Ocen: 0 Średnia: 0]

Podobne artykuły

tłumaczenia na ostatnią chwilęŚwiadomy klient biura tłumaczeń

Zobacz, dlaczego nie należy zlecać tłumaczenia na ostatnią chwilę! To radzi tłumacz!

18 kwietnia 2020

Dlaczego nie należy zlecać tłumaczenia na ostatnią chwilę? Wielu z nas gonią terminy, niemniej

Specjalizacja: tłumacz sportuO tłumaczeniach

Specjalizacja: tłumacz sportu

24 stycznia 2020

Branża tłumaczeń rozwija się i staje się coraz bardziej obecna w różnych obszarach naszego

Kampanie reklamowe przepadają przez tłumaczenia?Dla biur tłumaczeń

Kampanie reklamowe przepadają przez tłumaczenia?

25 listopada 2019

Różnorodność kulturowa i językowa sprawia, że nasza rzeczywistość jest barwniejsza, ciekawsza i zarazem bardziej

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x