Szczególna staranność i bezstronność tłumacza przysięgłego

Tłumacz przysięgły wykonuje tak zwany zawód zaufania publicznego. Przepisy określające sposób jego pracy zobowiązują go jednoznacznie do starannej oraz – co ważne – bezstronnej realizacji powierzonych zadań. Prawo nie definiuje tych pojęć jednoznacznie, można jednak wywnioskować ich znaczenie na podstawie innych ustaw i rozporządzeń. Choć więc są to określenia bardzo nieostre i ciężko ocenić obiektywnie, czy tłumacz się do nich stosuje, zawsze można posiłkować się innymi obowiązującymi przepisami.

Szczególna staranność

Na ogół definiuje się ją jako taki rodzaj staranności, jaki wymagany jest przy wykonywaniu wszelkich czynności o charakterze zawodowym. Na gruncie przepisów prawa można rozpatrywać ją jednak również w kontekście profesjonalizmu, który jest pojęciem znacznie szerszym.

Rozróżnienie między niewystarczającą starannością a zwykłym błędem, który może przytrafić się w końcu każdemu człowiekowi, nastręcza wielu problemów. Wyobraźmy sobie przykładowo sytuację, kiedy tłumacz przysięgły dokonując przekładu na potrzeby postępowania sądowego lub przygotowawczego, popełnia w jego treści istotną omyłkę. Czy można powiedzieć, że nie zachował należytej staranności?

  • Z jednej strony, działał on w tym momencie na podstawie swojej najlepszej wiedzy i doświadczenia, więc wykonał zlecenie najlepiej, jak potrafi.
  • Z drugiej jednak strony, tłumacz przysięgły zobowiązany jest do profesjonalnego wykonywania powierzonych mu czynności, co oznacza, że powinien upewnić się co do poprawności oddanego przekładu.

Gdzie więc leży ta granica pomiędzy niedouczeniem, szczególną starannością, a nieświadomym błędem? Praktyka branżowa tłumaczeń przysięgłych nie radzi sobie z tym problemem systemowo. Każdy przypadek podejrzenia o niestaranne wykonanie zlecenia rozpatruje się indywidualnie.

Bezstronność

Jednym z najciekawszych przykładów obrazujących problem bezstronności jest sytuacja, kiedy tłumacz przysięgły sam potrzebuje uwierzytelnionego przekładu własnych dokumentów. Czy może – oraz czy jest to etyczne – samodzielnie go wykonać? I tutaj też trzeba spojrzeć na sprawę z dwóch drastycznie różnych punktów widzenia:

  • Jedna z najsłynniejszych zasad prawnych brzmi: „nemo iudex in causa sua” – „nikt nie może być sędzią we własnej sprawie”. Wykonanie przekładu nie jest co prawda tym samym, co wydawanie wyroku, jednak często to właśnie od sposobu przetłumaczenia dokumentów zależeć może przebieg na przykład postępowań urzędowych.
  • Mimo powyższego nie istnieje tak naprawdę żaden przepis prawa zabraniający tłumaczowi poświadczenia dokumentów dotyczących jego osoby. Mówi się zaś, że co nie jest zakazane, jest dozwolone. Nie ma więc przeszkód natury prawnej.

Jak widać, kwestii tej nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć, bazując na samych przepisach. Jest to problem bardziej natury etycznej, a ich rozwiązania nigdy nie są proste i oczywiste. Skoro bowiem tłumacz przysięgły zobowiązany jest do bezstronności – to na czym konkretnie ma ona polegać i jak ją rozpoznać?

Najprostszą definicją jest: bezstronność znaczy obiektywizm.

Chociaż więc może się zdarzyć, że tłumacz rzeczywiście zgodnie z literą prawa może „swój” dokument osobiście uwierzytelnić – nie powinien tego robić ze względów etycznych. Nie da się wykazywać całkowitego obiektywizmu i bezstronności w swoich własnych sprawach – nie pozwala nam na to nasza podświadomość, dążąca zawsze do uzyskania korzyści.

Zgodnie więc z zasadami współżycia społecznego, choć wykonanie tłumaczenia przysięgłego dla samego siebie nie jest zakazane prawnie – przeczy jednak bezwzględnie zasadzie bezstronności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *