Jak zdefiniować tłumaczenie?

2+2=5, a 4+2=10?

Tłumaczenie to nie matematyka, albo inaczej, specyficzna matematyka.
Najlepiej zacząć od kwestii zasadniczej. Czym właściwie jest tłumaczenie, przekład, translacja? Przeciętny Kowalski powie: tłumaczenie to powiedzenie w naszym języku tego, co zostało powiedziane w języku obcym.

Psycholog powie: tłumaczenie to specyficzny akt komunikacji międzyludzkiej.
Filozof powie: tłumaczenie to próba przełożenia znaczeń, sensów i celów tekstu pierwotnego.

Jak wielu ludzi, tak wiele definicji.

Dodajmy więc nasza własną definicję: tłumaczenie jest specyficznym rodzajem komunikacji, która łączy oryginał i przekład. To badanie przekładalności jednych wyrazów w kontekście konkretnego języka. Przekład powinien być wierny czy piękny? Gogol powiedział, że z tłumaczeniami jest jak z kobietami, albo są wierne, albo piękne.

Dywagacje na temat definicji tłumaczenia, warto zaczynać od zaznajomienia się z pojęciem przekładalności języków. Wśród tłumaczy, lingwistów, językoznawców, istnieją zasadniczo dwa obozy. Jeden z nich twierdzi, że języki są nieprzekładalne, a tłumaczenie jest jedynie namiastką prawdziwego znaczenia tekstu. Grupa opozycyjna stwierdza, że wszystkie języki są przekładalne, toteż tłumaczenie jest przełożeniem znaczenia jednego tekstu na inny język. Jeżeli opowiemy się za poglądami grupy pierwszej, dojdziemy do wniosku, że w ogóle tłumaczyć się nie opłaca, skoro języki są nieprzekładalne. Jeżeli poprzemy zdanie grupy opozycyjnej, zatracimy gdzieś specyfikę aktu komunikacyjnego, jakim jest tłumaczenie.

To jak to jest z tymi tłumaczeniami?

Analiza wielu definicji tłumaczeń, stworzonych przez autorytety translatoryki, prowadzi do ogólnych wniosków, w których tłumaczenie zawsze jest przekładem, translacją. W większości słowników i encyklopedii, tak rozpoczyna się definicja tłumaczenia. Wedle logiki, to popełnianie jednego z najpoważniejszych błędów, idem per idem – to samo przez to samo. To tak, jakbyśmy na pytanie, „czym jest chleb?”, odpowiedzieli: „chleb to pieczywo”.

Koło coraz bardziej się zatacza, a odpowiedzi na pytanie, czym jest tłumaczenie, nie ma. To nie matematyka. Tutaj 2+2, równie dobrze możne oznaczać 4 lub 7.

Każdy tłumacz, w toku pracy, stworzył swoją definicję tłumaczenia, i tę definicję dostosowuje do tekstów, z którymi pracuje.

Tłumaczenia są magią, tak samo niezbadaną, niezidentyfikowaną, co tajemniczą. Dziedzinę tę można zgłębiać przez wiele lat, a i tak, zawsze nas czymś zaskoczy, chociażby ustaleniem jednolitej definicji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *